Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Pjongczang 2018. Monika Hojnisz: Wyszłam z cienia, a czułam mroczki pod oczami

- Czasem potrafię na dużej imprezie wyjść z cienia, "wystrzelić" z formą. Cieszę się, że to mi się udało - podkreśla w rozmowie z nami Monika Hojnisz, która dzisiaj, w biegu na 15 km upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu. Zajęła 6. miejsce i awansowała do biegu ze startu wspólnego, jaki zostanie rozegrany w sobotę, 17 lutego o godz. 12:15 polskiego czasu. Transmisja w Eurosporcie.

Hojnisz awansowała do biegu masowego rzutem na taśmę i dzięki temu, że w rankingu startów na obecnych IO wyżej od niej było aż pięć Niemek, a wystartować mogą tylko cztery. Wobec tego z listy startowej skreślono Franziskę Preuss, a na jej miejsce wskoczyła Hojnisz.

- Miałam ambicję, iskierka nadziei się we mnie tliła. Jestem zadowolona, bo ostatnio słabo sobie radziłam i ciężko mi szło na strzelnicy. Skończyłam tak naprawdę ... - zawiesiła głos Monika, bo nie wiedziała jeszcze, jak skończyła rywalizację

- Na szóstym miejscu - podpowiedzieliśmy jej.

Reklama

- Skoro jest miejsce w pierwszej "dziesiątce", to bardzo fajnie. Na każdym biegu czułam, że nie jest to moje sto procent. Fajnie, że dzisiaj wypaliło. Na trasie dostałam informację, że biegnę na czwartym miejscu, więc cieszę się, że do samego finiszu udało mi się to utrzymać. Wiedziałam, że za mną startuje szalona Dahlmeier i nie będzie tak łatwo , kolorowo - podkreślała.

Czy to był występ na sto procent naszej biathlonistki?

- Nie. Na sto procent byłby wtedy, gdyby po stronie pudeł były cztery zera. Biegowo podeszłam asekuracyjnie, bałam się tej "piętnastki". To jest ciężki bieg i trzeba sobie umieć dobrze rozłożyć siły. Nie powinnam tego mówić, ale - jak zwykle - z rezerwą startowałam. Na ostatnim kółku dałam z siebie sto procent. Czułam zmęczenie, mroczki przed oczami. Informacja, że biegnę na czwartym miejscu dodała mi otuchy, wykrzesałam resztki sił - stwierdziła Monika, a wyglądała rzeczywiście na wyczerpaną.

Może dzięki temu ostrożnemu biegowi masz najlepsze strzelanie, z jednym tylko pudłem - dopytaliśmy?

- Przede wszystkim dzięki temu, że wiatr nie doskwierał dzisiaj, chociaż poczyniłam trochę korekt na "leżaku" (w pozycji leżąc - przyp. red.), choć ostatnio nie radzę sobie ze "stójką". Może to głowa moja sobie z tym nie radzi i podświadomość mi mówi, że nie trafię. Walczyłam z tym i nie powiem, że się nie udało.

A jak zareagował trener na ostatnie słabe występy naszych biathlonistek?

- Nie było bury. On wie, że dajemy z siebie wszystko i wbrew pozorom nie przyjechałyśmy na wycieczkę,  a doszły mnie słuchy, że tak mówią kibice, siedząc przed telewizorem. Dajemy z siebie sto procent, a to że czasami nie wychodzi, to jest normalne. Już niejedna topowa zawodniczka doświadczyła tego na tych igrzyskach. Brakowało nam szczęścia, cieszę się, że chociaż dzisiaj je miałam. Mam nadzieję, że będzie się ono trzymało mnie i moich koleżanek do 22 lutego, do sztafety - nie kryje Hojnisz.

Dlaczego nasze zawodniczki słabo biegają? Pod tym względem Monika była dziś 18., ze stratą 2:30 min do najszybszej Kuzminy.

- Musimy ustalić to i wtedy pogadamy - uniknęła odpowiedzi Monika.

Poproszona przez nas o ocenę olimpijskiej trasy, nasza najlepsza dziś zawodniczka bez wahania powiedziała:

- Trasa jest ciężka, trzeba sobie na niej dobrze rozłożyć siły, żeby nie "umrzeć". Po drugie, śnieg w różnych momentach trasy jest inny i niełatwo dobrać smarowanie. Jest to niemałe wyzwanie - uważa.

Gdy zagailiśmy Monikę "Wyszłaś z cienia", uśmiechnęła się i odparła:

- Tak. Czasem tak "pryskam" w dużych imprezach. Jestem niespodzianką głównych imprez, bo na Pucharach Świata obowiązuje często hasło: "Odwróć tabelę, Weronika na czele".

Może jeszcze raz błyśniesz - dopytaliśmy?

- Chciałabym, ale w sztafecie muszę liczyć na koleżanki. Niech nam wszystkim szczęście sprzyja. Chciałabym, żebyśmy wszystkie szczęśliwie wyjechały z Pjongczangu, a ci, którzy zapowiadają zakończenie kariery niech skończą ją z pompą - apeluje Monika!

Podczas rozmowy z nami nie wiedziała, że awansowała do biegu masowego, gdzie wystartuje tylko 30 zawodniczek: wszystkie medalistki z IO w Pjongczangu, a pozostałe miejsca zapełni czołówka punktowa z dotychczasowej rywalizacji olimpijskiej.

- Poza Kamilem Stochem i Stefanem Hulą, którzy zajęli 4. i 5. Miejsce na skoczni normalnej, masz najlepsze miejsce z całej reprezentacji Polski w Pjongczangu - zwróciliśmy uwagę Polki. - Jeszcze igrzyska się nie skończyły - odparła.

- Nikt nie mówi, że już koniec - nie daliśmy za wygraną.

- Cieszę się, że zaznaczyłam naszą obecność tym szóstym miejscem, ale mam nadzieję, że jako reprezentacja Polski wrócimy z jakimś krążkiem do domu - zakończyła Monika Hojnisz.

Z Alpensia Ski Center Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy