Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Pjongczang 2018. Michał Kłusak: Na czas igrzysk przerywano wszystkie wojny

- Był taki zwyczaj, że na czas igrzysk przerywano wszystkie wojny i ja też tak zrobię - powiedział w rozmowie z Patrykiem Serwańskim z RMF FM alpejczyk Michał Kłusak, którego występ na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu stał pod znakiem zapytania do ostatniej chwili.

23 stycznia Polski Komitet Olimpijski podał skład kadry na igrzyska w Pjongczangu. W chwili ogłoszenia wiadomo było, że w narciarstwie alpejskim reprezentować nas będzie Maryna Gąsienica-Daniel. Brakowało natomiast nazwiska alpejczyka. W tej rubryce widniała adnotacja "decyzja zarządu PZN". O miejsce na IO walczyli bowiem 28-letni Michał Kłusak i 24-letni Michał Jasiczek. Ranking olimpijski przemawiał za pierwszym z wymienionych, ale PZN chciał wysłać Jasiczka. Wtedy sprawę nagłośnił Kłusak wspierany przez swoją siostrę Magdalenę, która nie szczędziła gorzkich słów pod adresem działaczy PZN.

"Gdzie jest tutaj zasada fair-play i gdzie są jakiekolwiek zasady? Teraz dowiadujemy się, że nie liczy się to, jakim jesteś sportowcem i jakie masz wyniki, tylko liczy się to, jakie masz układy w zarządzie, w PZN i w TZN. Po to mamy trenować? Taki dajemy przykład innym młodym sportowcom? Bardzo wszystkich proszę o udostępnienie tego filmiku. A najlepsze, że to nie jest odosobniony przypadek..." - mówiła w nagraniu opublikowanym na jednym z portali społecznościowych.

Ostatecznie zarząd PZN wybrał salomonowe rozwiązanie poprzedzone wywalczeniem dodatkowego miejsca dla Polski w narciarstwie alpejskim. Do Pjongczangu pojadą obaj alpejczycy - Kłusak i Jasiczek.

"Był taki zwyczaj, że na czas igrzysk przerywano wszystkie wojny i ja też tak zrobię. Nie będę teraz prowadził żadnej wojny ze związkiem. Chcę skupić się na przygotowaniach, ale później chcę wrócić do całej sprawy. Myślę, że narciarstwo alpejskie, to profesjonalne, jest w Polsce zaniedbane. Na nartach jeżdżą w Polsce miliony ludzi, ale sportowcy nie mają możliwości normalnego trenowania" - stwierdził Kłusak w rozmowie z Patrykiem Serwańskim.

Alpejczyk chcę się teraz skupić tylko i wyłącznie na starcie w Pjongczangu. Do Korei leci już 2 lutego. Ceremonia otwarcia igrzysk odbędzie się tydzień później.

"Ostatnich kilka dni było ciężkich pod względem fizycznym, psychicznym. Mało spałem. Byłem akurat na zawodach we Włoszech i tym bardziej był to problem. Teraz jest po wszystkim. Muszę skoncentrować się na igrzyskach w Korei. Planuję krótki odpoczynek. W środę mam zaplanowany trening w Zawoi. Już 2 lutego wylatuję do Korei, żeby móc się zaaklimatyzować i zobaczyć jakie warunki śniegowe panują na miejscu" - mówił Kłusak.

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Michał Kłusak | Igrzyska olimpijskie w Pjongczangu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje