Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Pjongczang 2018. Królewskie powitanie skoczków

Burza oklasków, kwiaty i dumne prezentowanie medali. W czwartek popołudniu nasza kadra skoczków wróciła do Polski z igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Na lotnisku wszystkie oczy zwrócone były na Kamila Stocha, złotego indywidualnie i brązowego w drużynie medalistę oraz Stefana Horngachera. Austriakowi z końcem sezonu upływa kontrakt z PZN.

Spytany o swoją przyszłość szkoleniowiec unikał po raz kolejny deklaracji. - To nie jest na 100 procent pewne, że będę trenerem Polaków w przyszłym sezonie. Teraz jest czas na to, aby się nad tym zastanowić i porozmawiać o tym. Pracujemy nad nowym kontraktem z Apoloniuszem Tajnerem i Adamem Małyszem. Pierwsze rozmowy odbyliśmy w Pjongczangu. Teraz będzie czas, żeby jeszcze się spotkać i po konkursach w Planicy podjąć decyzje - powiedział wywołany do tablicy.

Nieco bardziej wylewny był dyrektor PZN Adam Małysz. - Stefan otrzymał od nas propozycję prowadzenia kadry przez następne cztery lata. Decyzje podejmiemy po sezonie, ale chcemy, żeby dalej pracował z naszą kadrą - przyznał czterokrotny medalista igrzysk w Salt Lake City i Vancouver.

Reklama

Stoch nie ukrywał radości z medalowych łupów w Korei. - Nie powiem nic odkrywczego. Tajemnica sukcesu tkwi w ludziach, którzy stworzyli wspaniały zespół. To nie tylko stojący obok mnie trener Horngacher czy koledzy ze skoczni, ale także lekarze, fizjoterapeuci czy serwismeni. Uwierzyliśmy w to, że możemy razem dużo osiągnąć i ciągle się rozwijać. Oto są efekty - powiedział Stoch.

Horngacher podziękował także Piotrowi Żyle. Skoczkowi z Wisły przypadła niefortunna rola rezerwowego. Do Korei jechał z nadziejami załapania się do składu, ale przegrał rywalizację w startującej w konkursach czwórce. - Należą mu się słowa uznania, bo był bardzo ważnym elementem drużyny, mimo że nie pojawił się na skoczni. Zasłużył na medal i wciąż będzie bardzo ważnym zawodnikiem reprezentacji Polski w konkursach Pucharu Świata - przyznał Austriak.

Teraz naszych medalistów czeka chwila przerwy, a później powrót do treningów. - Bardzo ważna będzie regeneracja i odpoczynek, igrzyska kosztowały mnóstwo sił, podróż do Azji też trochę dała nam w kość - powiedział Kot.

Następne zawody Pucharu Świata zaplanowano na 3 marca w Lahti.

Na igrzyskach liczy się każda sekunda. Nie trać czasu! Oglądaj na żywo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL