Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Pjongczang 2018. Bachleda-Curuś przed swoimi ostatnimi igrzyskami

Polscy łyżwiarze szybcy we wtorek złożyli ślubowanie przed igrzyskami olimpijskimi w Pjongczangu. W Centrum Olimpijskim w Warszawie nominacje odebrało dziesięcioro panczenistów i troje specjalistów short tracku. Tekst ślubowania w imieniu zawodników odczytała Katarzyna Bachleda-Curuś, która pojedzie na swoje piąte w karierze igrzyska.

38-latka przyznaje, że takiej uroczystości zawsze towarzyszą wielkie emocje.

Reklama

- Dużo dzieciom czytam, więc publicznie nawet mi to nieźle wychodzi. Jasne, to jest jednak ślubowanie olimpijskie i igrzyska. I czy one będą pierwsze czy piętnaste, to wzruszenie jest ogromne. Piąte igrzyska to dużo - jestem pierwsza w sportach zimowych (w Polsce - red.) - powiedziała Bachleda-Curuś.

- Piąte i ostatnie. Tymi ostatnimi będę cieszyła się podwójnie i zamierzam je celebrować. Bardzo dobrze i intensywnie, a przede wszystkim dobrze na lodzie. Na pewno nie jadę tam jako statysta, tylko jako zawodnik - mam nadzieję - jeden z najlepszych" - dodała.

Olimpijka z Salt Lake City (2002), Turynu (2006), Vancouer (2010) i Soczi (2014) ma wiele wspomnień z poprzednich imprez.

- Pierwsze igrzyska to oszołomienie, drugie - fantastyczna kuchnia, trzecie - pierwszy medal olimpijski, czwarte - czwarte, to niedawno były; jeszcze lepszy medal i więcej emocji. A te? Czysta karta, czekam jak się zapełni - stwierdziła nasza panczenistka.

Bachleda-Curuś zajmuje 9. miejsce w Pucharze Świata na dystansie 1500 metrów. Czy zatem jest blisko życiowej formy? - Myślę, że tak. Do tego się dąży, taki mam plan z trenerem, by ta dyspozycja była jak najlepsza. U nas w tej chwili na 1500 metrów jest tak wyrównany poziom, że można być i pierwszym, i piętnastym. Ta różnica jest w setnych sekundy, więc jadę pojechać dobry wyścig - powiedziała.

W tym sezonie Polki zajmują szóste miejsce w rywalizacji sztafet. - Kiedy zdobywałyśmy pierwszy medal olimpijski, to weszłyśmy do biegu drużynowego z listy rezerwowych, więc nie ma to najmniejszego znaczenia - zaznaczyła.

- Przede wszystkim zmienił się system kwalifikacji, rozgrywania biegu drużynowego na igrzyskach, więc ten ranking nie był najistotniejszą rzeczą, jaka musi być wykonana w trakcie serii Pucharu Świata. Nie musiałyśmy aż tak mocno biec tych "drużyn". Chodziło nam o to, by zdobyć kwalifikację olimpijską jak najmniejszym nakładem sił. Wszystko na igrzyska - podkreśla Bachleda-Curuś.

Igrzyska w Korei Południowej rozpoczną się 9 lutego.