Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

PŚ w skokach. Reprezentacja Polski trenuje w Oberstdorfie

Już tylko trzy tygodnie dzielą nas od inauguracji Pucharu Świata w skokach w Wiśle. "Biało-Czerwoni", pod wodzą Stefana Horngachera, szlifują formę w niemieckim Oberstdorfie.

Kamil Stoch i spółka przestawiają się już na tory lodowe, choć o lądowaniu na śniegu na razie nie ma mowy. Możliwe, że kadra zobaczy śnieg dopiero podczas zawodów PŚ na skoczni im. Adama Małysza.

Reklama

- Jeśli nie będzie wcześniej warunków pogodowych pozwalających rozprowadzić śnieg po skoczni na dłużej, to zrobimy to dopiero na dwa-trzy dni przed zawodami. Trudno, trenerzy muszą to zrozumieć - mówił niedawno w rozmowie z Interią Andrzej Wąsowicz, dyrektor PŚ w Wiśle.

W Oberstdorfie trenuje kadra A skoczków. Kadra B szykuje się do sezonu w austriackim Hinzenbach, a juniorzy - w Szczyrku.

Przejście na tory lodowe to główna zmiana w treningu skoczków na krótko przed Pucharem Świata. Większości zawodników nie sprawia to jednak większych problemów.

- Przejście z ceramiki na tor lodowy nie jest trudnym elementem. Uważam nawet, że jest bardzo łatwe. Zmienia się odrobinę czucie, ponieważ nie ma tylu drgań - wyjaśnił Stoch w rozmowie z TVP Sport.

- Pozostało jeszcze trochę czasu na lekki trening, testy i dopasowanie sprzętu. Jestem bardzo zadowolony z chłopaków - podkreślił trener polskich skoczków Stefan Horngacher.

Po świetnych występach w letniej Grand Prix zwycięzcy cyklu Dawida Kubackiego, czy Macieja Kota "Biało-Czerwoni" nie mogą się już doczekać startu w zimowym Pucharze Świata. Co więcej, zbliżający się sezon jest tym wyjątkowym, bo olimpijskim. W Pjongczangu dwóch złotych medali olimpijskich będzie bronił Stoch, a przecież wielkie apetyty na złoto ma cała polska drużyna, która w marcu w Lahti sięgnęła po tytuł mistrza świata.

Jednym z ważnych elementów, nad którymi pracują podopieczni Horngachera, jest prędkość na progu. W lecie znakomicie spisywał się pod tym względem Kubacki, co zaowocowało serią pięciu wygranych konkursów LGP. Coraz lepiej ta sztuka udaje się też Maciejowi Kotowi.

- Chcemy być tymi, którzy jeżdżą najszybciej - podkreślił Kot w rozmowie z TVP Sport.

- Dobra informacja jest taka, że na ostatnich treningach jeździłem najszybciej - dodał zakopiańczyk. Chwalił jednocześnie coraz lepszego w tym elemencie Kubackiego. - Jeżeli ktoś jeździ szybciej od Dawida, to jest bardzo dobrze - powiedział Kot.

W piątek 17 listopada w Wiśle odbędą się kwalifikacje, dzień później konkurs drużynowy, a w niedzielę zawody indywidualne inauguracyjnego weekendu Pucharu Świata. Nowością sezonu zimowego będzie, testowana już podczas letniej Grand Prix, zasada, że czołowa dziesiątka skoczków nie jest zwolniona z kwalifikacji.

WS

Dowiedz się więcej na temat: PŚ w skokach narciarskich | Kamil Stoch | maciej kot