Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Pjongczang 2018. Tajner: Skoczkowie dotrą na ostatnią chwilę

- Nie mamy żadnych problemów finansowych. Wszystko jest poukładane. Niektórzy sportowcy zdecydują się na wcześniejszą aklimatyzację, skoczkowie dotrą na ostatnią chwilę - mówi o przygotowaniach do igrzysk olimpijskich w Pjongczangu prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner.

W środę pozostanie 100 dni do rozpoczęcia zimowych igrzysk w Korei.

Reklama

Polski Komitet Olimpijski szacuje, że reprezentacja "Biało-Czerwonych" w Korei Południowej będzie liczyła 55-60 sportowców. Mniej więcej połowa z nich będzie wywodziła się z Polskiego Związku Narciarskiego.

- Najpierw myśleliśmy, że zbliżymy się do 25 osób, teraz już wiemy, że to może być około 30 zawodników. Te 100 dni będzie okresem wytężonej pracy, ale generalnie wszystko jest poukładane. Każdy wie, co ma robić do samego rozpoczęcia igrzysk. Nie mamy żadnych problemów finansowych. Ministerstwo Sportu i Turystyki bardzo dobrze nas zabezpieczyło, a do tego dochodzą nasi sponsorzy, którzy zapewniają nam elastyczność. Na ewentualne jakieś problemy jesteśmy w stanie reagować bardzo szybko - podkreślił Tajner.

Kwalifikacje olimpijskie zakończą się 21 stycznia, tydzień później PKOl zatwierdzi skład reprezentacji. 1 lutego organizatorzy otworzą wioski olimpijskie oraz obiekty treningowe, a 7 lutego Polacy zostaną oficjalnie powitani w Pjongczangu.

Z powodu wynoszącej aż osiem godzin różnicy czasu, niektórzy sportowcy zdecydują się na wcześniejszą aklimatyzację. Za organizację ich wyjazdów odpowiadają związki.

- To jest ważne przede wszystkim dla przedstawicieli dyscyplin wytrzymałościowych. Wiem, że Justyna Kowalczyk i trener Aleksander Wierietielny planują pobyt w Kazachstanie. Skoczkowie natomiast do Korei dotrą niemal na ostatnią chwilę - 5 lutego - dodał prezes PZN.

Kwalifikacje do konkursu na skoczni normalnej odbędą się już trzy później, jeszcze przed oficjalnym otwarciem igrzysk.

- W przypadku skoczków dłuższa aklimatyzacja mogłaby zadziałać niekorzystnie. Takie oczekiwanie mogłoby ich rozkleić, a tak na igrzyska udadzą się praktycznie z marszu po zawodach Pucharu Świata - zaznaczył.

1 lutego do Korei ruszą natomiast biathlonistki. One walkę o medale rozpoczną dziewięć dni później od zmagań w sprincie.

- To będzie 100 dni ciężkiej pracy, koncentracji, ale też radości z powodu nadchodzącego sportowego święta - przyznała Weronika Nowakowska.

Wejście olimpijskich przygotowań na ostatnią prostą było we wtorek okazją do podpisania w Warszawie porozumienia między PKOl a stacją Eurosport, która przez najbliższe 10 lat będzie oficjalnym partnerem telewizyjnym komitetu.

- Nasza współpraca to szansa na jeszcze szersze promowanie idei olimpijskiej. Eurosport zapewni nie tylko tradycyjny przekaz telewizyjny. Do odbiorców dotrze również przez inne platformy jak na przykład media społecznościowe - powiedział prezes PKOl Andrzej Kraśnicki.

To będą trzecie zimowe igrzyska na kontynencie azjatyckim. Poprzednie odbyły się w Japonii - w 1972 roku w Sapporo i w 1998 w Nagano. Korea Południowa była już gospodarzem letnich zmagań olimpijskich w 1988 roku w Seulu.

W Pjongczangu sportowcy będą walczyć o 102 komplety medali. W programie znalazły się cztery nowe konkurencje: snowboardowy big air, wyścig ze startu wspólnego w łyżwiarstwie szybkim, rywalizacja par mieszanych w curlingu oraz zmagania drużynowe w narciarstwie alpejskim. Wycofano natomiast slalom równoległy w snowboardzie.

Igrzyska potrwają od 9 do 25 lutego.