Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Pjongczang 2018. Sylwia Jaśkowiec zadowolona po starcie na 10 km

Sylwia Jaśkowiec zajęła 24. miejsce - najlepsze z Polek - w olimpijskim biegu na 10 km techniką dowolną w Pjongczangu. - To krok ku odbudowie - powiedziała prześladowana kontuzjami narciarka.

Latem 2016 roku podczas gry w piłkę Jaśkowiec zerwała w kolanie więzadło krzyżowe przednie. Uszkodzeniu uległa również łękotka, która kilka miesięcy później wymagała kolejnego zabiegu. Z pełnym obciążeniem trenuje dopiero od grudnia.

Reklama

- Może lepiej przemilczeć te wszystkie problemy. Jestem bardzo zadowolona z dzisiejszego startu. To krok do odbudowy w technice dowolnej i nabrania wiatru w żagle w biegu na 10 km, bo on zawsze należał do moich ulubionych - podkreśliła 31-letnia zawodniczka.

Narzekająca wcześniej na narty do stylu klasycznego Jaśkowiec dziękowała Justynie Kowalczyk za pożyczenie sprzętu na czwartkowy start. Reprezentacja zwykle nie ma takiego dostępu do nart tej klasy jak dwukrotna mistrzyni olimpijska. Tych do "klasyka", ze względu na różnice w budowie ciała, pożyczyć natomiast nie mogła.

Dobrać smary pomagała natomiast Jaśkowiec serwismenka Kowalczyk - Valentina Vuerich. Narciarka z Kasiny Wielkiej w tej konkurencji bowiem nie startowała.

- Dzięki, że poświęciłaś swój wolny dzień i pomogłaś mi. Dziękuję także wszystkim innym zaangażowanym w ten bieg i to właśnie im dedykuję ten wynik. Cieszę się, że panuje w reprezentacji otwartość - podkreśliła.

Kolejny start Jaśkowiec już w sobotę i to w dodatku najważniejszy, a mianowicie w sztafecie. Celem Polek jest najlepsza ósemka.

- Teraz czeka mnie najgorszy moment na tych igrzyskach. Starty co drugi dzień są męczące, a ja już nie mam 20 lat. Regeneracja przebiega wolniej i muszę robić wszystko, aby zapewniać organizmowi jak najlepsze warunki do odpoczynku - sen, dobre jedzenie, relaks - powiedziała.

Niepokojące informacje przekazała natomiast Ewelina Marcisz, która w czwartek była 42.

- Przeziębienie próbuje mnie złapać. Biorąc pod uwagę zdrowie jestem więc z tego wyniku zadowolona. Teraz muszę zadbać o siebie i mam nadzieję, że będę zdrowa na sto procent. Sztafetę biegnę nie tylko dla siebie, ale również dla dziewczyn. Nie chcę być słabym ogniwem, tylko walczyć do końca - zaznaczyła.

64. miejsce zajęła natomiast Martyna Galewicz. Niespodziewanie triumfowała Norweżka Ragnhild Haga przed Szwedką Charlotte Kallą. Trzecie miejsce ex aequo zajęły Norweżka Marit Bjoergen i Finka Krista Parmakoski.

Oglądaj igrzyska na żywo!

Dowiedz się więcej na temat: Sylwia Jaśkowiec | biegi narciarskie | Pjongczang 2018