Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Pjongczang 2018. Norwescy hokeiści pośmiewiskiem mediów

Norwescy hokeiści stali się pośmiewiskiem nie tylko w mediach swoich rywali grupowych, lecz również własnych, po tym jak ujawniły one datę biletów lotniczych na powrót do Norwegii, według której wylatują do Oslo jeszcze przed rozpoczęciem się meczów półfinałowych.

Norwegia podczas poprzednich zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi grała w grupie z Kanadą, Finlandią oraz Austrią i z zerowym dorobkiem punktowym zajęła w końcowej klasyfikacji ostatnie 12. miejsce. Tym razem grupowymi rywalami będą Finlandia, Szwecja i Niemcy i według norweskich działaczy i ekspertów nie ma większych szans na lepszy wynik.

Reklama

- Rywale są tak silni, że szykuje się bolesna powtórka z Rosji i raczej nie będzie lepszego miejsca niż honorowe ostatnie - skomentowały norweskie media.

Dziennik ”Verdens Gang” odkrył daty lotów hokeistów i według informacji gazety bilety lotnicze na powrót do Norwegii kupione przez norweski komitet olimpijski i federację hokeja maja datę 23 lutego i jest to dzień rozgrywania półfinałów.

- Wylądują w Oslo tego dnia już o godzinie 16.30 i jest to informacja raczej żenująca - skomentowała gazeta.

Nie tylko ”Verdens Gang” jest zdumiony pesymizmem i ”zaplanowaniem bardzo krótkiego turnieju”. Kanał fińskiej telewizji YLE stwierdził, że wygląda na to, że ”Norwegowie rzucili już ręcznik na ring i poddali się jeszcze przed rozpoczęciem olimpiady”.

Szwedzkie media z kolei nawiązały do planów Norwegii, która liczy w Pjongczangu na 30 medali i grudniowych mistrzostw świata w kobiecej piłce ręcznej, w których Norweżki zdobyły srebrny medal. Płacząc podczas dekoracji potraktowały drugie miejsce jako porażkę i widać, że dla pewnych dyscyplin przewrażliwieni ambicją Norwegowie nie zaplanowali w ogóle miejsca na podium i jeżeli jest to wyraz pesymizmu, to pytaniem jest po co lecą do Korei.

Dyrektor sportowy hokejowej reprezentacji Norwegii Petter Salsten nie chciał komentować planów ani ujawnić celu olimpijskiego i w rozmowie z Verdens Gang wyjaśnił, że rezerwując bilety działacze musieli podać wstępną datę powrotu i wykazali się tylko i wyłącznie realizmem.

- Łatwiej i taniej jest zmienić wylot na późniejszy niż na wcześniejszy - powiedział.

Zbigniew Kuczyński

Dowiedz się więcej na temat: Igrzyska olimpijskie w Pjongczangu