Reklama

Reklama

Pjongczang 2018

Pjongczang 2018. Kryzys austriackich skoków. Szef związku komentuje

Austriackie skoki narciarskie poniosły klęskę podczas igrzysk w Pjongczangu. Szef związku Peter Schroecksnadel nie daje gwarancji, że trener Heinz Kuttin ocali posadę. Martwi się też, że Słoweńcy i Norwegowie już wkrótce zdystansują całą resztę.

Skoki narciarskie mają w Austrii ogromne tradycje i sukcesy, dlatego ich kryzys w ostatnim czasie jest w alpejskim kraju przeżywany szczególnie.

Reklama

Austriaccy skoczkowie wywalczyli w sumie 25 olimpijskich medali, mniej jedynie od Norwegów (35). W Pjongczangu nie zdobyli ani jednego, podczas gdy Skandynawowie aż pięć. Najlepszym wynikiem Austriaków w Korei było czwarte miejsce w "drużynówce" (warto jednak dodać, że z ogromną, prawie stupunktową stratą do naszych reprezentantów).

"W skokach byliśmy naprawdę daleko i to zarówno jeśli chodzi o mężczyzn, jak i o kobiety" - podsumował szef austriackiej federacji, cytowany przez diepresse.com.

Schroecksnadel zdecydowanie zapowiedział, że nie zamierza zwolnić trenera Heinza Kuttina, ale wytłumaczył, że to wcale nie oznacza, że trener może być spokojny o posadę.

"Zapytano mnie, czy go wyrzucimy i powiedziałem, że na pewno nie. Będziemy rozmawiać na ten temat dopiero po zakończeniu sezonu. To nie piłka nożna, w której co chwilę zwalnia się trenerów" - powiedział szef Austriackiego Związku Narciarskiego.

Nie jest tajemnicą, że już rozmawiał z obecnym trenerem "Biało-Czerwonych" Stefanem Horngacherem, któremu po zakończeniu sezonu wygaśnie kontrakt z Polskim Związkiem Narciarskim (zobacz, co na temat przedłużenia umowy z trenerem powiedział szef PZN Apoloniusz Tajner - kliknij).

Przyszły sezon będzie dla Austriaków szczególnie ważny, bo będą gospodarzami mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym. Przed imprezą w Seefeld (19 lutego - 3 marca 2019) obawiają się o to, że ich skoczkowie będą jedynie tłem. Prezes federacji jednak uspokaja: "Przecież Kraft czy Hayboeck nie zapomnieli, jak się skacze".

Schroecksnadel przyznał jednak, że problemem jest wychowanie następców. "System już nie funkcjonuje. W Słowenii, w Planicy, mają wszystko, czego potrzebujemy: osiem skoczni i infrastrukturę. A my nie mamy niczego. Albo Norwegowie: u nich w każdej pipidówce są małe skocznie. A u nas podobna właśnie rozpada się w Mutters" - powiedział szef Austriackiego Związku Narciarskiego.

Mirosz

Dowiedz się więcej na temat: Pjongczang 2018 | Stefan Horngacher | Peter Schroecksnadel