Reklama

Reklama

Piłkarskie legendy Orłów

Piłkarskie legendy Orłów. Zygmunt Maszczyk - sylwetka

To jeden z najlepszych pomocników w historii polskiego futbolu. Był niezastąpiony w reprezentacji prowadzonej przez Kazimierza Górskiego, która zdominowała światowe boiska w latach 70. Na 19 spotkań w trzech wielkich turniejach "Biało-Czerwonych": mundialu w 1974 i igrzyskach olimpijskich w Monachium oraz Montrealu, zagrał w osiemnastu grach.

Szybko zwrócił na siebie uwagę trenerów. Już jako zawodnik Siemianowiczanki powoływany był do drużyn reprezentacyjnych juniorów. Grał tam obok takich asów, jak: Lubański, Wilim, Marx, Kowalik, Hausner czy Szołtysik. Nie pojechał wprawdzie jako nastolatek do Portugalii w 1961 roku, kiedy to zespół pod wodzą trenera Władysława Stiasnego zdobył na turnieju UEFA do lat 18 srebrny medal (miał wtedy ledwie 16 lat), ale nie przeszkodziło mu to w rozwoju.

Miał być napastnikiem

Co ciekawe, pochodzący z Siemianowic Śląskich piłkarz, który przez kibiców kojarzony jest ze świetną grą w linii pomocy,  swoją przygodę z piłkarskim boiskiem zaczynał od... środka obrony. Potem występował w... ataku. Właśnie jako napastnik trafił do silnego wtedy Ruchu Chorzów. 

Reklama

Było to w 1963 roku. Tak wspomina go Eugeniusz Lerch, jeden z najlepszych napastników w historii naszej ligi, który na swoim koncie ma 107 bramek w Ekstraklasie i jest legendą zarówno "Niebieskich", jak i ROW-u Rybnik. Lerch miał już ugruntowaną pozycję w Ruchu, kiedy trafił tam 18-letni "Zyga" Maszczyk.  

- Był bardzo utalentowanym zawodnikiem. Pierwotnie był desygnowany do gry w ataku, ale tam z przodu nie za bardzo mu wychodziło. Został więc cofnięty. Był niesamowicie pracowity, zdyscyplinowany taktycznie, a co mu się powiedziało, to robił i świetnie się z tych zadań wywiązywał. Biegał, wracał, był dokładny w podaniach, a do tego potrafił uderzyć z drugiej linii. Pracował jak się dało dla zespołu, do tego miał dobry przegląd sytuacji. W linii pomocy dobrze potrafił się ustawić, przewidywał co się może stać. Dzięki temu potrafił przechwycić piłkę, a potem ją dobrze zaadresować. Oceniam go bardzo wysoko - opowiada Eugeniusz Lerch, który zresztą zaprzyjaźnił się z utalentowanym zawodnikiem.

- Zygmunt był bardzo koleżeński, przyjaźniliśmy się. Często, jak wyjeżdżaliśmy na zgrupowania, to byliśmy razem ze sobą w pokoju. To był taki prawdziwy Ślązak. Jak do nas trafił, ja miałem już ugruntowaną pozycję w zespole [w 1960 Lerch z Ruchem wywalczył mistrzostwo Polski - przyp. red.]. On dopiero wchodził, ale nikt przeszkody mu nie robił, gdy wchodził do drużyny, a potem, jak ja już byłem w ROW-ie Rybnik, to on jeszcze bardziej zaskoczył. Byliśmy kumplami - opowiada Lerch.

Debiutował razem z Deyną

Maszczyk "zaskoczył" w Ruchu tak, że został jedną z największych legend 14-krotnego mistrza Polski. Szybko zaskarbił sobie uznanie kibiców. Z klubem z Chorzowa trzykrotnie wywalczył mistrzostwo Polski. Był królem środka pola. Tak było przez lata. W Ekstraklasie ma rozegranych 310 spotkań i 41 zdobytych bramek. 

"Dysponował zaskakującym, ostrym strzałem z dystansu. Szybki, dobrze wyszkolony technicznie przedstawiał wzór ambicji i ofiarności. Jego najsilniejszą bronią była umiejętność zmiany tempa gry oraz rzadko spotykana dokładność podań. Potrafił precyzyjnie podać piłkę partnerowi na odległość 40-50 metrów" - charakteryzuje go w swoim monumentalnym dziele "Polska piłka nożna" Józef Hałys.

Złoty okres przychodził, kiedy Maszczyk był już blisko trzydziestki. W Ruchu szkoleniowcem był wtedy wybitny trener - Słowak Michal Viczan. Z kolei kadrę Polski prowadzi Kazimierz Górski. Chorzowianie rządzili wtedy na polskich boiskach. W 1974 roku zdobyli dublet, najpierw mistrzostwo Polski, a już po mundialu w RFN, - Puchar Polski, po pokonaniu Gwardii Warszawa. Liczyli się też w europejskich pucharach. Wiosną 1974 grali w 1/4 Pucharu UEFA, rok później byli o krok od półfinału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych, nieznacznie ulegając francuskiemu AS St. Etienne.

Z kadry Ruchu na tak udany dla reprezentacji Polski mundial do Niemiec Zachodnich pojechał jednak tylko Maszczyk. U Górskiego miał mocną pozycję. W kadrze debiutował już w 1968 roku, tuż przed swoimi 23. urodzinami, w starciu z Turkami, na Stadionie Śląskim, które "Biało-Czerwoni" wygrali rekordowo, bo aż 8-0!. 

W reprezentacji zadebiutował razem z innym wielkim pomocnikiem i późniejszą gwiazdą kadry, bo samym Kazimierzem Deyną. Potem przez lata stanowili o sile linii pomocy liczącej się w światowym futbolu polskiej jedenastki.

Życiowa forma na mistrzostwach świata

Dla Maszczyka przełomowym meczem w kadrze było eliminacyjne starcie z Hiszpanami (ten mecz nie jest ujmowany w statystykach), rozegrany w kwietniu 1972 roku w Szczecinie, gdzie po dwóch jego trafieniach wygraliśmy 2-0. Było to tuż po pechowej i skandalicznej porażce w olimpijskich eliminacjach z Bułgarią w Starej Zagorze 1-3, gdzie czerwoną kartkę zobaczył Lubański, a żałosnym sędziowaniem popisał się Rumun Victor Paduranu. 

Maszczyk w decydujących grach potrafił na swoje barki wziąć ciężar odpowiedzialności za wynik. Tak było w olimpijskich eliminacjach przed IO w Monachium, tak też było później. Na zakończonych złotym medalem igrzyskach w 1972 roku nie zagrał tylko w grupowym spotkaniu z NRD. Poza tym wystąpił we wszystkich meczach, w tym oczywiście z Węgrami, w starciu o pierwsze miejsce (2-1).

Swoją klasę pokazał też na mundialu w Niemczech Zachodnich, gdzie też był podstawowym graczem drużyny, która MŚ skończyła na trzecim miejscu. Był może nieco w cieniu Deyny, Laty, Gadochy, ale swoją robotę wykonywał jak należy. Komplementy płynęły w jego kierunku ze wszystkich stron. "Życiowa forma na mistrzostwach świat; niewątpliwy współtwórca sukcesu; skromny, uprzejmy, miły, 29 lat" - czytamy w opracowaniu "Gra o medal" Stefana Grzegorczyka z 1975 roku.

Maszczyk był najstarszym zawodnikiem rewelacyjnej wtedy na niemieckich boiskach ekipy. Był jednak jedną z jej największych gwiazd. Znalazł się w jedenastce mistrzostw prestiżowego magazynu "France Football", obok Deyny, Gadochy i króla strzelców X MŚ Grzegorza Laty. W katowickim "Sporcie" z lipca 1974 roku znalazłem taką informację:

"Warto również przytoczyć opinię Victora Sineta, jednego z komentatorów 'France Football' o grze Zygmunta Maszczyka. Victor Sinet nazywa Maszczyka wiecznym podróżnikiem, piłkarzem grającym 'tam i z powrotem'. Podkreśla jego niezwykłą łatwość uderzania piłki i wielką dokładność w podaniach na 40-50 m. Francuski dziennikarz nazywa również Maszczyka piłkarzem o niezwykłych zdolnościach i umiejętnościach podporządkowania swej wielkiej klasy celom kolektywu".

Dziś pewnie biłyby się o niego największe kluby, miałby rekordowy kontrakt. Wtedy został w Ruchu, żeby w 1975 święcić z nim kolejne mistrzostwo. Potem był jeszcze srebrny medal na igrzyskach w Montrealu, a wraz z odejściem z kadry Kazimierza Górskiego skończyła się też jego reprezentacyjna przygoda. Ostatni, 36. oficjalny mecz w narodowym zespole (część meczów, jak z Hiszpanią w el. olimpijskich 1972 czy z Kolumbią na tamtych igrzyskach, nie jest zaliczana do statystyk), przypadł na finał z NRD w Montrealu (1-3).

Życiowa forma na mistrzostwach świata

1976 r. to w ogóle cezura w karierze wielkiego śląskiego zawodnika. Wyjechał do Francji, gdzie zaliczył sezon w Valenciennes oraz występował w klubie Entente Montceau. Jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego wyjechał do Niemiec, gdzie mieszka do dziś.             

Nie ma z nim kontaktu. Od znajomych piłkarzy Ruchu słyszałem, że ostatnio chorował, ale to raczej plotki, niż faktyczne i sprawdzone informacje. Jedno jest pewne, w głowach starszych kibiców dalej są jego solidne występy i w lidze, i w reprezentacji. Niedawno, przy okazji stulecia Śląskiego Związku Piłki Nożnej został wybrany przez katowicki "Sport" do jedenastki stulecia tego najsilniejszego i najbardziej utytułowanego w polskiej piłce regionu. Nie mogło być inaczej, bo też lista jego sukcesów oraz wspaniałych meczów może imponować.

Zygmunt Maszczyk (urodzony 3 maja 1945 roku w Siemianowicach Śląskich)

Kariera piłkarska:

1955-1962 Siemianowiczanka

1963-1976 Ruch Chorzów

1977-1978 Valenciennes FC

1978-1979 Entente Montceau

1979 CKS Czeladź

Reprezentacja Polski: 36 meczów

Sukcesy: 

Trzecie miejsce na MŚ w RFN (1974)

Złoty medal olimpijski (1972)

Srebrny medal olimpijski (1976)

Mistrzostwo Polski (1968, 1974, 1975)

Puchar Polski (1974)           

Ćwierćfinał Pucharu UEFA (1974)

Ćwierćfinał Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (1975)

Opracował Michał Zichlarz 




Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy