Reklama

Reklama

Piłkarskie legendy Orłów

Piłkarskie legendy Orłów. Kazimierz Deyna - sylwetka

W tym samym roku wyjechał do Anglii - tam, gdzie zawsze chciał grać. Wyspiarski futbol nijak miał się jednak do jego niepospolitych predyspozycji. W Manchesterze City pograł więc tylko dwa lata, wystąpił w 38 meczach, 12 razy wpisał się na listę strzelców. W ekstraklasie Anglii do tej pory żaden Polak nie zdobył więcej bramek.

Reklama

"Rogal" na pożegnanie

W 1981 roku przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez następnych sześć lat występował w San Diego Sockers, sukcesy święcąc przede wszystkim w piłce halowej. Karierę kończył w Legends Tijuana, zespole stworzonym z gwiazd do występów pokazowych.  W lipcu 1989 roku pojawił się jeszcze w Danii na turnieju weteranów, traktowanych jako nieoficjalne mistrzostwa Europy. To był jego pierwszy i jedyny przylot na kontynent po emigracji do USA. Zaskoczył wszystkich świetną formą, na pożegnanie wsadził Włochom "rogala". Tak uświetnił ostatni mecz w życiu.

Dwa ocalenia i meta

Mało kto wie, że to, co przedstawianie jest zazwyczaj jako zakapturzona postać z kosą, przychodziło po niego dwa razy, kiedy był jeszcze małym chłopcem. Nie miał pięciu lat, gdy zachorował na zapalenie płuc - w tamtych czasach przypadłość, która dla medycyny wciąż stanowiła wyzwanie. Był jednak silny, wyszedł z tego.

Innym razem załamał się pod nim lód, kiedy na zamarzniętym jeziorze grał z kolegami w piłkę. Uratowali go, ale ostatkiem sił.

W dalekiej Ameryce - już jako 41-latek - stanął oko w oko z kostuchą po raz trzeci i ostatni. San Diego w Kalifornii, 1 września 1989 roku, godzina 1.25.

Sygnet odbiera złudzenia

Prowadząc samochód z nadmierną prędkością, wjechał w stojącą na poboczu, dobrze oświetlona ciężarówkę. Obrażenia głowy i klatki piersiowej były zbyt poważne, by liczyć na cud. Zidentyfikowano go na podstawie sygnetu. Uznano, że zasnął za kierownicą. We krwi miał dwa promile alkoholu. Czy tylko dlatego na autostradzie nie znaleziono śladów hamowania?

To był czas, kiedy nie układało mu się najlepiej - został oszukany przez wspólnika, miał kłopoty finansowe, bywał w kasynie, pojawił się problem z alkoholem. Rozgrywał chyba najważniejszy mecz życia, a stawka była najwyższa - odnalezienie samego siebie w nowym, coraz mniej kolorowym świecie.

Może przegrał, a może tylko nie zdążył wygrać...

Opracowanie: Łukasz Żurek