Reklama

Reklama

Piłkarskie legendy Orłów

Piłkarskie legendy Orłów. Emmanuel Olisadebe - sylwetka

Nigeryjski napastnik w ataku piłkarskiej reprezentacji Polski? Sytuacja nie do pomyślenia stała się faktem u progu XXI wieku. To właśnie "Oli" po latach klęsk wprowadził "Biało-Czerwonych" na salony. Z Polonią Warszawa świętował tytuł. Mógł trafić do Wisły Kraków, a po latach pomógł "wyrzucić" ją z Ligi Mistrzów.

Olisadebe zdobył dla reprezentacji Polski 11 bramek w ciągu czterech lat. Dlaczego tylko czterech? Efektowny Nigeryjczyk tak jak niespodziewanie pojawił się w drużynie "Biało-Czerwonych", tak szybko z niej zniknął. Strzelał tylko u Jerzego Engela, ale polscy kibice zapamiętają go na długo, jako tego, który pomógł odmienić smutny los wiecznych przegranych eliminacji.

Król strzelców

Zaczęło się w Japonii, gdzie młody zawodnik rzutem na taśmę załapał się do kadry Nigerii na uniwersjadę. Na azjatyckich boiskach został królem strzelców i wraz z kolegami zamarzyło mu się pozostanie w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Reklama

- Podczas zawodów w Fukuoce przyszła do mnie do hotelowego pokoju trójka piłkarzy z Olisadebe na czele. Powiedzieli mi, że pochodzą z biednych rodzin, nie mają pieniędzy i chcą zostać w Japonii, żeby tam kontynuować kariery. Udało mi się ich przekonać, żeby tego nie robili. Obiecałem, że po powrocie do Nigerii pomogę im - tak znawcy afrykańskiego futbolu i korespondentowi Interii Michałowi Zichlarzowi opowiadał przed laty Fanny Amun, nigeryjski trener i działacz.

Nowe życie

W 1997 roku Olisadebe zjawił się w Polsce, sprowadzony przez menedżera, Ryszarda Szustera. Miał wówczas niespełna 19 lat, choć wiek Nigeryjczyka, jak wielu innych piłkarzy z Afryki, niejednokrotnie podawano w wątpliwość. Oferowano go Wiśle Kraków i Ruchowi Chorzów, był nawet na testach, ale nie został zawodnikiem żadnego z tych klubów.

Nowym domem "Emsiego" stała się Warszawa, a do tamtejszej Polonii wprowadził go Jerzy Engel, późniejszy selekcjoner. Przez kilka lat w klubie i reprezentacji pomagali sobie wzajemnie. Trener uwierzył w nigeryjskiego napastnika, a ten nie zawiódł jego ani kibiców, choć w Ekstraklasie dość długo się rozkręcał, by w 2000 roku z 12 bramkami na koncie świętować mistrzostwo Polski.

- Szybkość była najważniejszym atutem "Oliego". Dzisiejsza piłka jest oparta na szybkości. W Polsce nie było tak szybkiego zawodnika jak Olisadebe. Dzięki temu pomógł Polonii w zdobyciu mistrzostwa Polski w 2000 roku, a później pomógł reprezentacji Polski w awansie na mistrzostwa świata w 2002 roku - wspominał w rozmowie z Interią Engel.

Sensacyjna decyzja

W 1999 roku reprezentacja Polski przegrała kolejne eliminacje. Zanim Polonia sięgnęła po tytuł w kraju, nowym selekcjonerem był już Engel. Zapadła decyzja - Olisadebe będzie grał w drużynie "Biało-Czerwonych".

- Sam zdecydował, że chce być Polakiem. To była jego decyzja, nie nakłanialiśmy go do przyjęcia naszego obywatelstwa - zapewniał nas niedawno Engel.

Na początku nie było łatwo. Nie wszystkim podobał się pomysł naturalizowania Nigeryjczyka. Do skandalu doszło na stadionie w Lubinie, gdzie piłkarz został obrzucony bananami. Rasistowska zagrywka pseudokibiców nie powstrzymała tego, co już zaplanowano.

Tryb przyznawania obywatelstwa skrócono maksymalnie, pomijając wiele wymogów. Prezydent Aleksander Kwaśniewski złożył stosowny podpis i 17 lipca 2000 roku "Oli" był już Polakiem. Odbierał dokument w obecności wielu dziennikarzy i reporterów, mówiąc, że Polska kojarzy się mu z papieżem.

W sierpniu tego samego roku Olisadebe miał już w papierach debiut i bramkę dla reprezentacji Polski w zremisowanym 1-1 towarzyskim meczu z Rumunią w Bukareszcie. We wrześniu kochał go już cały kraj, gdy "Biało-Czerwoni" imponująco rozpoczęli eliminacje mundialu, wygrywając 3-1 z Ukrainą w Kijowie. Nigeryjczyk z polskim paszportem dwukrotnie trafił do siatki. W całych eliminacjach strzelił osiem goli, a Polska po 16 latach, jako pierwsza drużyna z Europy zakwalifikowała się na mundial w Korei i Japonii.

Krótka przygoda

Choć sam awans na mundial po latach posuchy był już gigantycznym sukcesem polskiej piłki, to same mistrzostwa, mimo szumnych zapowiedzi, szybko zakończyły się dla drużyny Engela. Wygrana 3-1 w meczu pocieszenia z USA to wszystko na co było stać "Biało-Czerwonych" w Azji.

Jedną z trzech bramek we wspomnianym spotkaniu zdobył Olisadebe. To był jego ostatni gol w narodowych barwach, zaledwie dwa lata po pierwszym trafieniu. To także początek końca jego przygody z reprezentacją Polski. Po odejściu Engela "Emsi" zagrał w kadrze jeszcze tylko pięć razy, bez sukcesów. W 2004 roku pożegnał się z nią na dobre.

Szczere wyznanie

Historyczny mundial nie udał się Polakom, bo...? - W kwalifikacjach tworzyliśmy drużynę, w finałach tego zabrakło. Niektórzy koniecznie sami chcieli błyszczeć. Do tego dochodziły walki między dziennikarzami i starszymi zawodnikami, konflikty o reklamy - mówił wiosną tego roku Olisadebe w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".

Były piłkarz z dumą wyznał, że nigdy nie żałował decyzji o występach dla reprezentacji Polski, ale... - Czułem się bardzo, bardzo samotny. Jestem człowiekiem, który lubi być sam. Nic na to nie poradzę, taką mam osobowość. Chciałbym być inny, umieć rozbawiać ludzi. Niestety nie potrafię być zabawnym gościem - opowiadał o swoich kłopotach z aklimatyzacją w polskiej ekipie.

- "Oli" był introwertykiem, nigdy nie był duszą towarzystwa. Był za to bardzo inteligentny i doskonale rozumiał, co się dzieje wokół niego. Był lubiany, bo nie sprawiał kłopotów, był zawodnikiem bezkonfliktowym. Chodził swoimi drogami i każdy to rozumiał - potwierdził w rozmowie z Interią Engel.

Przeciwko Wiśle

Gdy Olisadebe rozpoczynał reprezentacyjną karierę, wiadomo było, że odejście z Polonii Warszawa jest tylko kwestią czasu. Pod koniec 2000 roku był już piłkarzem Panathinaikosu Ateny, do którego przeniósł się na sześć lat za 1,7 mln dolarów. W Grecji osiadł na dłużej z poślubioną w 2001 roku Polką, Beatą. Po wielu latach małżeństwo się rozpadło.

Przez długi czas piłkarzowi dobrze się wiodło w ateńskiej drużynie. Grał w Lidze Mistrzów, cieszył się z triumfu w lidze i Pucharze Grecji. Kibicom w Polsce przypomniał się 9 sierpnia 2005 roku, gdy Panathinaikos mierzył się pod Wawelem z Wisłą Kraków w walce o Champions League. "Oli" trafił do siatki już w czwartej minucie, ale to Wisła wygrała 3-1.

Rewanż był prawdziwym thrillerem. Nie brakowało nerwów, błędów i kontrowersji. Olisadebe znów strzelił, a grecki zespół prowadził już 2-0. Po odpowiedzi Radosława Sobolewskiego to Wisła do 87. minuty była w Lidze Mistrzów. Zakończyło się dogrywką i wynikiem 4-1. Olisadebe mógł cieszyć się z kolegami z kolejnego awansu do LM.

Bez powrotu

Poważne kontuzje przyczyniły się do zakończenia jego przygody z Panathinaikosem. Nie powiodło mu się w angielskim Portsmouth. Grał w kilku klubach w Grecji i na Cyprze. Większą karierę zrobił w chińskim Henan Jianye, gdzie został drugim najlepszym strzelcem ligi.

W 2011 roku Nigeryjczyk był bliski powrotu do Polski. Pojawił się na testach w Lechii, ale chyba obie strony nie były przekonane do nawiązania współpracy. Olisadebe narzekał na kontuzję i ostatecznie wyjechał z Gdańska. W 2013 roku zakończył karierę, a kilka lat później, po rozwodzie z żoną, wrócił do Nigerii.

Emmanuel Olisadebe

(urodzony 22 grudnia 1978 r. w Warri, Nigeria)

Kariera: 

1995-97 Jasper United (Nigeria) 

1997-2000 Polonia Warszawa 

2001-06 Panathinaikos Ateny (Grecja) 

2006 Portsmouth FC (Anglia) 

2006-07 Skoda Xanthi (Grecja) 

2007-08 APO Peginas Kinyras (Cypr) 

2008-10 Henan Jianye (Chiny) 

2011 Vyzas Megaron (Grecja) 

2012 AS Veria (Grecja)

Reprezentacja Polski: 25 meczów/11 bramek

Sukcesy: awans na mistrzostwa świata w 2002 roku, najlepszy snajper eliminacji MŚ 2002, mistrzostwo Polski i Puchar Ligi z Polonią Warszawa (2000), Puchar Polski z Polonią (2001), mistrzostwo i Puchar Grecji z Panathinaikosem (2004).

Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Emmanuel Olisadebe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy