Reklama

Reklama

Piłkarskie legendy Orłów

Piłkarskie legendy Orłów. Edward Szymkowiak - sylwetka

W końcu lat 50. mieliśmy bramkarza, który mógł rywalizować z legendarnym Lwem Jaszynem o miano najlepszego w Europie. Był to Edward Szymkowiak. - Wspaniała postać i na boisku i poza nim. Wzór pracy - wspomina 53-krotnego reprezentanta Polski klubowy kolega z Polonii Bytom Jan Banaś.

Szymkowiak, rocznik 1932, urodził się w Dąbrówce Małej, to dziś dzielnica Katowic. Swoją piłkarską karierę zaczął jeszcze podczas II wojny, bo w niemieckim TuS w Bogucicach, gdzie z domu miał na przysłowiowy rzut kamieniem. Szybko zwrócił na siebie uwagę możnych polskiej piłki. Już jako 18-latek był w odzyskującym swoją świetność po wojnie Ruchu Chorzów.

Wielki bramkarz, wspaniały człowiek

Z obchodzącymi właśnie swój jubileusz stulecia "Niebieskimi" dwa razy sięgnął po mistrzostwo Polski. Było to w 1951 i rok później. Za pierwszym razem chorzowianie byli w lidze dopiero na szóstym miejscu, ale mistrzem Polski, decyzją sportowych władz, został wtedy triumfator rozgrywek o Puchar Polski, a tym był właśnie Ruch. W klubie z Chorzowa jednym z jego trenerów był Spirydion Albański, przed wojną jeden z najlepszych bramkarzy na ligowych boiskach i jedna z wielkich legend Pogoni Lwów.

Reklama

Jako 20-latkowi służbę wojskową przyszło mu odbywać w Legii Warszawa. Zakotwiczył tam na cztery sezony broniąc regularnie, a w latach 1955 i 1956 sięgał z klubem ze stolicy po kolejne mistrzowskie tytuły. Potem wrócił na Górny Śląsk, stając się legendą Polonii Bytom.

Miał z nim okazję grać Jan Banaś, inny były reprezentant Polski i legenda Polonii oraz Górnika Zabrze. Młodszy o kilkanaście lat od Szymkowiaka, tak wspomina starszego kolegę. - Wielki bramkarz, jeden z najlepszych w historii polskiej piłki - podkreśla były znakomity snajper.

- Był do tego wspaniałym człowiekiem, koleżeńskim, uczynnym. Do tego wzór pracowitości. Tak go zapamiętałem. Jak przychodziły treningi na sali zimą, to wylewał siódme poty. Do tego niezwykle utalentowany i o takich przywódczych cechach. Wielka postać Polonii i polskiej piłki - zaznacza Jan Banaś.

Pucharowe sukcesy

W "swojej" Polonii spędził długie 13 sezonów. Grał w tym klubie od 1957 do 1969 roku. Przyczynił się do wielkich triumfów bytomskiej jedenastki i to nie tylko na krajowym podwórku. Polonia liczyła się bowiem w latach 60. nie tylko na europejskich boiskach. W 1965 zdobył z klubem z Górnego Śląska Puchar Rappana (poprzednik Pucharu Intertoto). 

W tym samym roku bytomianie zdobyli Puchar Ameryki, pozostawiając w pokonanym boju m.in. Ferencvaros, West Ham United, Kilmanrock, a w finale okazali się lepsi od Dukli Praga, gdzie grali wicemistrzowie świata z 1962 roku, słynny Josef Masopust, Ladislav Novak czy Svatopulk Pluskal.

Szymkowiak był ostoją i gwiazdą tej drużyny. Czterokrotnie zdobywał "Złote buty" katowickiego  "Sportu" dla najlepszego piłkarza sezonu. Jeszcze tylko Stanisław Oślizło tyle razy był wyróżniony. Z Polonią w 1962 roku sięgnął po mistrzostwo Polski, dając się pokonać tylko osiem razy. Łącznie w bytomskim klubie wystąpił w 245 meczach. Został uznany Zasłużonym Mistrzem Sportu i dwa razy odznaczony złotym medalem Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe oraz Złotym Krzyżem Zasługi w 1964. Skończył też studia, WSWF w Katowicach. Jego pomnik stoi przed stadionem Polonii przy ulicy Olimpijskiej.

Kliknij i czytaj dalej m.in. o tym, jak Sowieci zamordowali ojca Szymkowiaka!

Sowieci zabili mu ojca...

Inny rozdział to występy w kadrze narodowej. Ma ich na koncie aż 53. Aż, bo reprezentacje nie grały wtedy tak często, jak ma to miejsce obecnie. Rozegrał szereg spotkań, gdzie kibice i rywale nie mogli wyjść z podziwu. Do nich należy zaliczyć starcie z Turcją w 1956 roku w Stambule, z ZSRR w 1957 i 1961 roku, ze Szkocją również w 1961, z RFN w 1959 czy z Bułgarią rok później. Biało-czerwone barwy reprezentował też na dwóch olimpiadach, w Helsinkach w 1952 i w Rzymie w 1960 roku.

Osobno należy tutaj potraktować legendarny mecz na Stadionie Śląskim z radziecką ekipą, w eliminacjach mistrzostw świata, rozegrany w październiku 1957 roku, który Polacy, po dwóch bramkach Gerarda Cieślika i świetnej grze w bramce Szymkowiaka, wygrali 2-1. Po meczu kibice znieśli bramkarza na rękach do szatni. 

Ta wygrana miała dla niego wielkie i symboliczne znaczenie. Dlaczego? Jego ojciec Michał był policjantem. Jak wielu stróżów prawa po niemieckiej, a potem sowieckiej inwazji we wrześniu 1939 roku, znalazł się na kresach, gdzie - z wieloma innymi policjantami - trafił do obozu w Ostaszkowie, a potem do Kalinina. Został zastrzelony z tysiącami innych wiosną 1940 roku. Spoczął w Miednoje. Jego syn Edward miał wtedy ledwie osiem lat... Prestiżowa i ważna wygrana z ZSRR wtedy, jak dla wielu innych, miała dla niego wielkie znaczenie. Dlatego to spotkanie przeszło do legendy polskiego sportu.

Edward Szymkowiak

(urodzony 13 marca 1932 roku w Dąbrówce Małej, zmarł 18 stycznia 1990 roku w Bytomiu)

Kariera piłkarska:

1944 TuS Bogucice

1945-1949 KS 22 Mała Dąbrówka

1950-1952 Ruch Chorzów

1952 Garnizonowy WKS Bielsko

1953-1956 Legia Warszawa

1957-1969 Polonia Bytom  

Kariera trenerska:

Polonia Bytom (drużyny młodzieżowe)

Reprezentacja Polski: 

53 mecze

Sukcesy:                         

Pięć mistrzostw Polski (z Ruchem Chorzów 1951 i 1952, z Legią Warszawa 1955 i 1956, z Polonią Bytom 1962)

Puchar Rappana (1965)

Puchar Ameryki (1965)

Dwukrotny olimpijczyk (1952, 1960)

Czterokrotny zwycięzca "Złotych butów" katowickiego "Sportu" na najlepszego ligowego zawodnika (1957, 1958, 1965, 1966) 

Opracował Michał Zichlarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy