Reklama

Reklama

Piłkarskie legendy Orłów

Piłkarskie Legendy Orłów. Bernard Blaut – dobry człowiek, świetny piłkarz

Strzelił najpiękniejszą bramkę w historii występów reprezentacji Polski na Stadionie Dziesięciolecia. Był nauczycielem, mentorem i przyjacielem Kazimierza Deyny. Wprowadzał go do drużyny Legii. Człowiek wielkiej klasy i kultury.

Ten mecz oglądało 70 tysięcy widzów. Warszawa, Stadion Dziesięciolecia, w miejscu, gdzie ponad 40 lat później powstanie Stadion Narodowy. Rywal reprezentacji Polski był wyjątkowy. Ze światowej elity. Dwukrotny mistrz świata. Dwa lata później zdobędzie w Meksyku trzeci tytuł. To Brazylia. Jest czerwiec roku 1968.

Najpiękniejsza bramka w historii Stadionu Dziesięciolecia

Reklama

"Canarinhos" prowadzili z Polską już od 12. minuty. Bramkę strzelił Natal. Ale dwie minuty później był remis. Rzut wolny dla Polski, podanie w pole karne i do piłki wyskoczył wyżej niż brazylijscy obrońcy Bernard Blaut. Ciało utrzymywał w pozycji poziomej. Nie był to jednak klasyczny "szczupak". Stefan Szczepłek w swojej książce "Deyna, Legia i tamte czasy" pisze, że pomocnik reprezentacji stworzył jakąś dziwną figurę geometryczną. Uderzenie było tak mocne, a bramka tak piękna, że we wspomnieniach uznano ją za najpiękniejszy gol w historii Stadionu Dziesięciolecia. Polska przegrała w tym historycznym meczu 3-6.

Bramka z meczu z Brazylią była jedną z trzech zdobytych przez Bernarda Blauta w historii reprezentacyjnych występów. W kadrze zagrał 36 spotkań. Miał pecha. Ominął go splendor, jaki spadł na "Biało-Czerwonych" w kolejnej dekadzie.

Zaczynał, gdy w reprezentacji grali jeszcze m.in.: Ernest Pohl, Edmund Zientara, Tomasz Stefaniszym, a kończył z wchodzącymi do drużyny Antonim Szymanowskim, Jerzym Gorgoniem, Grzegorzem Lato, Robertem Gadochą. Ugruntowaną pozycję miał już Kazimierz Deyna. Pierwszy raz w narodowej drużynie wyszedł na boisko w 1960 roku, po igrzyskach olimpijskich w Rzymie. Zakończył reprezentacyjny rozdział w 1971 roku, w eliminacjach do mistrzostwo Europy. Rok później kadra prowadzona przez Kazimierza Górskiego odniosła pierwszy wielki sukces - zdobyła złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Monachium. Blaut nie pojechał na turniej do Niemiec. Podobno miał o to wielki żal do trenera Górskiego.

Z turnieju dzikich drużyn do I ligi

Pochodził z Opolszczyzny, dokładnie z z Gogolina pod Opolem. Wraz z bratem Zygfrydem rozsławił tę niewielką miejscowość. Dziś hala miejscowej szkoły nosi nazwę Hala Sportowo-Rekreacyjna im. Braci Blautów. Rodzina była rozkochana w sporcie, w piłce nożnej szczególnie. Ojciec Ryszard był przedwojennym trenerem Otmętu Krapkowice. Mama Klara, kierowniczką drużyny z Gogolina.

Ojciec przyłożył się do tego, by synowie wiedzieli, jak gra się w piłkę. Podczas treningów zwracał uwagę na technikę, umiejętność ustawiania się, przewidywania boiskowych sytuacji. Pod okiem rodzica Bernard Blaut zdobył solidne piłkarskie wykształcenie. Został zauważony przez słynnego trenera Odry Opole Teodora Wieczorka na turnieju dzikich drużyn organizowanym przez "Trybunę Opolską".

Odra była jego pierwszym klubem. Będąc jej zawodnikiem zadebiutował w reprezentacji Polski w przegranym 1-4 meczu z Węgrami. W zespole seniorów spędził w Opolu trzy lata, zagrał 48 meczów. W 1960 roku Odra z Bernardem Blautem w składzie była bliska zdobycia tytułu mistrzowskiego. Zakończyła rozgrywki na czwartym miejscu.