Reklama

Reklama

Piłkarskie legendy Orłów

Piłkarskie Legendy Orłów. Adam Musiał - sylwetka

Ambicją, charyzmą i boiskową zaciętością zdobył uznanie kibiców i kolegów z boiska. Adam Musiał do dziś jest pamiętany przy Reymonta i nie tylko.

Adam Musiał urodził się 18 grudnia 1948 roku w Wieliczce. Od najmłodszych lat przejawiał duży talent do piłki. Zaczynał na przyszkolnym boisku, które znajdowało się naprzeciw jego domu. Potem trafił do Górnika Wieliczka, a stamtąd, w wieku 19 lat, do Wisły.

Działacze "Białej Gwiazdy" wypatrzyli go w reprezentacji młodzieżowej. W 1967 roku, po jednym z meczów kadry juniorskiej, którą wtedy prowadził Kazimierz Górski, zabrali Musiała ze sobą do Krakowa. Załapał się też jego przyjaciel Stanisław Gonet.

Bramkarz zadebiutował w Wiśle jeszcze w tym samym roku, ale regularnie zaczął grać trzy lata później. Musiał wszedł do zespołu znacznie szybciej.

Reklama

Jeszcze w 1967 roku rozegrał 13 spotkań z białą gwiazdą na piersi. Zadebiutował też w europejskich pucharach, grając w dwumeczu Pucharu Zdobywców Pucharów z HJK Helsinki.

Podporą Wisły był przez 10 lat. W tym czasie stał się też czołową postacią pierwszej reprezentacji. Zadebiutował w niej już rok po transferze do Wisły. Polska zremisowała wtedy z Niemiecką Republiką Demokratyczną 1-1 w meczu towarzyskim.

Ukoronowaniem jego reprezentacyjnej kariery były mistrzostwa świata w Republice Federalnej Niemiec w 1974 roku. Jednak niewiele brakowało, a bardzo źle wspominałby ten mundial. Mógł bowiem wylecieć z kadry.

Na boisku był piłkarzem, z którym rywale nie lubili rywalizować. Wiązało się to bowiem z wieloma siniakami. Zupełnie inny był jednak poza boiskiem. Otwarty, towarzyski, od czasu do czasu lubił odreagować. To mogło się odbić na jego karierze.

Przez pierwszą fazę grupową mundialu "Biało-Czerwoni" przeszli jak burza. W pierwszym meczu pokonali Argentynę 3-2, potem rozbili Haiti 7-0, a na koniec wygrali z Włochami 2-1. Zawodnicy poczuli się pewnie i pewnego wieczora za bardzo się rozluźnili.

"Trener dał nam wolne. Ruszyliśmy bodajże w sześciu, ale oczywiście spóźniliśmy się z powrotem. Koledzy przemknęli po schodach, a ja zamiast iść z nimi, wdałem się w dyskusję z trenerem Górskim. Czuć było ode mnie piwem, więc trener kazał mi iść spać" - wspominał Musiał w wywiadzie z "Przeglądem Sportowym" opublikowanym 18 grudnia 2018 roku, na swoje 70. urodziny.

"To była taka zagrywka trenera Górskiego. Był świetnym psychologiem, mimo że nie miał odpowiedniego wykształcenia. Wyczuł, że po pierwszej fazie grupowej drużyna poczuła się zbyt pewnie i stwierdził, że trzeba nami wstrząsnąć. Sztab szkoleniowy był za tym, żeby odesłać mnie do domu. Ostatnie zdanie należało jednak do trenera Górskiego. Po latach przyznał, że koledzy, którzy byli w radzie drużyny, wstawili się za mną i uprosili go, żeby mnie zostawił" - dodał Musiał.

W efekcie piłkarz został odsunięty tylko od spotkania ze Szwecją. "Biało-Czerwoni" wygrali ten mecz po bramce Grzegorza Laty.

We wszystkich pozostałych meczach mistrzostw Musiał wystąpił. Miał spory wkład w wywalczenie trzeciego miejsca.

Wydawało się, że jeszcze przez lata nie odda miejsca na lewej obronie. Tak się nie stało. Jeszcze w tym samym roku zakończyła się jego reprezentacyjna przygoda.

Po mundialu wystąpił tylko w dwóch spotkaniach. 1 września w eliminacjach mistrzostw Europy 1976, gdy Polska pokonała 2-1 Finlandię i trzy dni później w przegranym 1-3 meczu towarzyskim z NRD. Jego licznik zatrzymał się na 34 meczach.

Musiał przyznaje, że miał wypadek samochodowy, który odbił się na jego formie. Dlatego zrezygnował z dalszych występów w kadrze.

"Po wypadku samochodowym nie byłem już tak sprawny. Sam zrezygnowałem, bo doszedłem do wniosku, że nie ma sensu się wygłupiać. Chciałem, żeby ludzie zapamiętali mnie takiego, jakim byłem w pełni zdrowia i formy. Po wypadku było to niemożliwe - bardziej wegetowałem niż grałem w piłkę. Na mecze ligowe potrafiłem się jeszcze zmotywować" - mówił "Przeglądowi Sportowemu".

To cud, że był w stanie dalej grać. Zwłaszcza, że jego życie było bardzo poważne zagrożone. Przeszedł nawet śmierć kliniczną.

"Z naprzeciwka jechał Star, uderzyłem w jego koło, moje auto obróciło się, wbiłem się czołowo w ciężarówkę. Dobrze, że miałem mocne nogi, bo w momencie zderzenia zaparłem się i złamałem oparcie fotela. Kiedy policja i pogotowie przyjechały na miejsce, leżałem na tylnym siedzeniu" - relacjonował.

"Przeszedłem śmierć kliniczną. Nie miałem kości w twarzoczaszce, przeszczepiano mi je z ręki i z biodra. Na przedramieniu miałem takie pierścienie i blachy skręcone śrubami. Dwa lata dochodziłem do siebie" - dodał.

Nadal był jednak czołową postacią Wisły. Kibice śpiewali o nim piosenki, jak np. "Poszła do Adama", do dziś dobrze znana kibicom "Białej Gwiazdy".

Mimo, że był idolem trybun, musiał pożegnać się z Wisłą w przerwie zimowej sezonu 1977/78. "Białą Gwiazdę" trenował wtedy Orest Lenczyk, który nie widział dla Musiała miejsca w zespole. Drużyna zdobyła wtedy mistrzostwo Polski, w którym też miał swój udział, ale sezon kończył już w Arce Gdynia.

W Wiśle rozegrał 263 mecze i zdobył jedną bramkę. Była niezwykła. Piękne trafienie z ponad 40. metrów. Dodatkowo zdobyte w jubileuszowym setnym występie z białą gwiazdą na piersi, który przypadł na ligowe starcie ze Stalą Mielec. Była to jedyna bramka "Białej Gwiazdy" w tym meczu, bo przegrała 1-2.

W ostatniej kolejce wrócił na Reymonta, bo Arka mierzyła się z Wisłą. Dla krakowian był to bardzo ważny mecz, bo decydował o mistrzostwie Polski. Musiał zdradza, że goście nie przeszkadzali rywalom w zdobyciu trzech punktów, choć przed samym meczem trzeba było przypomnieć "wiślakom" wcześniejsze ustalenia.

"Piłkarze dogadali się między sobą. Krótko mówiąc: chodziło o pieniądze. Wisła miała zapłacić, ale tego nie zrobiła, więc trzeba było ich postraszyć. Przyjechałem na stadion w białej koszuli non-iron, pod krawatem, bo miałem nie zagrać, ale trener Steckiw poprosił mnie, żebym przebrał się w dres i wyszedł na rozgrzewkę. Gdy wiślacy mnie zobaczyli, to się przestraszyli i pieniądze od razu się znalazły" - zdradził "Przeglądowi Sportowemu".

Nad morze sprowadził go Jerzy Steckiw, który wcześniej trenował Wisłę. Rok później, w finale Pucharu Polski, Musiał znowu spotkał się z dawnymi kolegami. Tym razem lepsza okazała się jego ówczesna drużyna. Arka wygrała 2-1 i zdobyła trofeum.

Występował tam do 1980 roku. Wtedy, dopiero w wieku 32 lat, wyjechał za granicę. Najlepsze lata miał już jednak za sobą. Przeszedł jedynie do czwartoligowego Hereford United FC.

Anglicy bardzo dobrze pamiętali Musiała ze zremisowanego 1-1 meczu na Wembley w 1973 roku, który dał Polakom awans na mundial, a rywalom zamknął drogę na ten turniej. Na Wyspach żartowano jednak, że lewy obrońca naszej reprezentacji chciał pomóc Anglikom, bo to właśnie on sfaulował w polu karnym Martina Petersa, po czym "jedenastkę" wykorzystał Allan Clarke. Nie potrafili jednak zdobyć kolejnej bramki i musieli pożegnać się z marzeniami o wyjeździe na mundial.

Po angielskiej przygodzie, od 1985 do 1987 roku bawił się jeszcze w granie w amerykańskim Eagle Yonkers New York. Potem zakończył karierę i skupił się na pracy trenerskiej.

Karierę szkoleniową rozpoczął oczywiście w Wiśle Kraków. W 1989 roku był asystentem Bogusława Hajdasa, a po jego zwolnieniu samodzielnie prowadził zespół aż do 1992 roku. W sezonie 1990/91 doprowadził drużynę do trzeciego miejsca w lidze, a Tomasza Dziubińskiego do tytułu króla strzelców. Napastnik "Białej Gwiazdy" zdobył wtedy 21 bramek.

Potem prowadził jeszcze Lechię Gdańsk, Stal Stalową Wolę i GKS Katowice. W czasach Bogusława Cupiała powrócił na Reymonta, ale już w innej roli. Był kierownikiem stadionu przy Reymonta. W 2011 roku pod dachem tego obiektu symbolicznie zawisła jego koszulka. Tego zaszczytu dostąpiły tylko największe legendy krakowskiego klubu.

Dziś Musiał prowadzi spokojne życie emeryta. Piłki nie ogląda, choć robi wyjątki na mecze reprezentacji. Włącza też telewizor, gdy sędziuje jego syn Tomasz oraz gdy gra drużyna, w której trenerem jest drugi potomek, Maciej. Ostatnio był asystentem Kazimierza Moskala w Łódzkim Klubie Sportowym, a wcześniej pracował w Wiśle.

Adam Musiał

(urodzony 18 grudnia 1948 roku w Wieliczce)

Kariera piłkarska:

1967 - 1977 Wisła Kraków (263 mecze - 1 gol)

1978 - 1980 Arka Gdynia (57 meczów - 1 gol)

1980 - 1983 Hereford United (46 meczów)

1985 - 1987 Eagle Yonkers New York

1968 - 1974 Reprezentacja Polski (34 mecze)

Sukcesy:

Mistrzostwo Polski - 1978

Puchar Polski - 1979

Mistrzostwa Świata - 3. miejsce w 1974 roku

Kariera trenerska:

1989 - 1992 Wisła Kraków

1992 - 1993 Lechia Gdańsk

1993 - 1995 Stal Stalowa Wola

1995 - 1996 GKS Katowice

Opracował: Michał Przybycień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje