Reklama

Reklama

Małysz dla Interii: Nie składamy broni. Nie czas na rozliczenia

​- Sezon jest trudny, kryzysowy, nie daje podstaw do optymizmu. Ale ja będę się upierał, że nasi skoczkowie wciąż mają szanse na medale w Pekinie. Nie tylko skoczkowie zresztą - mówi Interii Adam Małysz.

Dariusz Wołowski, Interia: Jaka jest sytuacja Piotra Żyły? Leci do Pekinu?

Adam Małysz: Z tego co wiem, to start Piotrka na igrzyskach nie jest zagrożony. Według chińskich reguł cztery kolejne negatywne testy pozwolą mu wyruszyć do Pekinu. Przyznam szczerze, że nie jestem najlepiej zorientowany w tej sprawie. Pilotuje ją ktoś, kto zna doskonale przepisy i procedury covidowe obowiązujące w Chinach podczas igrzysk. Można by o tym napisać pracę magisterską.

Pekin 2022. Radość Kamila Stocha z powrotu na skocznię

Jak oceniłby pan formę i stan zdrowia wracającego po kontuzji Kamila Stocha i Dawida Kubackiego, który bezobjawowo przeszedł koronawirusa?

Reklama

- Czterej skoczkowie przygotowujący się do igrzysk w Pekinie trenowali w Zakopanem w niedzielę i poniedziałek. Piotrek Żyła był wtedy na kwarantannie. Wcześniej pogoda nie pozwalała na skoki na Wielkiej Krokwi. Gdyby coś było do poprawy, Michal Doleżal zarządziłby zajęcia na skoczni jeszcze we wtorek. Nie zrobił tego, co znaczy, że był zadowolony ze skoków olimpijskiej czwórki. Kamil miał wielką frajdę z powrotu na skocznię. Cieszył się jak dziecko. Dawid na kwarantannie też zatęsknił za skakaniem. Jego próby były poprawne technicznie, wyglądały naprawdę obiecująco. O niczym to jednak nie świadczy. Weryfikacja nastąpi w Willingen. Na treningach można skakać świetnie, ale dopiero konfrontacja ze światową czołówką pokazuje ci twoje miejsce.

Cztery lata temu przed igrzyskami w Pjongczangu Stoch wygrał turniej Willingen Five, a Kubacki i Żyła stawali na podium w sobotę i niedzielę. Dziś o takich wynikach nie ośmielamy się nawet marzyć.

- Chciałbym, żeby start w Willingen dał naszym skoczkom jak najwięcej pewności siebie. To jest kluczowe przed wylotem do Pekinu. Żeby poczuli, że mogą już teraz rywalizować z najlepszymi. Wiadomo, jaki potencjał mają Kamil i Dawid, ale ta zima była dla nich wyjątkowo ciężka. Kryzysy formy, choroby, kontuzje - zdarzyło się dużo złego. Przegrali Turniej Czterech Skoczni, rywalizację w Pucharze Świata. Ale za nami zaledwie połowa sezonu. Druga połowa wciąż jest do uratowania. Kto z nas odważyłby się odbierać szansę Stochowi, Kubackiemu, czy Żyle - skoczkom, którzy tyle osiągnęli w ostatnich latach? Ja tego nie zrobię. Ten sezon nie dał nam dotąd powodów do optymizmu, ale nie musi tak być do końca.

W Zakopanem skoczkowie testowali olimpijski sprzęt.

- I ich opinie były bardzo pozytywne. Byli zadowoleni, ale jak już mówiłem - wszystko weryfikuje rywalizacja z najlepszymi.

Pekin 2022. Stoch, Kubacki i inni skoczkowie Doleżala nie jadą do Pekinu jako faworyci

Na skoczniach w Pekinie nikt ze światowej czołówki jeszcze nie skakał. To będzie randka w ciemno dla skoczków?

- Najmniej problemów z adaptacją będą mieli ci, którzy są w najlepszej formie. Skoczkowi, który jest w gazie, nic nie przeszkadza. Oczywiście pierwsze treningi w Pekinie będą znaczące.

Polska wysyła na igrzyska kadrę skoczków o najwyższej średniej wieku. Czterech zawodników grubo po trzydziestce i 22-letni Paweł Wąsek. Sądzi pan, że doświadczenie może być ich atutem? Stoch, Żyła, Kubacki i Stefan Hula mają za sobą wzloty i upadki. Wiedzą, jak reagować w sytuacjach kryzysowych.

- Wolałbym, żeby atutem naszych skoczków była forma, a nie doświadczenie. Wszyscy tęsknimy za tym, co było w ostatnich latach, gdy Polacy byli w światowej czołówce. Dziś nie są. Nie pojadą do Pekinu jako faworyci. Liczę na przewrotność skoków. W nich typowanie zwycięzców jest trudniejsze niż w innych dyscyplinach. Fakt, że skoczkowie Doleżala nie lecą do Chin w roli kandydatów do podium, nie przekreśla ich szans medalowych. Ja w to wierzę.

Stoch, Kubacki i Żyła stęsknili się za skokami. To chyba dobrze?

- W Zakopanem niektórzy dziennikarze sugerowali mi, że przymusowa przerwa Kamila i Dawida może mieć korzystne skutki. Wszyscy szukamy pozytywnych sygnałów, czasem popadając w sprzeczności. Już niedługo wszystko zacznie się wyjaśniać. Jeśli Kubacki ze Stochem będą dobrze skakali w Pekinie, pewnie powiemy, że kwarantanna pierwszego i uraz drugiego im pomógł. Łatwiej tworzyć teorie, wymyślać rozwiązania po fakcie niż przed faktem.

Pekin 2022. Medal drużyny, medal Kamila Stocha

Najbardziej prawdopodobny w Pekinie wydaje się medal drużyny. Do trzech miejsc na podium kandyduje sześć zespołów: Niemcy, Norwegia, Japonia, Słowenia, Austria i Polska. Polacy skaczą z tej szóstki najsłabiej. Ale patrząc na miejsca w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, najlepszy ze skoczków Doleżala jest Stoch - na 19. pozycji. Szanse Kamila na medal w Pekinie są z Polaków największe, bo to zawodnik o ogromnym potencjale.

- Oczywiście bardzo liczę na Stocha. Ale też na Kubackiego, Żyłę i resztę. Igrzyska to nie jest wycieczka krajoznawcza, tam nie jedzie się po to, żeby zbierać doświadczenia. Jedzie się walczyć o medale. Kamil, Dawid i Piotrek są tego świadomi. Tak jak Stefan. To może dla nich ostatnia olimpijska szansa i będą chcieli ją wykorzystać. Liczymy na skoczków, ale nie tylko. Każdy kto jedzie do Pekinu, ma walczyć na maksimum możliwości.

Bywał pan tej zimy znacznie ostrzejszy w słowach wobec formy polskich skoczków i pracy ich trenerów.

- Nie czas na uderzanie pięścią w stół. Jako dyrektor PZN stoję po ich stronie. Możemy się nie zgadzać, dyskutować, ale nie jestem od tego, by grozić, lub wywierać szkodliwą presję. Kogo najbardziej bolą kłopoty Kamila? Samego Kamila. Jemu bardziej zależy na sukcesie w Pekinie niż komukolwiek z nas. Trudno, żebym ja zgłaszał pretensje w przededniu wyjazdu na igrzyska wobec trzykrotnego mistrza olimpijskiego, który z pewnością robił co w jego mocy, by się jak najlepiej przygotować do startu w Pekinie.

Do trenerów zastrzeżenia mieć można.

- Nie teraz. Przyjdzie czas na rozliczenia. Ale nie przed startem na igrzyskach w połowie sezonu.

Nie wybiera się pan do Pekinu?

- Nie. Są dwa powody. Jest mało miejsca w wiosce olimpijskiej ze względu na pandemię. Drugi powód jest osobisty i nie chciałbym o nim mówić.
 
Rozmawiał Dariusz Wołowski

ZOBACZ TEŻ:

Piotr Żyła nareszcie zdrowy? Leci do Willingen, a potem do Pekinu

Apoloniusz Tajner wierzy w medale polskich skoczków na igrzyskach w Pekinie

Kamil Stoch oddał pierwsze skoki. Lekarz kadry komentuje

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama