Reklama

Reklama

Andżelika Wójcik dla Interii: Koncentruję się na Pekinie

- Czuję, że się rozwijam, teraz myślę o tym żeby jak najlepiej wystartować w igrzyskach - mówi Interii Andżelika Wójcik. W obecnym sezonie forma łyżwiarki szybkiej eksplodowała.

Andżelika Wójcik, panczenistka AZS AWF Katowice, jest w trakcie najlepszego dla niej - jak dotąd - sezonu. Pod koniec zeszłego roku trzykrotnie poprawiała rekord Polski na 500 metrów. Za trzecim razem osiągając 36,77 zwyciężyła równocześnie - jako druga Polka w historii - w zawodach Pucharu Świata (poprzednio zawody PŚ na 3000 m wygrała Erwina Ryś-Ferens w 1988 roku). Wójcik poprawiła również rekord Polski na 1000 m (1:14, 19).

Andżelika Wójcik: rekord świata może być fajnym celem

Jej macierzysta katowicka AWF jest silna sportami zimowymi. Na poprzednich igrzyskach w Pjongczang aż 15 z 58 zawodników startujących w Korei reprezentowało katowicką uczelnię. Przed kilku laty pojawiło się także łyżwiarstwo szybkie, mimo że w Katowicach nie ma na razie odpowiedniego toru dla panczenistów. W Katowicach zjawił się jednak Krzysztof Niedźwiecki, ojciec panczenisty Konrada i spytał, czy uczelnia nie byłaby zainteresowana założeniem sekcji łyżwiarstwa szybkiego. AWF zareagowała szybko. Teraz ma w swoich szeregach m.in. Andżelikę Wójcik, która sama zgłosiła się do katowickiego klubu.

Paweł Czado: Pięć dni temu w holenderskim Heerenveen w drużynowym sprincie kobiet wspólnie z koleżankami (Kają Ziomek i Karoliną Bosiek, przyp.aut.). zdobyła Pani w drużynie złoty medal. To był pierwszy złoty medal mistrzostw Europy w historii polskich panczenów. Zaraz potem indywidualnie zajęła pani czwarte miejsce. Myśląc o tych startach była większa satysfakcja czy raczej rozczarowanie, bo mogły być przecież dwa medale? A może zastanawianie się nad tym zostawia pani sobie na chwile gdy sezon się skończy?

Reklama

Andżelika Wójcik: - Na pewno był niedosyt, bo indywidualnie była realna szansa na medal. Czasem jednak jest tak, że nie da zrobić się więcej. Tego dnia nie byłem w stanie się przemóc. Wiem co poszło nie tak. W tym sezonie najważniejsze są igrzyska olimpijskie. Na nich chcę pokazać się na sto procent. A na dokładne analizy przyjdzie czas po sezonie. Teraz koncentruję się na igrzyskach w Pekinie.

Pomyślałem, że rzeczywiście czuje się pani mocna kiedy przeczytałem, że w przyszłości chciałaby pani pobić rekord świata, 36,36 to kosmiczny wynik.

- Wiem, że rozwijam się równomiernie. Nie ukrywam, że coś takiego pojawiło mi się w głowie kiedy przekroczyłam barierę 37 sekund. To może być wspaniały cel na kolejne sezony (uśmiech).

Andżelika Wójcik łączy wyczyn ze studiowaniem

Jest pani zawodniczką AZS AWF Katowice. Wiem, że łączy pani wyczyn ze studiowaniem na wysokim poziomie. Słyszałem, że średnią  (Andżelika Wójcik studiuje na katowickiej uczelni "zarządzanie organizacjami sportowymi i turystycznymi", przyp. aut.) ma pani bardzo wysoką. Umysł ścisły czy humanistyczny?

- Zdecydowanie ścisły (uśmiech). Sposób studiowania na katowickiej AWF pozwala na łączenie wyczynu z nauką [chodzi o system IPPS, czyli "indywidualne plany i programy studiów". Pozwala on studentom wyczynowcom dyscyplin zimowych planować tempo studiowania, przyp. aut.]. Na uczelni rzeczywiście daję sobie radę, na razie jednak nie zastanawiam się co będę robiła po zakończeniu kariery. Koncentruję się na łyżwiarstwie, daje mi ono mnóstwo satysfakcji, zabezpiecza mnie finansowo, koncentruję się więc na tym żeby startować jak najlepiej.

Igrzyska w Pekinie rozpoczynają się 4 lutego. Jak wyglądają pani przygotowania?

- W tej chwili jesteśmy na zgrupowaniu w niemieckim Inzell, dbamy o ostatnie szlify formy. W dniach 22-23 stycznia na torze w Tomaszowie odbędą się mistrzostwa Polski w wieloboju. 25 stycznia - ślubowanie olimpijskie a 26 stycznia - wylot do Chin.

rozmawiał: Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje