Reklama

Reklama

Pekin 2022

Pekin 2022. "Cudotwórca" Kojonkoski uczył Chińczyków skakania od podstaw

Mika Kojonkoski, słynny fiński trener skoków narciarskich, podjął się przed trzema laty zadania, które zdaniem wielu było niemożliwe do wykonania - nauczył od podstaw tej dyscypliny grupy Chińczyków. Teraz Fin nazywany jest w ojczyźnie "cudotwórcą" - sam zresztą ocenia, że poszło mu lepiej niż się spodziewał.

Kojonkoski przyznał, że ma już jednego skoczka i cztery zawodniczki, które wystartują w przyszłorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie.

Pierwsza grupa 30 zawodników różnych dyscyplin przybyła do Kuopio w 2018 roku i zaczęła uczyć się narciarstwa od podstaw. Niektórzy - jak podkreślił kanał telewizji YLE - widzieli ten sprzęt po raz pierwszy w życiu.

Mika Kojonkoski: Największym wydarzeniem były dla nich pierwsze skoki

"Najpierw chodziło o zwykle stanie na nartach. Później przyszło bieganie i jeżdżenie, a na końcu skoki i treningi mentalne. Największym wydarzeniem dla moich podopiecznych były ich pierwsze skoki. Osiągali odległości dla nas śmieszne, lecz dla nich - przerażające, bo aż... cztery metry" - wspominał szkoleniowiec.

Reklama

Jak tłumaczył, najpierw pojechał do Chin i przyglądał się zawodnikom najróżniejszych dyscyplin oceniając ich predyspozycje fizyczne i mentalne do uprawiania skoków.

"Zwróciłem uwagę zwłaszcza na 17-latka trenującego... 400 metrów przez płotki. Dzisiaj Song Qiwu nie boi się największych skoczni i  już zdobywa pierwsze punkty FIS. Mam nadzieję, że zakwalifikuje się do serii finałowych w Pekinie" - nadmienił Fin.

Skoki narciarskie. Chiny mają perspektywiczne zawodniczki

Wśród kobiet wyszkolił już dwie młodziutkie zawodniczki, które jego zdaniem mają ogromny potencjał. Peng Qingyue i Dong Bing zdobyły już pierwsze punkty Pucharu Świata.

"Jeżeli dodamy do tego uprawiającą tą dyscyplinę od 10 lat Li Xuejajo i startującą od 2013 roku Chang Xinjue, która nawet startowała już w igrzyskach 2018 roku w Pjongczangu, to mam już zespół na konkurs drużynowy" - przekazał Kojonkoski.

Pandemia COVID-19 skomplikowała treningi

Przyznał też, że sukces mógłby być większy, gdyby nie pandemia COVID-19, ponieważ będąc już w rytmie intensywnych treningów w Finlandii jego podopieczni musieli nagle musieli opuścić ten kraj. Później on pojechał do Chin na dwa miesiące, a pozostał przez osiem.

"Tam treningi były już inne, z naciskami i ingerencjami działaczy oraz polityków Jednak z drugiej strony w prowincji Layjuan, gdzie ćwiczyliśmy, otrzymaliśmy do dyspozycji zaawansowany technicznie tunel aerodynamiczny. Sprawił, że nastąpił przełom, ponieważ mogliśmy korzystać z niego bez żadnych ograniczeń" - zauważył szkoleniowiec, który obecnie z chińską kadrą trenuje w Europie Centralnej.

Kojonkoski był trenerem kilku reprezentacji, z którymi osiągnął duże sukcesy. W latach 1997-99 prowadził Austrię, później trzy lata Finlandię, a następnie - do 2011 roku - Norwegię.

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje