Reklama

Reklama

Agnieszka Baczkowska sypała dyskwalifikacjami w Pekinie. Internauci: "Rzeź"

Agnieszka Baczkowska niejako została... "bohaterką" konkursu drużyn mieszanych w skokach narciarskich na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Decyzjami Polki sypały się dyskwalifikacja za dyskwalifikacją (było ich łącznie pięć), co nieźle namotało w tabeli wyników. Aktywność Baczkowskiej nie umknęła internautom. W sieci rozpętała się niemała burza. "Najlepszy występ w historii polskich skoków kobiecych na igrzyskach olimpijskich", "Przeprowadziła rzeź", "Uwaliła Horngacherowi drugą serię", "Walczymy o medal" - żartowali komentujący. Kim jest polska kontrolerka sprzętu narciarskiego, o której robi się tak głośno?

Wokół Agnieszki Baczkowskiej robi się gorąco. To właśnie ona odpowiada za kontrolę sprzętu skoczkiń narciarskich. Jej odpowiednikiem w "męskich" skokach jest Mikka Jukkara, który niedawno tłumaczył zamieszanie wokół butów Stocha, Kubackiego, Żyły i spółki. Podkreślał, że Polacy wcale nie wprowadzili drobnych zmian, a w zasadzie opracowali nowy model buta i powinni byli zgłosić to wcześniej. Przekonywał też, że interwencji by nie było, gdyby nie działania Horngachera. "Gdyby nie on [protest - przyp.red.], nie byłoby dyskwalifikacji" - mówił dla TVP Sport.

Reklama

Sprawa powoli odchodzi w zapomnienie, ale za to szykuje się inna. Wszystko przez działania Baczkowskiej na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Przez decyzje Polki Takanashi, Althaus i Iraschko-Stolz zostały zdyskwalifikowane za kombinezony w pierwszej odsłonie konkursu drużyn mieszanych, co kompletnie namotało z wynikami. Na skutek powziętych przez Baczkowską ustaleń Niemcy nie mogli wystąpić w drugiej serii zawodów.

Nie zobaczyliśmy też Japonki. Sara Takanashi była bardzo zrozpaczona dyskwalifikacją. Jeden z reporterów TVP wyznał, ze spotkał sportsmenkę za kulisami i widział ją całą we łzach.

PEKIN 2022. STEFAN HORNGACHER... NARZEKAŁ NA KONTROLE SPRZĘTOWE

Agnieszka Baczkowska i jej decyzje wywołały ogromne kontrowersje na igrzyskach olimpijskich w Pekinie

Podjęte przez Baczkowską kroki budzą spore kontrowersje i są szeroko komentowane w sieci. Niektórzy żartują, że to zemsta na Horngacherze, inni śmieją się, że pani Agnieszka jest sporym wzmocnieniem dla reprezentacji Polski. "Najlepszy występ w historii polskich skoków kobiecych na igrzyskach olimpijskich", "Przeprowadziła rzeź", "Uwaliła Horngacherowi drugą serię", "Walczymy o medal" - piszą internauci.

Oglądaj nasz program o Igrzyskach Olimpijskich - Weronika Nowakowska, Jan Ziobro zapraszają

Gorzko na temat całego konkursu wypowiedział się w TVP Przemysław Babiarz. "Jeśli chodzi o wizerunek tego konkursu to… nie jest to najlepszy wizerunek" - podsumowywał. Po kolejnych dyskwalifikacjach z ręki Baczkowskiej z ust innego komentatora na antenie padło: "Odczuwam lekki niesmak, choć pozwoli to naszej drużynie przesunąć się wyżej w tabeli wyników".

Kim jest Aga Baczkowska? To postać od lat związana ze skokami narciarskimi

Pochodząca z Bielska-Białej Agnieszka Baczkowska odpowiada za kontrolę sprzętu skoczkiń narciarskich startujących na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Już jakiś czas temu została delegatką Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS).

Wcześniej Polka odebrała solidne wykształcenie. Ukończyła filologię angielską na Uniwersytecie Jagiellońskim, studiowała również w Wyższej Szkole Edukacji w Sporcie. Skokami zajmuje się od prawie 20 lat. Zaczynała od wolontariatu. Później pracowała w biurze Tatrzańskiego Związku Narciarskiego i udzielała się przy organizacji konkursów na Wielkiej Krokwi. W 2010 roku obroniła tytuł delegata technicznego.

Doskonałe referencje wystawiają jej ludzie ściśle związani ze skokami narciarskimi i z organizacją sportowych imprez: Apoloniusz Tajner i Andrzej Kozak. Ciepło na jej temat wypowiedział się też profesor Marek Rybiński, kanclerz Wyższej Szkoły Edukacji w Sporcie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL