Reklama

Reklama

Oknoplast Basket Kraków

Krzysztof Szwed: Inwestowanie w sport ma wielki sens

W momencie, gdy świat zdecydowanie spowolnił można dokonywać wielu analiz i zastanawiać się czy to, co już funkcjonuje ma właściwy kierunek. O to nie martwią się w Szkole Podstawowej nr 100 w Krakowie, która od lat słynie z inwestycji w sport.

Krakowska "setka" od zawsze kojarzona jest ze sportem i koszykówką. Właśnie ta dyscyplina budzi największe uznanie jej społeczności, będąc oprócz lekcji jednym z najważniejszych elementów codziennego życia. - Inwestowanie w sport ma wielki sens, zwłaszcza na poziomie szkoły podstawowej - przekonuje dyrektor Szkoły Podstawowej nr 100, Krzysztof Szwed. - Przecież w ten sposób kształtuje się pasję, hobby. Obserwuję wielkie zaangażowanie. Zarówno chłopcy jak i dziewczynki, kiedy trwa rok szkolny, są stale obecne na naszych boiskach. To o czymś świadczy - dodał.

Reklama

Jednak aby sport zakorzenił się w danym miejscu, potrzeba zazwyczaj wysiłku wielu osób. W tym wypadku się udało. - Ale ze strony dyrektora to tak naprawdę tylko kwestie formalne, organizacja. Całość zawdzięczamy nauczycielom wf-u, którzy każdego dnia wykonują świetną pracę. Dyrektor natomiast faktycznie może akcentować zainteresowanie. To mobilizuje ucznia oraz nauczyciela - opowiada skromnie.

Cieszyć może fakt poświęcenia się nie tylko rutynowym obowiązkom, a chęć obdarowania innych możliwościami rozwoju, bądź jak zostało wspomniane, rozwijania pasji. Dlaczego postawiono akurat na koszykówkę? - To pewnie dzieło przypadku. Po prostu znalazło się kilka właściwych osób w odpowiednim czasie i to zadziałało. Jeszcze będąc nastolatkiem pamiętam, że nasza dzielnica, czyli Nowa Huta była przesiąknięta koszykówką. Krzysztof Książek był takim inicjatorem. W wielu przypadkach niestety te struktury się wykruszyły, lecz SP nr 100 nadal może chwalić się istotnym znaczeniem koszykówki - podkreśla z radością.

Warto zaznaczyć, że w SP nr 100 stawia się na zajęcia koszykarskie nie tylko w starszych klasach, gdzie rywalizuje się na zawodach o medale, a już u najmłodszych uczniów, często niemających jeszcze jakichkolwiek umiejętności związanych z basketem. - W ten sposób dzieci odkrywają własne zdolności! W klasach 1-3 prowadzimy trzy godziny treningów tygodniowo. W praktyce są to dokładnie dwa treningi po półtorej godziny. Dla uczniów i zarazem rodziców to czas, w którym dominuje zabawa, taka czysta radość z wykonywanych czynności. Właśnie na tym bazujemy. Dzięki temu, jak nadchodzi klasa 4, dziecko staje przed wyborem, czy bardziej się w to zaangażować i dołączyć do klasy sportowej, czy nie. Ważny jest jednak fakt, że już wie, na czym polega koszykówka. Nie bazuje na wyobrażeniach, a własnych doświadczeniach - nakreśla całą strukturę.

Młodych zawodników i zawodniczek nie brakuje. Stwarza się tym samym potrzeba gry w turniejach, organizacji meczów. Czy szkoła jest w stanie podołać takiemu wyzwaniu? - Są podmioty, które w tym pomagają. Miasto na przykład stara się stworzyć szansę sportowej rywalizacji w ramach Olimpiady Młodzieży. Niemniej, jest to generalnie problem wszystkich, w różnych województwach. Pamiętajmy, że organizacja turnieju kosztuje, wymaga nakładu pracy najpewniej samych nauczycieli wf, a ja wolę, żeby ten czas efektywnie przeznaczyli na treningi - uważa.

Innym aspektem, który w skali kraju momentami budzi duże wątpliwości to infrastruktura. Nie zawsze okazuje się wystarczająca wobec zapotrzebowania, a tym samym liczby osób ćwiczących. - My dysponujemy trzema boiskami zewnętrznymi, ale to wiadomo, że mam na myśli miesiące letnie, gdy są wykorzystywane. Nie mamy natomiast wymiarowej hali. Niestety, dawne "tysiąclatki" (1000 szkół budowanych na 1000-lecie powstania Polski - przyp. red.) nie mają zazwyczaj dostępu do pełnowymiarowych obiektów. Tak już jest. Mimo tego, odnosimy sukcesy. W województwie byliśmy najlepsi 6-7 razy, a potem awansowaliśmy na poziom rozgrywek ogólnokrajowych, wspieranych przez firmę Energa. W takich warunkach wykształciliśmy znakomite drużyny - opowiada z dumą, dodając za moment inny istotny czynnik.

- U nas grają ci, co chcą, a nie wyselekcjonowane grupy. Pamiętam kiedyś zespół z Przemyśla. Prawie wszyscy powyżej 180 cm wzrostu, wielkie chłopy, a u nas dysproporcje wzrostowe bardzo duże. Ale to nic. Ważne, że oni lubią koszykówkę i chcą w nią grać. Co zatem wpływa na popularność i zainteresowanie koszykówką w "setce"? - Rodzice, nauczyciele, klimat jaki stwarzamy. Wszystko po trochę. Dla mnie to wspaniała dyscyplina. Wymaga kultury, finezji, myślenia, inteligencji - zaznaczył.

W skali ogólnokrajowej zadaje się pytania o możliwość pogodzenia sportu z nauką i czy on w ogóle może pomagać osiągać lepsze stopnie w nauce. Wydaje się, że lepszego źródła informacji w tym zakresie niż dyrektor szkoły nie ma. - Dla mnie wymaga to niesamowitej organizacji dnia codziennego. Ponadto, tworząc zespół buduje się wspólnotę, która ma wspólne przeżycia na parkiecie. Tam się nawiązują przyjaźnie. Piękne jest, że na boisku rywalizują ze sobą z całych sił, a zaraz po zakończeniu meczu rozmawiają jak najlepsi koledzy. To kwintesencja koszykówki - kończy.



Dowiedz się więcej na temat: Oknoplast Basket Kraków