Reklama

Reklama

Skoki narciarskie - MŚ w Oberstdorfie. Stefan Kraft wygrał konkurs indywidualny na dużej skoczni. Czwarte miejsce Piotra Żyły

Stefan Kraft nowym mistrzem świata na dużej skoczni! Austriak nie pozostawił rywalom większych nadziei na triumf, wyprzedzając o 4,4 pkt drugiego Roberta Johanssona To jego trzeci złoty medal indywidualny na światowym czempionacie. Brąz wywalczył Karl Geiger, a na czwartym miejscu zmagania zakończył Piotr Żyła. Do podium zabrakło mu trzech punktów. Dawid Kubacki był 15., Kamil Stoch 19., a Andrzej Stękała 21.

Po wygranym przez Piotra Żyłę konkursie na skoczni normalnej polscy kibice mieli chrapkę na kolejny sukces. W kwalifikacjach popularny "Wewiór" potwierdził dobrą formę, zajmując czwarte miejsce. Jak sam zaznaczył, podszedł do skoku nieco treningowo i nie pokazał pełni swoich możliwości.

W serii próbnej Żyła zajął dziewiątą lokatę, a najlepszym z Polaków był drugi Dawid Kubacki. Oczekiwania były więc ogromne.

Gęsta mgła w Oberstdorfie

Reklama

Aura nie sprzyjała zawodnikom. Pierwsze oznaki wiosny w Oberstdorfie musiały ustąpić opadom deszczu ze śniegiem.

Rozbieg był spowity w gęstej mgle, co mocno ograniczało widoczność. Od środy na Schattenbergschanze wiał też porywisty wiatr i nie inaczej było w piątkowy wieczór. Podczas zawodów sprzyjał on jednak zawodnikom. Rekordzista z początku konkursu - Jewhen Marusiak - stracił ponad 18 punktów z tytułu korzystnych podmuchów.

Warunki wietrzne nie przekładały się jednak na odległości. Pierwszym zawodnikiem, który zbliżył się do punktu konstrukcyjnego był oznaczony numerem "9" rodak Marusiaka - Witalij Kaliniczenko - który skoczył 119,5 m. Ta odległość pozwoliła mu przez dłuższy czas być liderem konkursu. Większość zawodników - przynajmniej do czasu - nie potrafiła przekroczyć granicy 110 m.

Z tej tendencji wyłamał się dopiero Dienis Korniłow, który po skoku na odległość 123 m objął prowadzenie. Szybko wyprzedził go jednak Estończyk Artti Aigro, który wykorzystał dobre warunki (odjęto mu 19,9 pkt za wiatr), lądując na 131. m. Po jego skoku jury obniżyło rozbieg o dwa stopnie. Mimo to chwilę później rozpoczęła się bitwa na długie skoki - Cene Prevc osiągnął 129,5 m, a Jan Hoerl 127 m. To właśnie ta dwójka jako pierwsza zapewniła sobie awans do serii finałowej. Po skoku Petera Prevca (129,5 m) na czele stawki było dwóch braci.

Lepszą od słoweńskiego duetu notę otrzymał dopiero jeden z kandydatów do złotego medalu - Stefan Kraft. Austriak poszybował 132,5 m.

Stękała z awansem do drugiej serii

Pierwszym z Polaków był 37. na liście startujących Andrzej Stękała, który skoczył 121,5 m i był pewny awansu do drugiej serii.

Jednym z największych pechowców pierwszej rundy był Ryoyu Kobayashi, który osiągnął 117,5 m i po lądowaniu przewrócił się, uderzając z impetem o śnieg. Na szczęście Japończyk szybko wstał i o własnych siłach opuścił zeskok.

Żyła zgłasza akces do walki o medal

Na te wydarzenia spoglądał z góry siedzący na belce Piotr Żyła. Mistrz świata ze skoczni normalnej pofrunął 130,5 m i po swoim skoku był czwarty.

Dodatkowe "atrakcje" przed swoją próbą miał także Dawid Kubacki, który został ściągnięty z belki. Skok oddał za drugim podejściem, skacząc tyle co Żyła - 130,5 m. Miał jednak lepsze warunki od rodaka i był niżej notowany.

Znacznie gorzej poradził sobie Kamil Stoch, który wylądował na 120 m i po pierwszej serii był 22. Tylko o 2,5 m lepszy był Markus Eisenbichler. Słaby skok Niemca oznaczał, że z prowadzenia na półmetku rywalizacji cieszył się Stefan Kraft, wyprzedzając o 5,7 pkt drugiego Roberta Johanssona. Żyła zajmował piątą lokatę i tracił 3,3 pkt do pozycji medalowej.

Miejsca Polaków po pierwszej serii: Piotr Żyła - 5., Dawid Kubacki - 8., Kamil Stoch - 22., Andrzej Stękała - 24.

Znaczna poprawa Stocha

W drugiej serii Stękała poprawił się o metr i po swoim skoku objął prowadzenie. Jeszcze większy progres wykonał Stoch - osiągnął 129,5 m, wyprzedzając swojego rodaka. Przed dwóch Polaków wskoczyło po chwili dwóch Austriaków - Philipp Aschenwald skoczył 130 m, a Jan Hoerl - 136,5 m. Reakcja jury znów była szybka, a belka została zmieniona z 11. na 10.

Ze skróconego rozbiegu nic nie zrobił sobie Eisenbichler. Skoczył 134 m, lecz - podobnie jak Kobayashi - przewrócił się, co znacznie wpłynęło na jego noty.

Wiatr nieco utrudniał sprawne przeprowadzenie zawodów. Na czele stawki przed skokami najlepszej "10" znajdował się Marius Lindvik.

Norwega przebił Anże Laniszek, szybując 136,5 m, co skutkowało ponownym skróceniem najazdu o jeden stopień.

W drugiej serii Kubacki znów został przed skokiem ściągnięty z belki. Poradził sobie znacznie gorzej niż w pierwszej próbie. Skoczył zaledwie 119 m, przez co zakończył konkurs w drugiej "10".

Żyła o krok od medalu

Nastrój polskich kibiców poprawił Żyła, skacząc 137 m. Po swojej próbie był drugi. Na swój występ czekało wówczas jeszcze czterech zawodników.

Yukiya Sato nie wyprzedził Polaka. Daniel Huber także. Presję wytrzymał za to Robert Johansson. Pofrunął 135,5 m i był pierwszy. Ostatecznie Norweg wywalczył srebrny medal. Prowadzenie po pierwszej serii utrzymał Kraft, a brąz zdobył Karl Geiger.

TB

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!