Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. MŚ w Oberstdorfie. Michal Doleżal: Presja przyjdzie w sobotę

Michal Doleżal debiutuje na mistrzostwach świata w roli pierwszego trenera reprezentacji Polski. Na początek w Oberstdorfie tytułu mistrza i wicemistrza bronią Dawid Kubacki i Kamil Stoch. - Presja na pewno przyjdzie - nie ukrywa czeski szkoleniowiec.

Po trzech dniach treningów i piątkowych kwalifikacjach nadszedł dla skoczków dzień prawdy. Walka o tytuł na skoczni normalnej rozpocznie się o 16.30. "Biało-Czerwoni" awansowali do konkursu w komplecie. Na starcie staną dziś: Kubacki, Stoch, Piotr Żyła, Andrzej Stękała i Klemens Murańka.

Reklama

W piątek trener naszych skoczków był spokojny. - Presja na pewno przyjdzie, ale dopiero jutro. To jest naturalne - mówił po kwalifikacjach.

Pierwszy stres może pojawić się już w sobotę rano, gdyż nasi zawodnicy muszą udać się na kolejne testy koronawirusowe.

Czech zauważył, że presja na MŚ daje się we znaki niektórym skoczkom. -  Treningowe skoki pokazały mi, że pojawiła się u Andrzeja Stękały i Piotra Żyły i brakuje im luzu. Trochę więcej chcą niż potrzeba. Porozmawiamy i mam nadzieję, że wszystko będzie już normalnie - stwierdził.

Naszych skoczków zabrakło w czołowej trójce serii treningowych, jak i kwalifikacji. - W treningach też oczywiście chcemy, żeby było lepiej. Choć nie było potrzeby wygrywać tych treningów. Ważny jest konkurs - zaznaczył Doleżal.

Wrócił też do decyzji, by Stoch, Kubacki i Żyła odpuścili czwartkowe treningi. Jak stwierdził, nie chodziło o odpoczynek fizyczny. - Nie potrzebowali tylu skoków, bo zwykle rytm zawodów jest inny, w piątek seria próbna i kwalifikacje, w sobotę seria próbna i zawody. Zawodnicy są do tego przyzwyczajeni - wyjaśnił.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Czech jest pewny, że tym razem jury nie wykona numeru, jak podczas konkursu kobiet, gdy nagle bez powodu obniżono belkę przed skokiem prowadzącej po pierwszej serii Marity Kramer. Austriaczka w ogóle nie zdobyła medalu, a jej federacja złożyła protest.

-  Myślę, że doskonale już wiedzą, co zrobili i mam nadzieję, że coś takiego nie pojawi się w sobotę w konkursie - skomentował Doleżal.

Jak pokonać Halvora Egnera Graneruda, który w Oberstdorfie wygrywał wszystkie serie treningowe, a także kwalifikacje?

- Dla niego to też był trening. Jest różnica między treningiem i zawodami. Radzi sobie w tym sezonie znakomicie. Wygrywa prawie każde zawody, ale mistrzostwa świata to jest zupełnie coś innego - powiedział Czech.

Przed szkoleniowcem kolejne ważne decyzje, jak choćby wybór dwóch skoczków do niedzielnego konkursu drużyn mieszanych. - Na 95 procent wystartuje w nim dwóch najlepszych naszych skoczków z sobotniego konkursu indywidualnego - ujawnił Doleżal.

Z Oberstdorfu Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Michal Doleżal | skoki narciarskie | MŚ w Oberstdorfie