Reklama

Reklama

Skoki narciarskie - MŚ w Oberstdorfie. Michal Doleżal: Czujemy zawód

Niestety, podczas konkursu mistrzostw świata na dużej skoczni Polacy nie zdołali wywalczyć medalu. Po zakończeniu zawodów trener Biało-Czerwonych Michal Doleżal przyznał, że to dla naszej kadry spore rozczarowanie.

Najbliżej podium w piątkowym konkursie był Piotr Żyła, który uplasował się na czwartej lokacie. Do medalu zabrakło mu trzech punktów. Dawid Kubacki był 15., Kamil Stoch 19., a Andrzej Stękała 21.

- Niedosyt. Liczyliśmy na więcej, nie tylko w przypadku Piotra. Wszystko grało, ale jest zawód. Liczyliśmy przynajmniej na medal. Ale takie są czasem zawody. To już historia. Jutro trzeba się zmobilizować i walczyć - stwierdził w rozmowie z Eurosportem Michal Doleżal, uciekając myślami do sobotniego konkursu drużynowego.

Czeski szkoleniowiec przyznał, że wpływ na skok Żyły w pierwszej serii miał upadek Ryoyu Kobayashiego, przez który Polak musiał dłużej czekać na oddanie skoku, co - wobec padającego śniegu - było niesprzyjającą okolicznością. Doleżal zgodził się także z Dawidem Kubackim, który stwierdził, że medal był w jego zasięgu.

- Tak, medal był dziś dla niego w zasięgu ręki. W obu skokach nie trafił jednak na dobre warunki. Ale co zrobimy? Nic - powiedział opiekun Biało-Czerwonych.

Przed sobotnim konkursem drużynowym trener Doleżal musi zadbać o formę Kamila Stocha, który - jak sam przyznał - czuje się bezsilny.

- Porozmawiamy na pewno z Kamilem. Musimy się wszyscy zmotywować. Walczymy do samego końca - zadeklarował szkoleniowiec.

Znamy skład polskich skoczków na konkurs drużynowy

Reklama

Jak dowiedział się nasz wysłannik z Oberstdorfu, w sobotę Polacy wystąpią w następującej kolejności: Żyła, Stękała, Stoch, Kubacki. Początek konkursu drużynowego o 17.00. Relacja w Interii.

TB

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!