Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. MŚ w Oberstdorfie. Kamil Stoch: Zostawimy tam trochę pieniędzy

Polscy skoczkowie szykują się do walki w mistrzostwach świata w Oberstdorfie. Poważne wątpliwości budzą nad wyraz restrykcyjne środki bezpieczeństwa podjęte przez organizatorów, a przede wszystkim - bardzo duża liczba testów na obecność koronawirusa do wykonania. Krytycznie na ten temat wypowiedział się również Kamil Stoch.

Organizatorzy MŚ w Oberstdorfie poinformowali, że wszyscy uczestnicy imprezy będą musieli obowiązkowo poddawać się testom na obecność koronawirusa co dwa dni. To kuriozalny pomysł, na którym suchej nitki nie zostawił Adam Małysz, mający pełnić w Niemczech rolę opiekuna naszej kadry. Jego zdaniem ruch Niemców jest "absurdalny", a wszystko to staje się "biznesem".

Reklama

Z przymrużeniem oka na ten wymóg patrzy także Kamil Stoch. Lider naszej kadry w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" w ironiczny sposób skomentował kaprys organizatorów. Zapytany przez Kamila Wolnickiego z "Przeglądu Sportowego" o to, po co kadra rusza do Oberstdorfu, wypalił, że "po testy".

- Będzie ich tyle, że staną się naszym głównym zadaniem - stwierdził, dodając przy tym, że kadra "zostawi tam trochę pieniędzy".

Skoczkowie po raz pierwszy zaprezentują się w Oberstdorfie w środę, podczas treningu na skoczni HS 106.

TC