Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. MŚ w Oberstdorfie. Dawid Kubacki: Ta szpilka będzie mnie kłuła

- Jestem trochę zły na siebie, bo stać mnie było na więcej. Wszystko było w zasięgu ręki - mówił Dawid Kubacki, który nie obronił tytułu mistrza świata na skoczni normalnej, oddając złoto w ręce Piotra Żyły. Kubacki zakończył zawody w Oberstdorfie na piątej pozycji.

Od środy na skoczni nie do pokonania był lider Pucharu Świata, Halvor Egner Granerud, ale w serii próbnej tuż przed konkursem to Kubacki wystrzelił, wygrywając z Norwegiem i resztą stawki. Powtórka złota z Seefeld stała się realna.

Reklama

- Dokonana drobna zmiana pokazała, że to działa, ale niestety już skoki w seriach konkursowych były spóźnione. Wystarczyło dołożyć po metrze czy dwa i wyglądałoby to inaczej - żałował Kubacki. - Trener powiedział o skoku w drugiej serii, jak można było tak z powietrza się odbić i jeszcze prawie "stówkę" przelecieć - dodał nasz zawodnik.

- To jest ta szpilka, która będzie mnie kłuła - podkreślił Kubacki, który miejsce na podium przegrał o 4,4 pkt. - Medal był w zasięgu ręki. Jedynym z nas, któremu to się dziś udało, jest Piotrek, a to jest taka pocieszająca wisienka na torcie - powiedział ustępujący mistrz świata.

Kubacki nie zrzuca winy za brak medalu na sferę mentalną. - Emocji nie da się całkowicie odciąć, ale one mi nie przeszkodziły. Może trzeba było wypić ze dwie kawy więcej i noga na progu byłaby szybsza - przyznał.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

W sobotni wieczór faworytów do złota pogodził Piotr Żyła. - Piotrek miał takiego farta, w pierwszej i drugiej serii, że to było nie do stracenia - żartował z sukcesu starszego kolegi mistrz świata z Seefeld.

- Piotrek zrobił dobrą robotę, oddał dwa świetne skoki. Od rana było widać, jak był nabuzowany. Miał dwie opcje: albo się nie dostanie do drugiej serii, albo wygra. Medali nie rozdaje się przed zawodami. Faworytów można wymieniać, ale my się tym nie zajmujemy. Jak się swoje zrobi, to można się cieszyć z medalu - podkreślił.

Wielki sukces już na początku mistrzostw to także dodatkowy impuls dla całej reprezentacji. - To daje trochę komfortu, najwięcej oczywiście temu, który ten medal zabiera ze sobą, ale reszcie drużyny też. To pokazuje nam wszystkim, że to, nad czym pracujemy, przynosi efekty - powiedział Kubacki.

Już dziś o 17 rywalizacja drużyn mieszanych z udziałem Kubackiego i Żyły, a także Kamili Karpiel i Anny Twardosz.

Z Oberstdorfu Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Dawid Kubacki | Piotr Żyła | skoki narciarskie | MŚ w Oberstdorfie