Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. MŚ w Oberstdorfie. Dawid Kubacki: Nie lubię wymyślać, kto jest faworytem

To już dzisiaj. O 17 na dużej skoczni w Oberstdorfie rozpocznie się rywalizacja o mistrzostwo świata. - Tutaj przyjeżdża się po to, żeby zdobywać medale. Po pierwszym konkursie miałem do siebie pretensje. To dodatkowa motywacja - mówi Dawid Kubacki.

Z powodu zakażenia koronawirusem na dużej skoczni zabraknie Norwega Halvora Egnera Graneruda. Kto pod jego nieobecność będzie głównym faworytem?

Reklama

- Nie śledzę tego tak bardzo. Każde zawody są inne. Nie lubię wymyślać, kto jest faworytem, czy samemu stawiać się w takiej roli. Skoki są na tyle nieprzewidywalną dyscypliną, że wszystko się może zdarzyć. Każdy ma szansę - podkreślił Kubacki.

Po to się przyjeżdża

Marzenia o medalu? - Tutaj przyjeżdża się po to, żeby te medale zdobywać. Każdy będzie dobry, nie ma co mówić. Główna koncentracja będzie na tym, co jest do zrobienia na skoczni - powiedział zawodnik, który był o włos od podium na skoczni normalnej.

- Miałem sportową złość i pretensje do siebie, bo medal był w zasięgu ręki, ale go nie zdobyłem. To dla mnie dodatkowa motywacja - powiedział.

W czwartek nasi najlepsi skoczkowie przystąpili do rywalizacji na dużym obiekcie. Kwalifikacje wygrał Stefan Kraft, a Kubacki był dziewiąty. Spośród "Biało-Czerwonych" lepszy od niego był Piotr Żyła, który zajął czwartą lokatę.

- Moje skoki były pół na pół. W próbnym się nie do końca "poskładałem w dojazd" po tych dniach "leżenia". Ale skok w kwalifikacjach był dużo lepszy. Z tej samej belki o dziesięć metrów dalej - podkreślał Kubacki.

Jak dodał, nieco żartował w sprawie samego leżenia, bo był też trening. - Oczywiście samo leżenie efektu nie robi. Dopiero leżenie po odpowiednim treningu - wyjaśnił.

Racja trenera

Podobnie jak pozostali polscy skoczkowie Kubacki nie polemizował z decyzją szkoleniowca, by odpuścić środowe serie treningowe. - Dobra decyzja, bo to była trenera decyzja. Taką wysunął propozycję, a że trener główny ma główne słowo, to nikt się z nim nie kłócił - zaznaczył nasz skoczek. - Potrafimy skakać. Środek sezonu to nie jest czas na to, żeby za bardzo trenować na skoczni - dodał.

Jak powiedział, nie musi też specjalnie poznawać dużej skoczni w Oberstdorfie. - Większość skoczni w Pucharze Świata znamy już dobrze. Oczywiście zdarzają się skocznie, które mają jakieś specyficzne momenty, ale realizuje się ideę skoku, jaką się ma. Baza jest podobna - powiedział.

Z Oberstdorfu Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Dawid Kubacki | MŚ w Oberstdorfie | skoki narciarskie