Reklama

Reklama

Skoki narciarskie. MŚ w Oberstdorfie. Anna Twardosz: Już nie będę musiała pożyczać od rodziców

Anna Twardosz jest najmocniejszym punktem polskiej ekipy skoczkiń na mistrzostwach świata w Oberstdorfie. Wciąż jest jednak bardzo nieśmiała, a "gwiazd" z męskiej kadry po prostu się wstydzi. Dzięki szóstemu miejscu "Biało-Czerwonych" w konkursie mieszanym 19-latka może już cieszyć się ze stypendium olimpijskiego.

Niedzielny konkurs drużyn mieszanych w Oberstdorfie wygrali Niemcy, przed Norwegią i Austrią. "Biało-Czerwoni", identycznie jak dwa lata temu w Seefeld, zajęli szóste miejsce.

Reklama

Twardosz oddała niezłe skoki, dwukrotnie lądując na 85 m. Jak przyznała, miała kłopot z ogromnym stresem. - Jestem bardzo nieśmiałą osobą i ciężko mi przychodzi ta rywalizacja. Z chłopakami widzimy się tylko od czasu do czasu na zawodach, czy treningach. Mam takie poczucie, że oni już tyle osiągnęli, patrzyłam na nich od dziecka, a tu nagle trzeba z nimi skakać. Dla mnie to są takie gwiazdy, że w ogóle z nimi nie rozmawiam - mówiła nam sympatyczna zawodniczka.

Kamil Stoch, Dawid Kubacki, czy Piotr Żyła nigdy nie dają odczuć dziewczętom, że są gwiazdorami. Nie mają też do nich żadnych pretensji. - No tak, ale jednak jest to w głowie - przyznaje się podopieczna Łukasza Kruczka, która zdążyła jednak złożyć Żyle gratulacje po zdobyciu złotego medalu.

- Skoki były dziś udane, tylko zabrakło nieco energii i świeżości w nogach. Po niemal całym tygodniu w Oberstdorfie trochę brakuje już energii fizycznej i psychicznej. Ale trzeba działać dalej - nie poddaje się młoda skoczkini.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Szóste miejsce miksta w Oberstdorfie to dla dziewcząt bardzo ważna sprawa także z przyczyn finansowych. Jest to konkurencja olimpijska, a taka lokata na MŚ oznacza stypendium na przygotowania do igrzysk.

-  Aktualnie mam tylko stypendium z uczelni, ale to nie są duże pieniądze. Nie wystarcza na paliwo, żeby jeździć na treningi. Teraz będzie trochę spokoju i nie będę musiała pożyczać pieniędzy od rodziców - cieszy się Twardosz, która oprócz skoków próbuje studiować na AWF-ie. - Mam tylko skoki i studia, ale one idą jak idą. Nawet nie wiem, co się tam dzieje - śmieje się młoda zawodniczka.

Wiele lat temu Żyła żartował, że może znajdą się w Polsce dwie "głupie" zawodniczki do miksta, które nie będą bały się skakać. - No to się znalazły. Nawet więcej niż dwie - odpowiedziała Twardosz, która jest nieśmiała nie tylko względem naszych skoczków, ale także zawodniczek ze światowej czołówki.

-  Walczę z tym, ale mam jeszcze coś takiego, że są dużo lepsze i gdy je widzę, mam w głowie takie "wow" - przyznaje nasza zawodniczka, której celem jest teraz wejście do czołowej "30" na dużej skoczni.

Z Oberstdorfu Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Anna Twardosz | skoki narciarskie | MŚ w Oberstdorfie