Reklama

Reklama

Biegi narciarskie. MŚ w Oberstdorfie: Polki zdublowane w sztafecie. "To boli, ale przyjechałyśmy po naukę"

Niespełna miesiąc temu młode polskie biegaczki narciarskie zdobywały medale mistrzostw świata juniorów. Na światowy czempionat seniorów do Obertsdorfu przyjechały po naukę. - Nie ma co mieć żalu do kogokolwiek. Jesteśmy tu najmłodszą sztafetą - mówiła po czwartkowej rywalizacji Izabela Marcisz. Polki zostały zdublowane i zajęły 12. pozycję. Triumfowały Norweżki.

Najbardziej żal Karoliny Kukuczki, pocieszanej później przez koleżanki. To ona miała biec jako ostatnia w polskiej ekipie, ale w ogóle nie było jej dane pojawić się na trasie. Na trzeciej zmianie zdjęta została Karolina Kaleta, gdy "Biało-Czerwone" zostały zdublowane przez najlepsze ekipy.

Reklama

- W naszej sztafecie seniorskiej są trzy juniorki. Mam nadzieję, że jeszcze nie będziecie nas gonić za ten wynik - mówiła nieco zawiedziona Monika Skinder w rozmowie z dziennikarzami. - Przyjechałyśmy tutaj się uczyć. Musimy cieszyć się z tego, co jest - dodała.

Głowa walczyła

19-latka biegła na pierwszej zmianie, ale jak sama przyznała, to nie był jej dobry bieg.- To dla mnie duża porażka. Od początku ciało odmawiało mi pomocy. Głowa walczyła sama ze sobą - mówiła mistrzyni świata juniorów.

To właśnie lutowe mistrzostwa juniorów były dla polskich zawodniczek imprezą docelową i tam osiągnęły sukcesy. Do Obertsdorfu przyjechały brać naukę od najlepszych.

- Na juniorskich mistrzostwach osiągnęłyśmy wysoką formę i każda czuła się dobrze. Po chwili odpoczynku musiałyśmy przyjechać tutaj. Dla mnie nie jest to dobra droga. Jest to może jakaś lekcja na przyszłość - stwierdziła Skinder.

- Trenerzy przygotowali nas na tę najważniejszą imprezę (MŚ juniorów - red.), wiedzieli, jak to zrobić i udało się im to. Mistrzostwa świata seniorów to nie był nasz główny cel, ale jednak myślałam, że lepiej się tu zaprezentuję. Będę wracać trochę ze smutkiem - podkreśliła.

Trzeba cierpliwości

Na trasie lepiej niż Skinder spisała się Izabela Marcisz, która, jak przyznała, lubi biegać w sztafetach. - Nie ma co mieć żalu i pretensji do kogokolwiek. Jesteśmy najmłodszą sztafetą - powiedziała.

- Tutaj startują najlepsze zawodniczki na świecie. Nie da się nikogo oszukać. Trzeba trochę nauczyć się cierpliwości - mówiła nasza kolejna złota medalistka juniorskich MŚ.

Przykrość na trasie spotkała Karolinę Kaletę, bo to właśnie na jej zmianie "Biało-Czerwone" zostały zdublowane i zakończył się ich udział w biegu. - To oczywiście boli, kiedy jest się zdjętym z trasy. Szkoda też następnej osoby, która miała biec, w tym wypadku Karoliny Kukuczki - żałowała Kaleta.

- Wybiegając na trasę miałam z tyłu głowy, że to walka o to, by nie zostać zdublowaną. Starałam się biec najlepiej jak potrafiłam. Dałam z siebie wszystko - podkreśliła. - Na tych mistrzostwach zebrałam dużo doświadczenia - mówiła zawodniczka, która w tym roku zdaje maturę.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Polskie zawodniczki, jak same podkreślały, przyjechały do Oberstdorfu po naukę. Czego można się nauczyć podpatrując najlepsze rywalki? - Dyscypliny, tego jak dziewczyny zachowują się między startami, całego cyklu startowego - powiedziała Kaleta.

Jej wielką radością była możliwość zobaczenia z bliska wszystkich najlepszych zawodniczek świata. - Przede wszystkim Therese Johaug, która już tak długo biega i jest wzorem do naśladowania - cieszyła się nasza biegaczka.

Z Oberstdorfu Waldemar Stelmach

Dowiedz się więcej na temat: Izabela Marcisz | Monika Skinder | biegi narciarskie