Reklama

Reklama

MŚ U-20 2019 w Polsce

MŚ U-20. Polska po porażce z Kolumbią 0-2. Brakuje szybkościowców

Wiedzieliśmy, że czarodziejami techniki i finezji na tle Kolumbijczyków nie będziemy. Tak samo, jak szkolny błąd, jaki się przytrafił liderowi defensywy Sebastianowi Walukiewiczowi można zrzucić na karb młodości. Dlaczego jednak nastoletni Polacy tak wolno biegają za piłką - zastanawia się w swym felietonie Michał Białoński.

Gdy w 2007 r. polscy dwudziestolatkowie na MŚ odpadli dopiero z Argentyną, ofensywę rywala gnębili Patryk Małecki z Dawidem Janczykiem. Każdy z nich miał drybling, szybkość, werwę, polot. Słynny gaz, czy turbodoładowanie to cechy, które zawiodły do Premier League Kamila Grosickiego, a reprezentacji Polski pomogły w awansie na Euro 2016, dotarcie do ćwierćfinału we Francji, a także w awansie na MŚ w Rosji. W reprezentacji Jacka Magiery nie ma ani jednego piłkarza, typowego szybkościowca i to w znacznym stopniu ogranicza nasz zespół. 

Reklama

Na pewno selekcja do kadry U-20 jest ciężka w dobie, gdy kluby Ekstraklasy prześcigają się w sprowadzaniu obcokrajowców, a ich liczba w lidze z roku na rok rośnie. Sebastian Walukiewicz zaistniał w zawodowej piłce, bo kontuzji doznał Jarosław Fojut i po niepełnym sezonie w Pogoni kupiło Cagliari, za cztery miliony euro. Radosław Majecki dostał szansę, bo w Legii w niełaskę popadł rutyniarz Arkadiusz Malarz. Tomasz Makowski (Lechia) i Bartosz Slisz (Zagłębie Lubin) miewali momenty, w których dostawali szansę w Ekstraklasie, ale to nie była regularna gra, jakiej potrzebuje 19-latek, by się rozwijać.

Trener Jacek Magiera posiłkuje się nawet zawodnikami wychowanymi w Niemczech (Dominik Steczyk, David Kopacz, Adrian Stanilewicz), wyselekcjonował najlepiej, jak potrafił, ale i tak aż kłuje w oczy brak szybkościowców, bez których dzisiaj niewiele się w piłce zwojuje. Rajdy po skrzydle obrońców, jakimi podbił Bundesligę Łukasz Piszczek to we współczesnej piłce wręcz kanon.

Serafin Szota i Adrian Stanilewicz, którzy w reprezentacji do lat 20 operują na bokach obrony, mają wszystko: charakter, świetną technikę, mądrość taktyczną. Brakuje im tylko najważniejszego - umiejętności dodania gazu  w sprincie, jaką ma choćby Kamil Grosicki, czy Maciej Rybus. Przez to rozgrywana składnie piłka na środku, po dorzuceniu jej na skrzydło padała łupem rywala.

Młode Orły nie przejawiają też cech takich jak finezja, polot, drybling - z tym się trzeba urodzić. Solidnością taktyczną i walecznością, których nikt im nie odmówi, postarają się zajść jak najdalej na tym turnieju, a przynajmniej awansować z grupy.

Na loży VIP po meczu z Kolumbią nastroje były posępne. - Skomentuję występ chłopaków po ich ostatnim meczu na tym turnieju - uciął prezes PZPN-u Zbigniew Boniek.

Wielki kibic polskiej piłki Wojciech Gąssowski: - Nie chcę nic komentować, bo jeszcze powiem coś ostrego i będę żałował - zrobił unik znany piosenkarz i kompozytor.

Pan Wojtek śpiewał "Gdzie się podziały tamte prywatki". Dziś można by zanucić minorowo: "Gdzie się podziały nasze talenty piłkarskie", ale spokojnie, zawierzmy Jackowi Magierze:

- Ciągle mamy szanse na realizację celu, jakim jest awans z grupy. Poza tym, liczy się przede wszystkim rozwój. Jeżeli poprzez ten turniej, poprzez mecze na MŚ nasi zawodnicy nabiorą doświadczenia i wyjdą na wyższy poziom, to i tak wygramy - podkreśla selekcjoner reprezentacji Polski do lat 20.

Z Łodzi Michał Białoński

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL