Reklama

Reklama

MŚ U-20 2019 w Polsce

MŚ U-20. Legendarny Bebeto podsumował turniej w rozmowie z Interią

Jose Roberto Gama de Oliveira znany bardziej jako Bebeto był gościem honorowym FIFA podczas finału MŚ do lat 20 w Łodzi, gdzie Ukraina pokonała Koreę Południową 3-1. - Turniej był wspaniały, Ukraina zasłużyła na mistrzostwo świata - powiedział nam Bebeto.

Z reprezentacją Brazylii do lat 20 Bebeto wygrał MŚ w 1983 r., w Meksyku. W 1994 r. został mistrzem świata wśród seniorów i na turnieju w USA strzelił trzy bramki, a cztery lata później, we Francji, "Canarinhos" z nim w składzie dotarli do finału i zostali wicemistrzami globu.

Reklama

Dla podkreślenia wagi finały MŚ U-20 w Polsce FIFA zaprosiła do Łodzi nie tylko Bebeto, ale także Fernanda Couto i Abela Xaviera.

Michał Białoński, Michał Zichlarz, Interia: Jaka jest pana opinia o turnieju MŚ U-20 w Polsce?

Jose Roberto Gama de Oliveira - Bebeto: To był wielki turniej z udziałem wielkich reprezentacji, ale nie jestem do końca szczęśliwy, bo Brazylia się nie zakwalifikowała, a Portugalia musiała wracać do domu po fazie grupowej. W finale wygrała Ukraina, która prezentowała się solidnie, grała najbardziej regularnie spośród całej stawki, uniknęła kryzysu formy.

Czy zaskoczył pana triumf tego kraju?

- Oczywiście, przed startem turnieju nikt by nie powiedział, że Ukraina dojdzie do finału i zostanie zwycięzcą, ale podczas turnieju udowodniła, że zasłużyła na sukces. Zarówno Kora Południowa, jak i Ukraina nieprzypadkowo znalazły się w finale. Ukraina zasłużyła na tytuł mistrza świata.

Po raz czwarty z rzędu młodzieżowym mistrzem świata została drużyna z Europy. W 2013 była to Francja, potem Serbia, dwa lata temu Anglia, a teraz Ukraina. To trend, który się utrzyma? 

-  Zobaczymy, na razie należą się duże słowa uznania dla Ukraińców.

Czy dla światowego futbolu młodzieżowego dobrze się stało, że do najważniejszego na MŚ U-20 meczu dotarły dwa nowe kraje, które dotąd nie zdobywały medali na takich imprezach?

- Bardzo dobrze się stało, że niedoceniane dotąd reprezentacje pokazały, że są w stanie rywalizować na tym poziomie i to z powodzeniem.

Jak pan ocenia najlepszego piłkarza turnieju, jakim uznano Koreńczyka Kangina Lee?

- Miał dużo jakości, świetnie panował nad piłką. Na początku meczu, gdy Korea grała bardziej prostą piłkę, nie był w stanie wykreować wielu szans, ale w drugiej połowie pokazał na co go stać i stwarzał zagrożenie. Warto też zwrócić na zawodników Ukrainy numer 7 (Heorhij Citaiszwili), 11 (Władysław Supriaha) i 10 (Serhij Biletsa). Oni zrobili różnicę na korzyść Ukrainy.

Co się stało, że Brazylia nie awansowała na turniej? Macie słabsze pokolenie w rocznikach 1999 i 2000?

- Brazylia ma bardzo wielu wspaniałych zawodników, indywidualności, ale jako zespół nie była w stanie pokazać właściwego poziomu. My nie możemy tracić właściwego dla nas stylu gdy, znaku jakości "Canarinhos". Młodzi piłkarze muszą się trzymać korzeni, naszych kluczowych wartości, które charakteryzowały nas od zawsze: kreatywności, improwizacji, jakości podań - nad tymi aspektami muszą zawsze pracować. Muszą wrócić do korzeniu i czerpać radość z gry, cieszyć się piłką. Piłka Brazylii musi być zawsze oparta na magicznej technice.

Czy seniorska reprezentacja Brazylii wygra Copa America?

- Mam taką nadzieję, chociażby dlatego, że gramy u siebie. Musimy wykorzystać wsparcie własnych "ścian", doping kibiców. To wielka szansa dla nas.

Rozmawiali z Łodzi: Michał Białoński, Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: Bebeto | reprezentacja Ukrainy