Reklama

Reklama

MŚ U-20 2019 w Polsce

MŚ U-20. Korea Płd. zaczęła od porażki, a zagra w półfinale

Piłkarze Korei Południowej mistrzostwa świata do lat 20 zaczęli od porażki z Portugalią. Jednak wyszli z grupy, pokonali w 1/8 finału Japonię, zaś w sobotę w ćwierćfinale - po rzutach karnych - Senegal. W półfinale zmierzą się w poniedziałek, w Lublinie z Ekwadorem.

"Kiedy przeanalizowaliśmy grę przeciwnika zwróciliśmy uwagę, jak aktywnie atakuje skrzydłami. Wiedząc o tym z czasem przestał nam sprawiać problem grając w ten sposób. W drugiej połowie udało nam się grać piłką lepiej niż wcześniej" - podsumował spotkanie w Bielsku-Białej trener reprezentacji Korei Południowej do lat 20 Chung Jungyong.

1/4 finału Korea Płd. wygrała z Senegalem po karnych 3-2; po dogrywce był wynik 3-3.

Jednak jego zdaniem, to nie strategia przeciwnika jest najważniejsza tylko odpowiednie wykorzystanie atutów własnego zespołu.

Reklama

"Przed rozpoczęciem turnieju wierzyłem, że moja drużyna dojdzie tak daleko" - dał szkoleniowiec.

Uważa, że system VAR pozwolił, aby sędziowie podejmowali decyzje o przyznawaniu rzutów karnych w sposób bardziej "precyzyjny".

W spotkaniu, które rozegrano na obiekcie Podbeskidzie, Senegalczycy objęli prowadzenie w 37. min. Wówczas zawodnicy Korei za krótko wybyli piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego rywala. Dopadł jej Alpha Diounkou (obrońca Manchesteru City - gra w drużynie młodzieżowej i rezerw) i niemal z narożnika pole karnego dośrodkował. Wydawało się, że po jego zagraniu piłka opuści plac gry, ale głową skierował ją przed bramkę Ibrahima Niane. Dopadł do niej Cavin Diagne i umieścił w siatce.

Jeszcze przed przerwą mogła paść bramka wyrównująca. Jednak bramkarz Senegalu obronił groźny strzał z rzutu wolnego Lee Kangina. Skapitulował gdy ten sam gracz wykonywał w 62. minucie rzut karny.

W 76. min. Niane zdobył drugiego gola dla Senegalczyków - z karnego, który wzbudził sporo kontrowersji. Pierwszy strzał piłkarza z Afryki golkiper Korei obronił. Uczynił to jednak w nieprzepisowy sposób (przy interwencji wyszedł metr od linii bramkowej), więc po sprawdzeniu przy pomocy systemu VAR sędzia zarządził powtórkę. Przy drugim strzale wspomniany napastnik był już skuteczny.

Sędzia do drugiej połowy doliczył aż dziewięć minut. W ósmej z nich Lee Jisol piękną "główką" pokonał bramkarza i po następnych kilkudziesięciu sekundach było wiadomo, że jest dogrywka.

W niej najpierw na prowadzenie wyszli Koreańczycy, Lee Jisol wykorzystał świetne, prostopadłe podanie Lee Kandina w 96. minucie. W doliczonym czasie gry drugiej części dogrywki gola na 3:3 zdobył Amadou Ciss. O losie awansu rozstrzygnął konkurs karnych (wygrał do 3-2 zespół z Azji).

"Nie wiem co mam powiedzieć o systemie VAR, nie chcę o tym mówić za dużo. Mieliśmy w pewnym momencie przewagę. Cóż, nie możemy ronić łez po tym co się stało. Być może moim zawodnikom zabrakło doświadczenia. Jednak dali z siebie wszystko. Przecież udało nam się wyrównać w ostatniej sekundzie dogrywki" - powiedział trener Senegalu Youssouph Dabo.

Dabo przyznał, że Polacy ciepło przyjęli reprezentacja Senegalu. Pochwalił organizację turnieju: "Polacy powinni być dumni z siebie" - podkreślił.

Inwencją wykazali się kibice z Azji, którzy na trybunach dopingowali swoich graczy m.in. wybijając na przyniesionych ze sobą instrumentach melodię "Ody do radości".

W półfinale, 11 czerwca o godz. 20.30 Korea Południowa w Lublinie zagra z Ekwadorem.

Rafał Czerkawski


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL