Reklama

MŚ Rosja 2018

Włodzimierz Lubański: Woda sodowa mi nie uderzyła

- Jako 16-letni dzieciak grałem w reprezentacji Polski. Mimo to starałem się znajdować czas dla kibiców, normalnie zachowywałem się na ulicy, nie odpychałem od siebie ludzi. Może dlatego mnie tak zapamiętali? - mówi Włodzimierz Lubański, który wygrał plebiscyt na Orła wszech czasów organizowany przez eurosport.interia.pl oraz RMF FM.

Pan Włodzimierz wygrał wszystkie etapy głosowanie. W pierwszej fazie, gdy z grupy 40 piłkarzy wybieraliście wielką "10", otrzymał 25 245 głosów. W drugim etapie, gdy selekcjonowaliście czołową trójkę, gwiazda Górnika dostała 6173 głosów, a w finałowej części zabawy na Lubańskiego zagłosowało 21 759 osób z ponad 50 tysięcy. W finałowej trójce zdobył 42 proc. głosów, Kazimierz Deyna 37 proc., a Robert Lewandowski 21 proc.

Reklama

Eurosport.interia.pl: Jest Pan bardziej zaskoczony czy dumny?

Włodzimierz Lubański: Zadowolony, ale też zaskoczony, bo historię polskiej piłki pisałem jakiś czas temu. Serdecznie dziękuję tym, którzy na mnie głosowali, a przecież większość młodych kibiców zna mnie tylko z opowieści rodziców. Dziękuję i bardzo się cieszę, że ludzie nie zapomnieli tego, co zrobiłem dla polskiej piłki.

Gdyby Pan mógł wytypować swoje podium plebiscytu na Orła wszech czasów, ale bez siebie, to jakby ono wyglądało?

- Kazimierz Deyna, Zbyszek Boniek i Grzegorz Lato. Grałem z nimi, dobrze ich znam. Robert Lewandowski jest na dobrej drodze, by pisać wielką historię, i przy tej liczbie bramek, jakie zdobył dla reprezentacji, na pewno zostanie zapamiętany. Ale brakuje mu medalu wielkiej imprezy.

Ludzie, z którymi rozmawialiśmy na Pana temat podkreślali, że Lubański to nie tylko świetny piłkarz, ale też człowiek - elokwentny, ciekawy, do tego zdobywca nagrody UNESCO fair-play.

- Jako znany zawodnik starałem się zachowywać normalnie. Już jako 16-letni dzieciak grałem w reprezentacji Polski. Mimo to starałem się znajdować czas dla kibiców, normalnie zachowywałem się na ulicy, nie odpychałem od siebie ludzi. Może dlatego mnie tak zapamiętali? Nigdy woda sodowa do głowy mi nie uderzyła. Szanowałem kibiców, bo uważałem, że bez nich nie będzie widowisk.

Zastanawia się Pan czasem jak wielką zrobiłby Pan karierę, gdyby nie paskudna kontuzja w 1973 roku?

- To pytanie zadawałem sobie wielokrotnie i nie mam wątpliwości, że byłaby to inna historia. Mając 27 lat musiałem zatrzymać piękną karierę sportową, a byłem wtedy w najlepszym okresie dla piłkarza. Grałem na bardzo wysokim światowym poziomie. Strzelałem bramki w europejskich pucharach, mówiono i pisano o mnie prawie we wszystkich gazetach na świecie... Niestety, dziś mogę powiedzieć jedno - gdyby nie ta kontuzja, osiągnąłbym jeszcze więcej.

Głosowanie na Orła wszech czasów odbywało się przez internet, więc wydawało się, że większe szanse ma idol młodego pokolenia - Robert Lewandowski. Tymczasem okazało się, że młodzi też wiedzą, co dla polskiej piłki zrobił Włodzimierz Lubański.

- I to mnie bardzo cieszy. Robert Lewandowski tę historię będzie pisał przez kolejne lata, to nie ulega wątpliwości. Jest  na dobrej drodze, by znaleźć się na otwartej właśnie Alei Gwiazd i tego mu życzę.

Pan zdobył złoty medal olimpijski, z kolei największe osiągnięcie Lewandowskiego z kadrą to ćwierćfinał mistrzostw Europy. Reprezentacja za jego gry powinna osiągnąć więcej?

- Każda generacja musi się czymś poszczycić, a sam ćwierćfinał wielkiej imprezy jest do tego niewystarczający. Ta generacja musi coś konkretnego osiągnąć, by mówiono o tym, że zdobyli jakieś medale.

Jest na to szansa już na mundialu w Rosji?

- Niech walczą! Nie jadą tam jako faworyt, ale zespół, który jest już doceniany. Gdy w 1974 r. reprezentacja Polski jechała na mistrzostwa świata do Niemiec, to nikt się z nimi nie liczył, a przywieźli brązowy medal, pokonując Brazylię. I życzę chłopakom, by w Rosji zawodnicy sprawili nam taką niespodziankę.

A jacy są Pana faworyci do złota na mundialu?

- Chyba po raz pierwszy od wielu lat nie ma zdecydowanego faworyta.  Brazylia, Niemcy, Francja, Hiszpania to zespoły, które potwierdziły, że potrafią wygrywać, ale nie są zdecydowanymi faworytami. Do tego niespodzianka jest zawsze mile widziana...

Rozmawiał w Warszawie Piotr Jawor

Włodzimierz Lubański w pierwszej reprezentacji zadebiutował w wieku 16 lat. Był mistrzem olimpijskim z Monachium, a w latach 60. i na początku 70. jednym z najlepszych napastników na europejskich stadionach. O jego pozyskanie biły się najlepsze kluby ze Starego Kontynentu, a także z... Ameryki Południowej.

Dowiedz się więcej na temat: Włodzimierz Lubański | Adam Nawałka | Robert Lewandowski