Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Reprezentacja Polski. Taras Romanczuk w kadrze Nawałki wzbudza kontrowersje

Taras Romanczuk przechodzi właśnie najlepszy okres w życiu. Najpierw, dobrą grą w Ekstraklasie, zaskarbił sobie sympatię fanów Jagiellonii, później dostał polskie obywatelstwo, by błyskawicznie dostać powołanie od selekcjonera "Biało-Czerwonych" Adama Nawałki. - Jestem przeciwny powoływaniu Romanczuka do kadry - nie kryje ekspert programu "Szybka kontra" Tomasz Frankowski, znakomity przed laty strzelec Wisły i "Jagi".

- Romanczuk stał się Polakiem, ale powinien teraz przechodzić okres, w którym pokaże czy jest zdolny do gry w lidze. Moim zdaniem jest za wcześnie na jego powołanie. Na miejscu selekcjonera sprawdziłbym go dopiero jesienią, po mistrzostwach świata - uzasadnia swój sprzeciw wobec Romanczuka w kadrze "Franek". Jako sympatyk Jagiellonii wykazuje w tym momencie sporo obiektywizmu.

Reklama

- Powołanie Romanczuka dziwi tym bardziej, że na jego pozycji mamy kłopot bogactwa, występuje na niej kilku dobrych, wartościowych piłkarzy: jest Grzesiek Krychowiak, Karol Linetty, Krzysiek Mączyński i Jacek Góralski. Na ten moment Taras nie jest potrzebny kadrze. Dałbym mu czas na zdobycie tytułu mistrza Polski czy wicemistrza w Jagiellonii, a jeśli wciąż będzie potwierdzał dobrą formę, to spróbowałbym go jesienią - dodaje Frankowski.

Franciszek Smuda, który był selekcjonerem przed i w trakcie Euro 2012 starał się zwiększać potencjał polskiej piłki o każdego spolonizowanego, wychowanego za granicą piłkarza. Wykorzystywał: Sebastiana Boenischa, Damiena Perquisa, Ludovica Obraniaka i Adama Matuszczyka, a chodziło mu nawet po głowie naturalizowanie Emmanuela Arboledy.

Adam Nawałka dotychczas opierał się na Polakach od pokoleń, a wyjątek stanowił zaimportowany z Brazylii Thiago Cionek, którego dziadkowie byli Polakami, a sam biegle włada polszczyzną. Teraz do Cionka dołącza inny wypromowany w Jagiellonii "stranieri" - Romanczuk.

- Za kadencji trenera Smudy obowiązywało hasło "farbowane lisy". później się okazało, że polska piłka ich nie potrzebuje, ale Cionek, który ma polskie korzenie i utożsamia się z Polską, długo u nas grał w lidze i mówi świetnie po polsku, to inny przypadek. On czuje się bardzo ważnym ogniwem kadry Nawałki, nieraz pokazał, że można na niego liczyć - twierdzi w "Szybkiej kontrze" wiceprezes PZPN-u Marek Koźmiński.

- Tak samo nowy obywatel Rzeczpospolite Romanczuk ma szanse pokazać i piłkarsko na co go stać, i wkupić się w łaski trenera i innych zawodników. Z formalnego punktu widzenia można powołać Romanczuka. Optyka się nie zmieniła: chcemy pozostać kadrą, która jest utożsamia się tylko z polskimi zawodnikami, choć być może kiedyś w reprezentacji zagra zawodnik, który na pierwszy rzut oka nie jest Polakiem. Będzie to wynikało z ewolucji kraju, Europy i świata - przewiduje wiceprezes PZPN-u. 

- Polska piłka reprezentacyjna nie jest bogata w liczby. Ona jest bogata jednostkami, dlatego nie możemy rezygnować z żadnej jednostki, która spełnia warunki gry w reprezentacji - tłumaczy Koźmiński.  

Zobacz inauguracyjny odcinek "Szybkiej kontry" przed mundialem w Rosji:

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Taras Romanczuk | Marek Koźmiński | Tomasz Frankowski