Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Reprezentacja Polski. Spektakularne wygrane Orłów na Stadionie Śląskim

Już dziś o 20.45 reprezentacja Polski wróci na Stadion Śląski w Chorzowie po niemal dziewięciu latach przerwy. Jej przeciwnikiem w meczu towarzyskim będzie Korea Południowa. Z tej okazji przypominamy najbardziej pamiętne boje, jakie nasza reprezentacja toczyła na Stadionie Śląskim.

Reklama

MŚ Rosja 2018 - sprawdź grupy i terminarz!

Reklama

3085 dni - tyle dokładnie minęło od ostatniego meczu reprezentacji Polski na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Przed niemal dziewięcioma laty ze starym stadionem pożegnaliśmy się w słabym stylu, przegrywając 0-1 ze Słowacją po samobójczym trafieniu Seweryna Gancarczyka. Wszyscy fani "Biało-Czerwonych" wierzą, że dzisiejszy mecz z Koreą Południową na dobre wymaże złe wspomnienia z pamięci.

Kolejne spotkania na nowym stadionie z pewnością zapiszą kolejną kartę w historii polskiej piłki. Z tej okazji warto przypomnieć sobie największe, najbardziej spektakularne zwycięstwa Orłów na Stadionie Śląskim. Spośród 55 rozegranych na chorzowskim obiekcie spotkań wybraliśmy siedem, które z tego, czy innego powodu na stałe zapisały się w pamięci fanów. Kibice reprezentacji z pewnością liczą, że kolejna generacja piłkarzy, wkrótce poszerzy tę listę o kolejne pamiętne wygrane.

20.10.1957, Polska - ZSRR 2-1 (1-0) w meczu el. ME 1958

Bramki: 1-0 Cieślik (40.), 2-0 Cieślik (53.), 2-1 Iwanow (80.)

Już podczas drugiego meczu kadry na Stadionie Śląskim przeciwnikiem Polaków był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Ze względów politycznych mecz ten cieszył się niebywałym zainteresowaniem. Piłkarze grali przy ogłuszającym dopingu stu tysięcy widzów, którzy na żywo obserwowali przebieg spotkania. "Biało-Czerwoni" nie byli faworytem, zwłaszcza, że bramki rywali strzegł fenomenalny Lew Jaszyn.

W niezwykłych okolicznościach wygraną Polakom zapewnił legendarny napastnik Ruchu Chorzów Gerard Cieślik. Dwukrotnie pokonał Jaszyna, wprawiając polską publiczność w ekstazę. Po spotkaniu piłkarze zostali dosłownie zniesieni do szatni na rękach kibiców.

06.06.1973, Polska - Anglia 2-0 (1-0) w meczu el. MŚ 1974

Bramki: 1-0 Gadocha (7.), 2-0 Lubański (47.)

To mecz na Wembley, którym zapewniliśmy sobie udział w mundialu, jednocześnie eliminując Anglików, przeszedł do legendy polskiej piłki. Zremisowaliśmy wówczas 1-1 z Anglikami, a przecież w tych samych eliminacjach potrafiliśmy nawet pokonać "Synów Albionu!".

Reprezentacja Kazimierza Górskiego dała prawdziwy koncert. To właśnie ta wygrana była symbolicznym początkiem drogi po medal mistrzostw świata. Niestety, zwycięstwo poważną kontuzją okupił jeden z najwybitniejszych polskich napastników w historii Włodzimierz Lubański, strzelec drugiej bramki.

Pierwszy gol z kolei został zaliczony na konto Roberta Gadochy, który uderzał z rzutu wolnego. Piłka otarła się jeszcze o Jana Banasia i Bobby'ego Moore'a, po czym zatrzepotała w siatce.

10.09.1975, Polska - Holandia 4-1 (2-0) w meczu el. ME 1976

Bramki: 1-0 Lato (17.), 2-0 Gadocha (44.), 3-0 Szarmach (64.), 4-0 Szarmach (74.), 4-1 van de Kerkhof (81.)

Holendrzy byli wówczas absolutną potęgą. Tworzyli tzw. "Dream Team" na czele z Johannem Cruijffem, trzykrotnym laureatem Złotej Piłki, człowiekiem, o którym mówi się, że wymyślił styl działania Ajaksu Amsterdam i FC Barcelona. Rok wcześniej "Oranje" zostali wicemistrzami świata, rok później - zajęli trzecie miejsce na ME.

Choć Polacy do finałów ME nie awansowali, to wielu twierdzi, że wygrana z Holandią była najlepszym polskim występem w historii. Wynik spotkania otworzył Grzegorz Lato, wykorzystując nieporozumienie między bramkarzem a holenderskimi obrońcami. Tuż przed przerwą zaś Kazimierz Deyna szybko wznowił grę z rzutu wolnego, podając w pole karne do Roberta Gadochy. Ten minął bramkarza i podwyższył na 2-0!

Gdy po przerwie dwa gole dorzucił Andrzej Szarmach, najpierw zamykając dośrodkowanie z prawej strony, a potem wykorzystując podanie Henryka Kasperczaka, kibice przecierali oczy ze zdumienia. Prowadzimy 4-0 z wicemistrzami świata! I choć w końcówce meczu honorową bramkę zdobył Rene van de Kerkhof, to nie miała ona już najmniejszego znaczenia.

01.09.2001, Polska - Norwegia 3-0 (1-0) w meczu el. MŚ 2002

Bramki: 1-0 Kryszałowicz (45.), 2-0 Olisadebe (77.), 3-0 Marcin Żewłakow (88.)

Tym meczem zapewniliśmy sobie awans na mistrzostwa świata w 2002 roku. Wreszcie, po 16 latach bolesnych porażek i rozczarowań, na Stadionie Śląskim w Chorzowie kadra Jerzego Engela świętowała największy od lat sukces polskiej piłki. Sukces tym donioślejszy, że wylot do Korei i Japonii zapewniliśmy sobie jako pierwsza europejska drużyna.

Mecz miał przebieg taki, jak całe wcześniejsze eliminacje. Polacy grali twardo i nieustępliwie, dzięki czemu tuż przed przerwą wyszli na prowadzenie po ładnym strzale Pawła Kryszałowicza z lewej nogi. Pod koniec meczu rywali dobił Emmanuel Olisadebe, najpierw samemu zdobywając gola, a potem asystując przy trafieniu Marcina Żewłakowa.

- To, jak kibice podziękowali nam za ten mecz, jak wspierali nas na Stadionie Śląskim, pozostanie w sercu każdego z nas do końca życia - mówił w wywiadach selekcjoner Jerzy Engel, którego po spotkaniu piłkarze długo jeszcze podrzucali w powietrze, świętując wywalczony awans.

03.09.2005, Polska - Austria 3-2 (2-0) w meczu el. MŚ 2006

Bramki: 1-0 Smolarek (13.), 2-0 Kosowski (23.), 2-1 Linz (61.) 3-1 Żurawski (68.), 3-2 Linz (80.)

Szalenie ważny mecz w kontekście awansu na mundial w 2006 roku. Kadra Pawła Janasa bezwzględnie potrzebowała wygranej, by awansować i do przerwy wszystko wskazywało na bezproblemowe zwycięstwo. Polacy grali jak z nut, prowadząc po golach Ebiego Smolarka i Kamila Kosowskiego.

W drugiej połowie jednak coś się zacięło, a kibice rwali sobie włosy z głowy, w trwodze o ostateczny rezultat. Po godzinie gry kontaktowego gola strzelił Roland Linz. Za chwilę "Biało-Czerwoni" mieli rzut karny po faulu na Macieju Żurawskim. Do piłki podszedł sam poszkodowany i... jego strzał obronił bramkarz. Na szczęście "Żuraw" przytomnie dopadł do piłki, minął golkipera i tym razem umieścił piłkę w bramce.

Na 10 minut przed końcem bramkę na 2-3 zdobył Linz, a w końcówce rozpoczął się horror. Austriacy trafili w poprzeczkę, Polacy w słupek. W ostatniej akcji meczu piłkę z linii bramkowej wybił jeszcze polski defensor, ale gole już nie padły. Mamy to! Mecz ten kosztował nas ogrom nerwów, ale ostatecznie zakończył się happy endem.

11.10.2006, Polska - Portugalia 2-1 (2-0) w meczu el. ME 2008

Bramki: 1-0 Smolarek (9.), 2-0 Smolarek (18.), 2-1 Nuno Gomes (90.)

W teorii ekipa Leo Beenhakkera nie miała najmniejszych szans. Dwa lata wcześniej Portugalczycy w podobnym składzie grali w finale Euro 2004, a teraz mieli jeszcze w swoich szeregach coraz lepszego Cristiana Ronalda. Skrzydłowego Manchesteru United zatrzymać mieli Paweł Golański i Grzegorz Bronowicki. To nie miało prawa się udać. Ale się udało.

Dwa ciosy w pierwszych minutach zadał Portugalczykom Ebi Smolarek i zdezorientowani rywale nie otrząsnęli się już do końca meczu. W doliczonym czasie gry honorowego gola strzelił jedynie Nuno Gomes, ale miał on wymiar symboliczny. Wcześniej to Orły mogły powiększyć przewagę - w słupek trafił Maciej Żurawski, a akcję trzech na bramkarza źle rozprowadził Grzegorz Rasiak.

Niespodziewane zwycięstwo zaledwie cztery miesiące po mundialowej klęsce spowodowało, że Polacy uwierzyli w drużynę Leo Beenhakkera. Piłkarze zaś poczuli, że są w stanie awansować na Euro 2008.

17.11.2007, Polska - Belgia 2-0 (1-0) w meczu el. ME 2008

Bramki: 1-0 Smolarek (45.), 2-0 Smolarek (50.)

Długo, zbyt długo "Biało-Czerwoni" nie umieli awansować do finałów mistrzostw Europy. Cel udało się osiągnąć dopiero w 13. edycji turnieju! Awans do Euro 2008 zapewniliśmy sobie właśnie na Stadionie Śląskim ogrywając Belgów 2-0.

Na prowadzenie wyprowadził nas niezawodny w tych eliminacjach Ebi Smolarek, który wykorzystał zbyt krótkie podanie Jana Vertonghena do bramkarza. Pięć minut po przerwie Ebi podwyższył na 2-0 ładną podcinką i było pozamiatane!

Nie było w naszym kraju piłkarskiego fana, który w czasie eliminacji do Euro 2008 nie był zakochany w drużynie Beenhakkera. Holenderski trener potrafił wykrzesać z przeciętnych polskich zawodników maksimum umiejętności, osiągając historyczny wynik, choć wcale nie dysponował wybitnie mocną kadrą.

Wojciech Górski