Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Reprezentacja Polski. Czas na ciężkie testy z drużynami z innych kontynentów

Najpierw nas uśpili, później zadali potężny cios, a na samym turnieju odarli z marzeń - tak wyglądały potyczki Polaków z drużynami z obu Ameryk przed i na mundialu w 2006 r. Mimo to Adam Nawałka zamierza wziąć byka za rogi i w podobny sposób przygotowywać się do MŚ w Rosji. - Superpomysł, bo to zespoły z innej planety - podkreśla Jacek Bąk, 96-krotny reprezentant Polski.

W piątek (godz. 20.45) Polacy zmierzą się w Warszawie z Urugwajem, a w poniedziałek w Gdańsku z Meksykiem (relacje w Interii). Później kadrowicze rozjadą się do klubów i tym samym zakończą reprezentacyjny rok.

Reklama

Kliknij TUTAJ, aby przejść do relacji na żywo z meczu: Polska - Urugwaj!

Kliknij TUTAJ, aby przejść do relacji na żywo na urządzenia mobilne!

Kliknij TUTAJ, aby przejść do relacji na żywo z meczu: Polska - Meksyk!

Kliknij TUTAJ, aby przejść do relacji na żywo na urządzenia mobilne!

W planach na 2019 jednak też przewijają się sparingi z drużynami głównie z Ameryki Południowej.

Takie mecze to obowiązek!

- Zagrać z nimi to nawet nie dobry pomysł, ale obowiązek! Prezentują inną piłkę, którą trzeba poczuć przed mundialem. Są szybcy, silni, dobrze przygotowani fizycznie i kondycyjnie. Bardzo ciężko się z nimi walczy, bo dzięki występom w klubach znają europejską piłkę - podkreśla Arkadiusz Radomski.

Były pomocnik m.in. Heerenveen, Austrii Wiedeń i NEC Nijmegen wraz z kadrą Pawła Janasa przygotowywał się, a następnie pojechał na mistrzostwa świata w 2006 r. Wówczas Polacy również liznęli trochę piłki spoza kontynentu.

W marcu przegrali ze Stanami Zjednoczonymi (0-1), a przedostatnim meczem przed wyjazdem na turniej do Niemiec było spotkanie z Kolumbią (1-2). Zostało ono zapamiętane nie tylko z kuriozalnej bramki puszczonej przez Tomasza Kuszczaka (pokonał go bramkarz przeciwników, który wykopywał piłkę ze swojego pola karnego...), ale też jako jasny sygnał, że z naszą kadrą nie dzieje się najlepiej.

- To był bardzo ciężki mecz. Duża intensywność, do tego poszczególni gracze potrafili stworzyć różnicę. Zresztą drużyny z Ameryki Południowej zawsze w składach mają jakieś perełki - podkreśla Radomski.

Tradycyjna wyliczanka

Gdy jednak okazało się, że w fazie grupowej mistrzostw świata zmierzymy się z Ekwadorem, w ekipie Janasa wymieniono delikatne uśmiechy. Wszyscy pamiętali bowiem sparing z listopada 2005 r., gdy rozbiliśmy ich 3-0.

Na mundialu z Ekwadorem ponieśliśmy jednak klęskę - na inaugurację przegraliśmy 0-2 i już po pierwszym meczu zaczęła się tradycyjna wyliczanka: mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. I tak też się skończyło, bo po porażce z Niemcami mogliśmy się pakować.

- Pewnie wygraliśmy tamten sparing z Ekwadorem i wydawało się, że czeka nas łatwy mecz, ale na mundialu to był zupełnie inny zespół. Zresztą to typowe dla drużyn z Ameryki, że w meczach o stawkę prezentują się o niebo lepiej. W sparingach często brakuje im największych gwiazd, a to futbol w dużej mierze oparty na indywidualnościach - podkreśla Radomski.

Inna kultura piłkarska

Podobnie będzie w piątek, bo w kadrze Urugwaju na mecz z Polską nie ma kontuzjowanego Luisa Suareza. W Warszawie zjawią się za to tacy gracze jak Edinson Cavani, Diego Godin czy Matias Vecino.

- Zapowiadają się bardzo ciekawe sprawdziany. W końcu spotkamy się z inną kulturą piłkarską - mówi Interii Jacek Bąk.

Piotr Jawor


Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski