Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Polska - Urugwaj 0-0. Fabiański o Borucu: Kiedy coś mówił, zawsze wszyscy słuchali

Kiedy obecny bramkarz Swansea City debiutował w kadrze, Artur Boruc był już niezwykle uznanym zawodnikiem i jednym z liderów tamtej ekipy. To było w 2006 roku. Teraz Łukasz Fabiański w piątkowym meczu na PGE Narodowym zmienił go w 44. minucie pierwszej połowy. Polska bezbramkowo zremisowała z Urugwajem.

Boruc w piątek po raz 65. i ostatni zaprezentował się w drużynie narodowej. Zadebiutował w niej w 2004 roku. To było spotkanie z Irlandią, które także zakończyło się bez goli.

Reklama

- Cieszę się, że to się tak odbyło i mogłem wziąć w tym udział. To był znakomity sposób, aby tak pożegnać Artura. Zawsze był ważną postacią dla reprezentacji i dawał z siebie wszystko. W ciągu kilku dni starałem się od niego dowiedzieć, czy puszczą mu emocje przy zmianie. Mówił, że raczej tak się nie stanie. Oczywiście zapytałem go o to, gdy wchodziłem za niego na boisko. Przyznał, że chyba go puści - mówił zawodnik walijskiego Swansea City.

Kończący przygodę reprezentacyjną "Borubar" cieszył się niezwykłym wręcz szacunkiem w kadrze.

- Zawsze wzbudzał u nas wielkie uznanie ze względu na osiągnięcia z reprezentacją i niesamowitą liczbę występów. Pamiętajmy, że w przeszłości to była postać, która na wielkich imprezach była jedynym plusem zespołu. Mówię tutaj o mistrzostwach świata w 2006 i Europy w 2008 roku. Ceniliśmy go także za występy w klubie. Podziwialiśmy za sposób, w jaki mówił do kolegów z zespołu. On nie był nigdy człowiekiem, który przychodził do nas i dużo gadał. Ale jak się odezwał, jak coś powiedział, to każdy słuchał. Miał i oczywiście nadal ma niesamowitą charyzmę i osobowość - dodawał Łukasz Fabiański.

W poniedziałek w Gdańsku Polska zagra z Meksykiem. Już bez Boruca.

KS 

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Fabiański | reprezentacja Polski