Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Robert Lewandowski skomentował kontuzję Kamila Glika

- Musimy tak zrobić, aby strata Kamila nie była widoczna - tak Robert Lewandowski skomentował kontuzję Kamila Glika, który przez uraz barku może nie pojechać na mundial do Rosji.

Glik doznał kontuzji barku podczas poniedziałkowego treningu. Obrońca AS Monaco został zgłoszony do FIFA do 23-osobowej kadry, jednak jego występ stoi pod dużym znakiem zapytania.

Reklama

- Jeśli Kamil nie będzie mógł zagrać na mundialu, to będzie wielka strata. To podpora naszej defensywy. Jest kluczową postacią przy stałych fragmentach gry. Z drugiej strony nie możemy myśleć, że nie damy rady. Musimy pozytywnie myśleć i być nastawionym, że do składu wskoczy ktoś inny. Musimy tak zrobić, aby strata Kamila nie była widoczna - powiedział Lewandowski.

W poniedziałek selekcjoner Adam Nawałka ogłosił ostateczną kadrę co oznacza, że ośmiu piłkarzy opuściło zgrupowanie w Arłamowie (Marcin Kamiński pozostanie z zespołem, aby ewentualnie zastąpić Glika).

- Dało się wyczuć atmosferę, że był to dzień pewnych decyzji. Dla niektórych na pewno ciężkich decyzji. Rozmawiałem z chłopakami, którzy nie polecą na mundial. Za chwilę możemy spotkać się ponownie i oni mogą być ważnymi postaciami w reprezentacji. Zdajemy sobie sprawę, że takie decyzje musiały zapaść. Musimy wrócić do tego co dla nas najważniejsze - podkreślił.

21 sierpnia kapitan reprezentacji Polski skończy 30 lat. - Nie podchodzę do tego mundialu jakby miał być moim ostatnim. Za cztery lata będzie kolejny. Oczywiście to dużo czasu. Teraz nie wyznaczam sobie żadnego celu. Pamiętam jak byłem kryty i pilnowany przez rywali na mistrzostwach Europy. Dlatego wolę, abyśmy przed turniejem w Rosji przećwiczyli schematy, kiedy przy mnie będzie dwóch zawodników. W ten sposób stworzy się szansa dla kogoś innego. We Francji miałem maksymalnie trzy sytuacje bramkowe, z których jedną wykorzystałem. W Rosji też będę miał mało okazji. To jest pole do poprawy - przyznał Lewandowski.

W kadrze na mundial znalazł się Jan Bednarek, który od września ub.r. nie był powoływany przez Nawałkę.

- On zrobił na mnie największe wrażenie na treningach, jeżeli chodzi o postęp w ostatnich dwóch latach. W Southampton zaczął grać dopiero w końcówce sezonu i widać jak się rozwinął. Fajnie, że jest na horyzoncie ktoś, kto zaczyna pukać do kadry i może do niej szybko wejść. Z oceną pozostałych trzeba poczekać do mundialu - ocenił.

Osiem lat temu odszedł z Lecha Poznań do Borussii Dortmund, w której występował przez cztery lata. Kolejne cztery spędził w Bayernie Monachium.

- Porównywanie mnie do osoby sprzed ośmiu lat jest trudne. Ciężko pracowałem nie tylko jako piłkarz, ale również jako człowiek. Mam zamiar dalej się rozwijać - przyznał.

- Pierwszy raz, kiedy stwierdziłem, że na poważnie mogę grać w piłkę i tym się w życiu zajmować, to był transfer do Lecha. Grając jeszcze w Zniczu Pruszków dostawałem sygnały, że byłem w kręgu zainteresowań selekcjonera Leo Beenhakkera. Jeśli grałbym wówczas w ekstraklasie, to miałbym szansę, aby pojechać na mistrzostwa Europy 2008. Zabrakło jednak odwagi, aby powołać zawodnika z pierwszej ligi. Wiedziałem jednak, że jeśli będę szedł tą ścieżką, która szedłem, to będę powołany do reprezentacji - podkreślił.

Przed dwoma laty we Francji "Biało-Czerwoni" doszli do ćwierćfinału.

- W pewnym stopniu na pewno jesteśmy lepszym zespołem. Ciężko jednak porównywać mistrzostwa Europy do mundialu. Przeciwnicy przecież są zupełnie inni, a z grup awansują po dwa zespoły, a nie trzy. To pokazuje, że nie ma miejsca na błędy. Ważne będzie jak się wystartuje na mundialu i jaką formę prezentuje się na początku. Wielokrotnie okazywało się, że faworyci grup nie byli dobrze przygotowani i nie awansowali do kolejnej fazy. Chyba dla wszystkich jest jasne, że nie jesteśmy faworytami naszej grupy. Jednak mam nadzieję, że z każdym meczem będziemy rośli w siłę i pokazywali jeszcze lepszą grę. Liczę, że będziemy turniejową drużyną - ocenił.

Przyznał, że choć na co dzień występuje w lidze niemieckiej i Lidze Mistrzów, to emocji związanych z mistrzostwami świata nie będzie można do tego porównać.

- Na pewno pewien stres się pojawi. Zdaję sobie sprawę z oczekiwań. Na pewno jest też presja, ale ja nie nakładam jej dodatkowo na siebie. Trzeba się nastawić, że to będzie ciężki mundial. To przecież największy turniej sportowy na świecie - dodał napastnik.

W ostatnim czasie w mediach jest bardzo głośno o tym, że Lewandowski chce odejść z Bayernu. - Teraz skupiam się tylko i wyłącznie na reprezentacji. Zupełnie nie zajmuję się sprawami klubowymi - podkreślił.

Turniej w Rosji rozpocznie się 14 czerwca. Rywalami Polaków w grupie H będą kolejno: Senegal (19 czerwca w Moskwie), Kolumbia (24 czerwca w Kazaniu) i Japonia (28 czerwca w Wołgogradzie).

- Faworytem w naszej grupie wydaje się być Kolumbia. Wystarczy przeanalizować w jakich klubach grają piłkarze tej reprezentacji - ocenił.

Na Euro 2016 panowała powszechna opinia, że Polska jest najbardziej przewidywalnym zespołem.

- Od tego czasu minęły dwa lata i mogło się dużo zmienić. Nie bałbym się zmian i podejmowania prób. Czasami decyzje o pozostaniu przy starych rozwiązaniach blokują rozwój. Kto nie próbuje ten nie ma. Wydaje mi się, że jeśli wyjdziemy w nowym systemie lub z nowymi zawodnikami to nie oznacza, że będzie gorzej. Wręcz przeciwnie. To że coś funkcjonowało kiedyś dobrze, nie oznacza, że zawsze będzie tak funkcjonować - podkreślił.

Zgrupowanie w Arłamowie zakończy się w czwartek. O godz. 10 rano biało-czerwoni wyjadą do Rzeszowa, skąd polecą do Poznania. Tam dzień później zagrają towarzysko z Chile, a 12 czerwca zmierzą się w Warszawie z Litwą. Następnego dnia kadra Nawałki wyleci do swojej bazy w Soczi.

Marcin Cholewiński

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Robert Lewandowski | Kamil Glik