Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Polska szlifuje taktykę na Senegal

​Czwórką obrońców i z żelazną konsekwencją w defensywie całego zespołu - tak mają zagrać Orły w starciu z Senegalem na otwarcie występów podczas MŚ w Rosji. Dzisiaj "Biało-Czerwoni" ćwiczą po raz ostatni w Soczi, a jutro przenoszą się do Moskwy na wtorkowy mecz.

Reklama

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Senegal!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Im bliżej meczu, tym bardziej rośnie presja ciążąca na naszej ekipie. Selekcjoner Adam Nawałka wycisza zawodników, chce, aby koncentrowali się już na wtorkowym wyzwaniu. M.in. dlatego odwołał spotkanie z mediami, jakie mieli piłkarze zaplanowane po niedzielnym treningu.

Jeśli komuś się wydawało, że Kamil Glik walczący z czasem, przyjechał do Soczi na wczasy, by rozegrać co najwyżej jeden mecz, ten się grubo mylił. O ile cały zespół schodzi z obciążeń treningowych, by łapać przedmeczową świeżość, o tyle stoper Monaco w najważniejszym rosyjskim kurorcie przechodzi prawdziwą drogę przez mękę. Wymachuje nad głową metalowym obciążnikiem, trenuje wejścia bark w bark, a nawet walkę wręcz, od jakiej jest przecież specjalistą na boisku. Gdy kilka dni temu tuż przed godz. 23 skończył udział w "Projekcie mundial" na kanale "Łączy nas piłka", większość zespołu właśnie kładła się spać. Ale on miał w rozkładzie dnia jeszcze ćwiczenia na basenie. I pieczołowicie je realizował.


Choć Glik robi postępy błyskawicznie, a sam jego wyjazd na MŚ jest jego sukcesem, z naszych informacji wynika, że szanse na występ lidera defensywy w spotkaniu z Senegalem są bliskie zera.

- Kolumbio, bój się! Senegalu, bój się! - żartował Glik wbijając głową piłką do siatki podczas zajęć indywidualnych, ale fakty są takie, że brakuje mu zajęć z zespołem.

Podobnie jak w meczu z Chile na Senegal powinniśmy wyjść z Janem Bednarkiem na pozycji stopera. Wśród ekspertów nie brakuje zwolenników wystawienia tam Thiago Cionka, ale wówczas wnieślibyśmy na boisko o siedem centymetrów mniej niż z Bednarkiem, a przy stałych fragmentach gry i pod nieobecność Glika to dużo.

W kontekście do wtorkowej konfrontacji z Senegalczykami rosną akcje Jacka Góralskiego. Nie dość, że jego twarde wejścia zatrzymały Nigeryjczyków, to jeszcze "Góral" prezentuje się dobrze na treningach w Soczi. Karol Linetty miał kilka niepokojących błędów w spotkaniu z Chile i wydaje się być zawodnikiem nie tak twardym jak "Góral". Pamiętajmy też, że w roli przerywającego akcje przeciwników w drugiej linii może wystąpić Cionek. Na niekorzyść Góralskiego przemawia z kolei brak doświadczenia z występów w pierwszym składzie Orłów. W meczu z Nigerią wszedł z ławki, w eliminacjach do MŚ nie wszedł ani razu.

Pojedynek na centymetry stoperów Senegalu i Polski:

Senegal

Salif Sane - 196 cm

Kalidou Koulibaly - 187

Kara - 192 cm

Łącznie: 575 cm

Polska

Michał Pazdan - 181 cm

Jan Bednarek - 190 cm

Thiago Cionek - 183 cm

Łącznie: 554 cm

Trener Senegalu straszy ... brakiem snajpera

Adam Nawałka ma świadomość tego, jak strategiczne znaczenie ma skuteczna defensywa. Podczas Euro 2016 mieliśmy żelazny blok obronny. O jego odbudowę bez Glika w najwyższej dyspozycji nie będzie łatwo, dlatego w działania obronne po stracie piłki muszą angażować się wszyscy.

"Odbudować bazę!" - uczulał Nawałka swych podopiecznych podczas gry treningowej w Soczi. Automatyzmy w obronie, odbudowa ustawienia po stracie piłki może być kluczem do powodzenia w tym meczu.

Dla przeciętnego kibica w naszym kraju Senegal to Koulibaly i Sadio Mane, ale prawda jest inna. Afrykanie mają świetny zespół.

- Naszą największą siłą jest to, że nie zależymy od jednego snajpera. W naszym zespole gola może strzelić każdy i to z każdej pozycji - rekomenduje swoją "kapelę" jej selekcjoner Aliou Cisse.

Całe szczęście, "Biało-Czerwoni" dobrze wiedzą, że Senegalczyków stać na wiele, dlatego zlekceważenie przeciwnika im nie grozi. Ale nie tylko to, ale też argumenty czysto piłkarskie są nam potrzebne, by nie powtórzyła się historia z ostatnich dwóch mundiali w 2002 i 2006 r., na których przegrywaliśmy pierwsze mecze, a to podcinało skrzydła zespołowi.

W 1982 r. ze Zbigniewem Bońkiem nie w roli prezesa PZPN-u, ale boiskowego wodzireja, Polska zremisowała dwa pierwsze mecze po 0-0, ale nie przeszkodziło jej to w zajęciu trzeciego miejsca na świecie. Czasem w pierwszych meczach na tak ważnym turnieju wystarczy nie stracić bramki.

Z Soczi Michał Białoński i Remigiusz Półtorak