Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Polska – Kolumbia - zapowiedź meczu

Z nowym składem, nową strategią, a przede wszystkim z bardziej bojową mentalnością ma wyjść reprezentacja Polski na starcie z Kolumbią. Początek meczu w Kazaniu o godz. 20.

Kapitan Orłów Robert Lewandowski nie zwykł rzucać słów na wiatr. 

- Chcemy pokazać taką grę, która zadowoli was wszystkich - dziennikarzy i kibiców - podkreślał przed rosyjskim mundialem. Skoro w pierwszym meczu nie udało się zrealizować tego planu, przegraliśmy 1-2 z Senegalem, to kiedy go wcielać w życie, jak nie teraz?

- W ostatnim czasie w drużynie nastąpił bardzo dobry przypływ pozytywnej energii. Każdy sportowiec ma to do siebie, że po porażce występuje u niego złość sportowa. Mamy jej i siły w sobie  na tyle, aby sobie poradzić z kryzysem. Mecz z Kolumbią chcemy rozegrać na zupełnie innym poziomie niż ten z Senegalem - zapowiada selekcjoner Orłów Adam Nawałka.

Reklama

Pierwszą mowę motywacyjną piłkarzom wygłosił szef PZPN-u Zbigniew Boniek, który za naszym pośrednictwem zaapelował:

- Panowie, w życiu są chwile, w których musicie pokazać charakter i zapisać się w historii! To jest właśnie ten moment! Gracie z Kolumbią, która jest dobra, ale nie jest niemożliwa do pokonania - powiedział Boniek. Czytaj cały wywiad z nim!

Kibice, którzy tłumnie, po masie wyrzeczeń, podróżowali do Kazania, oczekują przede wszystkim gry do końca, z pełnym poświęceniem.  Spotkaliśmy parę z Podkarpacia (ona z Jasła, on z Krosna), która kilka dni spędziła w podróży, by dostać się do Kazania. Najpierw samochód do Lwowa, później 28 godzin w skrajnie złych warunkach, w upale, bez możliwości otwarcia okna, do Moskwy. Później kolejne 15 godzin w pociągu, ale już "jak klasą biznes", z Moskwy do Kazania.

Inni fani Orłów, z Łodzi, dotarli do Tatarstanu ... autostopem. Jechali prawie tydzień w niewygodzie, niedosypiając!

- Chcielibyśmy widzieć chłopaków walczących, grających z pasją, a nie tak ślamazarnie jak w pierwszym meczu - nie kryją.

W teorii nawet remis może nam zostawić cień szans na awans, ale ewentualne zwycięstwo uprości mundialową matematykę. W mniejszym stopniu będziemy zależeć od rywali, a w większym od siebie.

Kolumbia na MŚ wygrała tylko dwie z dziewięciu konfrontacji z zespołami z Europy, ale my też nie mamy się czym chwalić, jeśli idzie o rywalizację z Ameryką Południową: cztery zwycięstwa i aż pięć porażek na MŚ.

Zagramy najpewniej w ustawieniu 1-3-4-3, by zabezpieczyć przestrzeń przed polem karnym. Na ostatnim treningu w Kazaniu ćwiczone były dwa warianty ustawienia obrony:

Łukasz Piszczek, Jan Bednarek, Michał Pazdan kontra drugi, sensacyjny: Bednarek, Kamil Glik, Pazdan.

Kamil Glik to człowiek-skała. Ma ciągle kontuzję barku, ale trenuje z nią i jest gotów zagrać! Pytanie tylko, czy bark wytrzyma starcia z rosłymi rywalami na czele z Radamelem Falcao, którzy wiedzę, co jest piętą Achillesową naszego twardziela? Byłoby to powstanie Feniksa z popiołów.

Drugą linię zagęścić mają:

Bartosz Bereszyński, Grzegorz Krychowiak, Jacek Góralski i Maciej Rybus.

Ofensywa pozostanie w rękach tercetu:

Piotr Zieliński, Robert Lewandowski, Kamil Grosicki.

Wiele na to wskazuje, że nie zobaczymy na boisku żelaznego ustawienia prawej strony: Łukasz Piszczek - Jakub Błaszczykowski.

Nawałka zapewnia, że wie, co robi i miał czas na przećwiczenie nowego składu, nowej strategii.

- Szanujemy klasę przeciwnika na czele z Jamesem Rodriguezem. Koncentrujemy się jednak na sobie, na wyeliminowaniu takich błędów, jakie kosztowały nas utratę bramek w meczu z Senegalem. Jeśli to się uda, to powinno być dobrze - podkreśla Krychowiak. 

Kamil Grosicki, który podczas Euro 2016 zasłynął hasłem: "Oto nadszedł dzień dzisiejszy", z którym wszedł na murawę przed jednym z meczów we Francji, najwyraźniej już nie może się doczekać spotkania z Kolumbijczykami.

"Dziś zagramy dla naszego kraju! Dla naszej dumy! Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! Bądźcie z nami, potrzebujemy was jak zawsze" tuż po północy ogłosił na Twitterze "TurboGrosik". Jemu serca i walki z pewnością nie zabraknie.

Do Kazania dotarło ok. sześciu tysięcy Polaków. Reprezentujący w Rosji polską policję Mariusz Potaczek, oficer łącznikowy w International Cooperation Center w moskiewskim Domodiedowie przestrzega polskich fanów:- Kara za racę w Rosji wynosi 10 tysięcy rubli (600 zł) i oznacza utratę Fan ID oraz natychmiastowe wydalenie z Federacji Rosyjskiej - mówi nam Potaczek.

Dodaje, że w przypadkach jakiegokolwiek łamania prawa rosyjska policja się nie patyczkuje, tylko działa zdecydowanie, więc lepiej z nią nie zadzierać.

W Moskwie, przy okazji meczu z Senegalem fani "Biało-Czerwonych" dostarczyli samych dobrych wrażeń. Liczymy na nie także teraz, zarówno w wykonaniu kibiców, a przede wszystkim piłkarzy.

Z Kazania Michał Białoński, Remigiusz Półtorak, Rafał Walerowski

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Kamil Glik | Kamil Grosicki