Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Lewandowski stanął murem za Błaszczykowskim i Piszczkiem

Kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski, zagajony o to, czy w meczu z Japonią byliśmy świadkami pożegnania z kadrą Łukasza Piszczka i Jakuba Błaszczykowskiego, stanął murem za starszymi kolegami. Odniósł się też do spekulacji wokół jego transferu.

Piszczek i Błaszczykowski mecz z Japonią spędzili na ławce. Selekcjoner Adam Nawałka chciał wpuścić "Błaszcza" w doliczonym czasie gry, ale w związku z brakiem przerwy, nie udał się ten manewr.

Reklama

- Na pewno Kuba i Łukasz dla kadry wiele zrobili i ja nie użyję sformułowania, że to ich kres, zmiana warty. To są świetni zawodnicy, którzy wiedzą, ile i jak mogą sobie pozwolić jeśli chodzi o przygotowanie i długość grania w piłkę - stanął w obronie kolegów Lewandowski.

- Wiadomo, że oni znają swoje organizmy i wiedzą, na co ich stać, ile jeszcze dadzą radę. Jeśli oni będą czuli, że będą w stanie pomóc naszej reprezentacji, to na pewno będą chcieli to zrobić, ale to jest ich decyzja. Niezależnie od tego, czy mówimy o Kubie czy Łukaszu, ale na innych pozycjach znajdują się nowi, młodzi zawodnicy, to chyba z korzyścią dla tej reprezentacji - dodał kapitan Orłów.

Jak Robert ocenił debiut na MŚ jednego z tych nowych - Rafała Kurzawy, postaci z polskiej Ekstraklasy?

- Na pewno ma świetnie ułożoną lewą nogę. Kilka razy w meczu z Japonią znalazł się na innej pozycji, w stosunku do tej, na jakiej zaczynał, a fajnie to rozgrywał. Nie wiem czy ma już nowy klub. Życzę mu, aby znalazł jak najlepszy! Bayern? Czemu nie - powiedział "Lewy"!

Dziennikarze dociekali także, czy pojawiło się coś nowego w kontekście ewentualnego transferu Roberta, który nie kryje się z chęcią opuszczenia Bayernu, by trafić do lepszego klubu, najpewniej do Realu Madryt.

- Powiem szczerze, że w trakcie mundialu nie zajmowałem się tematem zmiany klubu. Można powiedzieć, że telefon był wyłączony. Dlatego w tej sprawie nic nie wiem - rozłożył ręce.

Lewandowski nie zamierza załamywać rąk w związku z tym, że wraca z MŚ w Rosji bez bramki, czy choćby asysty.

- Powinienem wracać z przynajmniej jedną bramką, bo miałem sytuację w meczu z Japonią i powinienem wykorzystać ją. Z drugiej strony, moje dokonania nie są najważniejsze. Wolę, żeby reprezentacja wygrywała, grała dobrze na tych turniejach, by pokazywali się inni zawodnicy. Statystyki indywidualne nigdy u mnie nie było ponad dobrem reprezentacji. Drużyna jest dla mnie najważniejsza - podkreśla.

"Lewy" ocenił też pomoc polskich kibiców podczas meczów w Rosji

- Na pewno mieliśmy fajne wsparcie kibiców, którzy musieli przejechać wiele kilometrów. Dziękujemy im za to, że nas wspierają dopingiem. Dla każdego kibica przygoda związana z wyjazdem na mundial to jest coś niepowtarzalnego. Czasami trzeba czekać na to wiele lat. Ale mam nadzieję, że na kolejne MŚ nasi fani nie będą musieli czekać tak długo. Fajnie by było, gdyby kibice mogli za nami podróżować w dalszych fazach turnieju, ale nie awansowaliśmy i mam nadzieję, że to będzie lekcja, z której wyciągniemy pozytywne wnioski. Mundial to dobra szkoła, która da w przyszłości pozytywnego kopa - uważa.

Komu będzie kibicował po odpadnięciu Polski?

- Nie mam faworyta. Brazylia, Francja, Hiszpania - to są zespoły, które, według mnie, powinny wygrać ten mundialu - typuje Robert Lewandowski.

Z Wołgogradu Michał Białoński, Rafał Walerowski, Remigiusz Półtorak

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski | Jakub Błaszczykowski | Łukasz Piszczek