Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Lewandowski po Japonii: Na Senegal nie byliśmy gotowi mentalnie

Robert Lewandowski przyznał, że wraz z innymi piłkarzami reprezentacji Polski odczuwa złość i rozgoryczenie po odpadnięciu z mistrzostw świata w Rosji. - Jednak musimy się z tego podnieść – podkreślił napastnik Bayernu Monachium.

Michał Białoński: Chyba niepotrzebna w meczu z Japonią była końcówka, w której żaden zespół nie chciał atakować, co rozsierdziło trybuny?

Reklama

Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski: - To Japonia miała piłkę i ona przegrywała, więc my czekaliśmy na jej ataki. Jako zawodnik ofensywny chciałbym widzieć próby ataku, ale mieliśmy dobry wynik, z którego Japonia też była zadowolona, bo dawał jej awans.

Ogólnie okazało się, że system, którym graliśmy z Japonią jest po prostu nasz, w nim czujemy się najlepiej. Widać pozytywną różnicę czy to w ofensywie czy w defensywie.

Trener sam zmienił taktykę, czy prosiliście o taką zmianę?

- Tak jak w meczu z Senegalem mieliśmy piłkę i sobie z nią nie radziliśmy, tak tutaj wychodziliśmy z kontrą wiele razy i dobrze nasza gra wyglądała. Stwarzaliśmy zdecydowanie więcej sytuacji niż wcześniej. Spójrzmy choćby na to, ile mieliśmy rzutów rożnych, o ile więcej niż w poprzednich meczach. To robi różnicę! Na pierwsze spotkanie wyszliśmy nieprzygotowani mentalnie. Będzie to dla nas nauczka, z której wyciągniemy wnioski na przyszłość.

Jakie?

- Można wiele, bo jeśli nie wygrywasz i wiele elementów nie funkcjonuje, to jest to powód do wniosków, analizy. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę lepiej niż w pierwszych meczach. Być może błędem było to, że daliśmy się uśpić w przygotowaniach do pierwszego meczu. Jak porównamy sytuację do tej sprzed Euro 2016, to dwa lata temu, przed ME, z Holandią przegraliśmy, a później z Litwą był remis. Teraz mieliśmy remis z Chile i łatwe zwycięstwo z Litwą, które być może uśpiło naszą czujność.

Czy po ostatniej konferencji musiałeś się tłumaczyć kolegom, że twoją intencją nie było krytykowanie ich? Zresztą precyzowałeś to w wywiadzie dla "Sport Bildu".

- W Niemczech moje słowa zostały źle przetłumaczone, bo w Polsce każdy z was, większość przynajmniej, przekazała moje słowa właściwie. Wiadomo, jak to funkcjonuje: jedna osoba źle przetłumaczyła i poszło. A przecież moje słowa brzmiały inaczej. To nie była żadna krytyka. Widzimy przecież jak Kamil Glik po kontuzji walczył o to, żeby zagrać na tym mundialu i należą mu się słowa pochwały za to, że udało mu się zagrać. Powtarzam: ja zawsze byłem dumny z tej reprezentacji, za to, co przez te cztery lata razem osiągnęliśmy. Mundial nie wyszedł nam tak jak chcielibyśmy i wiele czynników miało na to wpływ.

W kadrze wszyscy zawodnicy wiedzieli, co powiedziałem i o co mi chodziło. Nikomu nie musiałem dodatkowo tłumaczyć. Była mowa o kontuzjach, one miały wpływ na to, co się w Rosji z nami wydarzyło.

Jesteś rozżalony po mundialu, czy wściekły?

- Wściekłość po dwóch-trzech dniach minęła, choć noce nie były łatwe, a sen normalny. Jest złość, rozczarowanie. Jeśli nie awansowałeś z grupy, a taki był cel i marzenie, to na pewno nie możesz czuć się zadowolony, a wręcz przeciwnie. Myślę, że ten pierwszy mecz zadecydował o tym, że tak wyszło. W tym ostatnim graliśmy już honor i zwycięstwo dało nam jakiś promyk szczęścia na osłodę, ale to nie spotkanie z Japonią zaważyło, że ten mundial kończymy nie tak jak powinniśmy.

Czujesz żal z tego powodu, że wracasz bez bramki?

- Na pewno tak. W meczu z Japonią dostałem świetne podanie od Kamila Grosickiego. Przyblokowałem sobie obrońcę, trafiłem w piłkę, ale nie w bramkę. Ciężko mi wytłumaczyć, co źle zrobiłem. Tak naprawdę to jest sytuacja, którą powinienem wykorzystać. Z jednej strony szkoda, ale z drugiej, cieszę się, że drużyna dała to co powinna.

Czy według kapitana Nawałka powinien odejść?

- Nie zależy to ode mnie, ale wiemy, ile zrobiliśmy odkąd nastały czasy Adama. W jakim miejscu się znajdujemy, a w jakim byliśmy. Tak naprawdę, nasza współpraca wyglądała bardzo dobrze cały czas. Zdecydowana większość chwil, jakie wspólnie przeszliśmy była pozytywnych. My zawsze będziemy się wstawiali za trenerem, bo wiemy jaki to jest fachowiec i jaki jest to człowiek, ile się przy nim nauczyliśmy.

Miałeś kontakt z Niemcami po ich porażce z Koreą, musiałeś ich pocieszać?

- Nie, myślę, że tam były zupełnie inne cele i oczekiwania, a nie tylko gra reprezentacji Niemiec nie wyglądała dobrze, ale i poszczególni zawodnicy zawiedli. Dla nich to będzie temat dla długiej i głębokiej dyskusji. Wiele ich reprezentacji nie wyszło w tym sezonie.  

A jak widzisz przyszłość naszej reprezentacji?
- Mam nadzieję, że dobrze. Widzimy dobrych młodych piłkarzy, tak jak dzisiaj Janka Bednarka. Należą mu się gratulacje za to, że strzelił bramkę. Niech to będzie dla niego pozytywny bodziec w dalszej karierze, aby ciągle szedł w górę. Mamy, że to skoro na mundialu nie wyszło, tak jak byśmy sobie wszyscy tego życzyli, to nie załamiemy się, nie poddamy się, bo wtedy dużo ciężej byłoby coś ugrać w kolejnych eliminacjach. Wiemy, co mamy do poprawy, wiemy, co zawaliliśmy. Mam nadzieję, że będziemy wiedzieli, jak się po tym podnieść, bo dla nas to ciężkie chwile i nie jest nam łatwo, bo każdego z nas to boli. Nie tylko kibice, ale my też bardzo to przeżywamy. Z jednej strony jesteśmy źli i mamy pretensje do siebie, ale jeśli mówimy o przyszłości, to da nas najważniejsze, aby się nie poddać.



Rozmawiał i notował w Wołgogradzie Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski