Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Lewandowski: Jesteśmy źli, ale musimy się podnieść

Robert Lewandowski przyznał, że wraz z innymi piłkarzami reprezentacji Polski odczuwa złość i rozgoryczenie po odpadnięciu z mistrzostw świata w Rosji. - Jednak musimy się z tego podnieść - podkreślił napastnik Bayernu Monachium.

Humory w reprezentacji Polski poprawiła nieco czwartkowa wygrana z Japonią 1-0 w Wołgogradzie. Podopieczni Adama Nawałki przystępowali do tego spotkania bez szans na awans z grupy H. Zadecydowały o tym porażki z Senegalem (1-2) i Kolumbią (0-3).

Reklama

- Jeśli nie wychodzi się z grupy, a taki był nasz cel i marzenie, to nie można czuć radości. Wręcz przeciwnie. O wszystkim zadecydował pierwszy mecz. Z Japonią graliśmy tylko o honor i udało nam się zwyciężyć. To zwycięstwo dało nam promyk szczęścia - przyznał Lewandowski.

W końcówce spotkania w Wołgogradzie doszło do kuriozalnej sytuacji. Przegrana 0-1 gwarantowała Japonii awans z grupy. Japończycy przez kilka minut wymieniali piłkę między sobą, a Polacy ich nie atakowali, stojąc na własnej połowie.

- To Japończycy byli przy piłce, a my czekaliśmy. Wiadomo, że jako ofensywny zawodnik wolałbym zaatakować. Jednak mieliśmy korzystny wynik. Mecz z Japonią pokazał, że ustawienie z czterema obrońcami jest naszym systemem, w którym czujemy się najlepiej. Było to widać - ocenił.

Wcześniej Nawałka stosował ustawienie z trzema środkowymi obrońcami.

- W pierwszym meczu, kiedy byliśmy przy piłce, to sobie z nią nie radziliśmy. W czwartek wiele razy wychodziliśmy z kontratakami i stworzyliśmy sobie kilka sytuacji bramkowych. Widoczna jest chociażby różnica w ilości stałych fragmentów gry. W meczach z Senegalem i Kolumbią nie mieliśmy tyle, ile z Japonią - podsumował Lewandowski.

Polscy piłkarze przede wszystkim nie potrafią pogodzić się z porażką z Senegalem.

- Nie wiem, czy źle podeszliśmy mentalnie do tego spotkania. To na pewno będzie dla nas nauczka, z której mam nadzieję wyciągniemy wnioski na przyszłość. W tym pierwszym meczu wiele rzeczy nie funkcjonowało. Przeciwko Japonii pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Być może nasza czujność została nieco uśpiona w trakcie przygotowań do pierwszego spotkania. Przed Euro 2016 przegraliśmy z Holandią, a zremisowaliśmy z Litwą. Teraz zremisowaliśmy z Chile i łatwo wygraliśmy z Litwą. Być może coś złego się wkradło w nasze szeregi - ocenił.

Napastnik Bayernu Monachium wraca z mundialu bez strzelonego gola.

- Wściekłość minęła po trzech dniach od meczu z Kolumbią. Noce po tym spotkaniu nie były łatwe. Teraz jest złość i rozczarowanie. Jednak mam nadzieję, że czegoś nas to nauczy. Czuję żal, że wracam bez gola. Miałem ku temu doskonałą okazję w meczu z Japonią. Dostałem świetne podanie od Kamila Grosickiego. Zablokowałem obrońcę i trafiłem w piłkę, ale poszybowała nad bramką. Ciężko mi wytłumaczyć co zrobiłem źle, bo powinienem wykorzystać tę sytuację - przyznał.

Pod znakiem zapytania stoi przyszłość selekcjonera Adama Nawałki.

- To nie zależy ode mnie. Wiemy, ile osiągnęliśmy wspólnie z trenerem Nawałką. W jakim miejscu się znaleźliśmy, a w jakim byliśmy. Nasza współpraca praktycznie cały czas wyglądała bardzo dobrze. Oprócz ostatnich dziesięciu dni przechodziliśmy razem radosne chwile. Zawsze będziemy stali za trenerem, bo wiemy jaki to jest człowiek i jak wiele się przy nim nauczyliśmy - podkreślił.

Nieoficjalnie mówiło się, że część piłkarzy po mundialu zamierza zakończyć reprezentacyjne kariery.

- Pozytywnym bodźcem może być gol strzelony przez Jana Bednarka. Mam nadzieję, że niepowodzeniem na mundialu nie załamiemy się, bo w kolejnych eliminacjach byłoby nam dużo ciężej o korzystne wyniki. Teraz natomiast wiemy, co musimy poprawić i wiemy, co zawaliliśmy. Przechodzimy ciężkie chwile, ale mam nadzieję, że będziemy wiedzieli jak się z tego podnieść. Póki co bardzo to przeżywamy - przekonywał Lewandowski.

- Zawsze byłem dumny z tej reprezentacji i z tego co osiągnęliśmy przez ostatnie cztery lata. Mundial nie wyszedł nam tak, jakbyśmy chcieli i złożyło się na to wiele czynników. Teraz jesteśmy źli, ale musimy się z tego podnieść - podkreślił kapitan "Biało-Czerwonych".

W środę natomiast z turnieju sensacyjnie odpadli jeszcze aktualni mistrzowie świata - Niemcy.

- Nie pocieszałem kolegów z Bayernu Monachium. W reprezentacji Niemiec były zupełnie inne oczekiwania i cele. Nie tylko gra tej drużyny wyglądała słabo, ale również poszczególni zawodnicy. Dla Niemców to na pewno będzie temat do długiej, głębokiej dyskusji - zakończył Lewandowski.

W piątek o 11.40 piłkarze wylecą z Soczi do Warszawy, gdzie spodziewani są o godz. 15.05.

Z Wołgogradu Marcin Cholewiński

Dowiedz się więcej na temat: Robert Lewandowski | reprezentacja Polski