Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Kto w polskiej bramce? Maciej Szczęsny i Stefan Majewski w RMF FM

- Uważam, że Wojtek jest odrobinę lepszym bramkarzem, a po drugie lepiej gra nogami od "Fabiana". Ale widzimy też, w jakiej formie jest Łukasz i w jakiej był przez cały sezon - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM Maciej Szczęsny pytany o to, na którego z bramkarzy - jego syna Wojciecha Szczęsnego czy Łukasza Fabiańskiego - postawi na mundialu trener Adam Nawałka. Dziś początek mistrzostw świata w Rosji.

- Każdemu trenerowi polskiej reprezentacji życzyłbym takich problemów. Może rzucić monetą i błędu nie popełni - dodał były bramkarz polskiej kadry. - To jest czasami jedna decyzja. Trener obserwuje ich w meczu i jeżeli ma dwóch tak znakomitych bramkarzy - tak trzeba powiedzieć, to czasami do końca nie jest pewien - podkreślił inny były reprezentant Polski, Stefan Majewski.

Reklama

Robert Mazurek RMF FM: Panowie, jak słucha się wszystkich komentatorów, to dominuje coś takiego, co nazywam ostrożnym optymizmem.

Stefan Majewski, były piłkarz reprezentacji: - Zawsze początek mundialu jest taki, że każdy czeka na ten pierwszy mecz i nikt go nie chce przegrać. Każdy chce go wygrać, bo to niejako ustawia sytuację w tabeli. Dlatego zawsze tak będzie.

No tak, ale chodzi mi o szanse Polaków w ogóle, nie tylko w tym pierwszym meczu z Senegalem, który dopiero za kilka dni.

Maciej Szczęsny, były piłkarz reprezentacji: - Trudno się dziwić ostrożności. Nie ukrywam, że kiedy losowano grupy mundialowe, byłem wielkim optymistą i powiedziałem, że wyjście z grupy jest obowiązkiem reprezentacji Polski, po czym wróciłem do domku, diabeł mnie podkusił, odpaliłem internet i sprawdziłem sobie nazwiska reprezentantów Senegalu. Popatrzyłem sobie w jakich klubach grają i jaką rolę w nich pełnią.

No dobrze, ale szans na wyjście z grupy mamy. Za to problem jest z tym, co dalej, no bo jeśli wyjdziemy z grupy, spotkamy się z kimś z grupy G, a tam Belgia, Anglia, Panama i Tunezja - to raczej mniejsze szanse na wyjście.

Stefan Majewski: - Ja myślę, że każdy następny mecz trzeba inaczej troszeczkę spojrzeć. Wiadomo, że życie nas uczy, że ten pierwszy mecz z Senegalem będzie bardzo ważny, a pamiętajmy jeszcze o sile Kolumbii, bo to myślę jest najsilniejszy zespół. Dlatego, co będzie dalej, można się zastanawiać, ale ja bardziej skupiłbym się na tym pierwszym spotkaniu, bo to one jest najważniejsze. Tak jak powiedziałem, wynik tego spotkania może już niejako ustawić sytuację w grupie.

Panowie, porozmawiajmy trochę o kadrze. Czy rzeczywiście Kamil Glik jest niezastąpiony i dlatego wszyscy tak bardzo się cieszymy, że jednak jedzie na mistrzostwa?

Maciej Szczęsny: - Nie ma ludzi niezastąpionych, ale oczywiście zrozumiałe jest to, że i sztab szkoleniowy, i kibice, i dziennikarze kombinują: zdąży nie zdąży? Wyleczy się? Będzie w formie czy nie? Bo przez ostatnie lata był filarem obrony, ale historia z 1974, kiedy w grach eliminacyjnych fenomenalnie grał pan Mirosław Bulzacki a na mundialu w Niemczech nagle wyskoczył jak diabeł z pudełka 19-letni - z drobnym okładem - Władysław Żmuda, który był jednym z najlepszych piłkarzy całego turnieju.

Tak, to wyglądało jak herezja. Zresztą później grał do 1982 roku.

Maciej Szczęsny: Z tego, co pamiętam, swego czasu był rekordzistą Polski jeśli chodzi o występy w reprezentacji. Prawda?

Stefan Majewski: Tak, oczywiście. Na pewno to znakomita postać. To co mówimy, czasami życie tak się układa, że przed jednym z zawodników otwiera się wielka szansa.

A pan spodziewa się jakiś niespodzianek w zestawieniu Polski?

Stefan Majewski: - Ja myślę, że jak popatrzymy na te mecze kontrolne, to ta gra obronna, była tak ustawiana, że nie wiem, czy selekcjoner nie chciał pokazać, czy... Z tego wynikało praktycznie, że zespół nie zagrał dwa razy w tym samym składzie. W tej samej linii obrony i to jest zastanawiające, bo na ogół linia obrony to jest taki - można powiedzieć - najważniejszy człon. Tam, jeżeli zawodnicy się dobrze rozumieją, to wszystko idzie. Bramkarz i obrońcy jeżeli są pewni, że dobrze to robią, to cały zespół... 

... padło to słowo bramkarz. To jest rzeczywiście taki "kłopot bogactwa". Będzie Wojciech Szczęsny, czy Fabiański?

Maciej Szczęsny: - Ja bym chciał, żeby Wojtek. Uważam, że jest odrobinę lepszym bramkarzem, a po drugie gra lepiej nogami od "Fabiana". Ale też widzimy w jakiej formie teraz jest Łukasz. W jakiej formie był przez cały sezon, mimo, że jego zespół spadł z Premier League, to statystyki miał rewelacyjne przez cały rok. Nie zaniżał poziomu.

O tym się mówi, że Łukasz Fabiański grał w Premier League, a Wojciech nie zawsze...

Maciej Szczęsny: - Każdemu trenerowi polskiej reprezentacji, ktokolwiek nim dzisiaj jest, lub będzie za rok, za pięć lat, za dziesięć... życzę takich problemów. Równie dobrze może rzucić monetą i błędu nie popełni. Mistrzostwo świata mieć tego typu dylematy.

Stefan Majewski: Czasami jedna decyzja decyduje. Jeżeli w meczu ma się dwóch tak znakomitych bramkarzy... bo, tak to trzeba powiedzieć. Czasami do końca nie jest (trener- przyp.red) pewien, albo od początku imprezy już wie: aha, ja stawiam na tego, jeżeli nie zrobi nic takiego...

Na Euro mieliśmy zmianę bramkarza...

Maciej Szczęsny: - O tyle się nic nie zmieniło, że dylemat był ten sam dwa lata temu. Wyszedł na pierwszy mecz Wojtek, zagrał znakomicie, odniósł kontuzję, wszedł do bramki Łukasz i zagrał też  fenomenalnie. Mało tego, grał do tego stopnia fenomenalnie, że potem pół narodu szeptało: "dwa razy karnych nie obronił, żadnego karnego, co to za bramkarz, skandal". Ja uważam, że to była straszna krzywda dla Łukasza. To kompletnie niepoważne, bo prawda jest taka, że gdyby nie bronił tak jak bronił, to byśmy do żadnych karnych nie dojechali w ogóle.

Pewnie tak.

Maciej Szczęsny: A-  obowiązkiem bramkarza nie jest bronienie karnych.

Panowie zostawmy chwileczkę boisko, tylko to co poza nim. To będą najbardziej polityczne mistrzostwa w od bardzo dawna? Prezydent Putin, to wszystko co się dzieje w Rosji, samo przyznanie tych mistrzostw wzbudzało bardzo wiele politycznych emocji.

Stefan Majewski: - Na pewno Rosja zrobi wszystko, żeby te mistrzostwa były bardzo udane pod względem bezpieczeństwa, organizacji, a boisko pokaże w jakiej formie jest zespół.

Panie Macieju?

Maciej Szczęsny: - Ja sądzę, że nie specjalnie się Rosja wypromuje. Bo jeżeli dobiegają do nas takie informacje, że poruszać się po wielu miastach ciężko, trzeba chodzić z otwartym plecakiem, otwartą torbą i dokumentami na wierzchu, no to...

Ale to są względy bezpieczeństwa, które być może były wszędzie.

Maciej Szczęsny: - Nie sądzę, żeby ktokolwiek z nas miał ochotę pojechać do jakiegokolwiek kraju za miesiąc, czy za rok i być zmuszonym do tego, żeby chodzić z paszportem w wyciągniętej dłoni, w wyciągniętej ręce przed sobą. Także autopromocyjnie działają słabo. Jedno co mnie pociesza to to, że o ile pamiętam ceremonia otwarcia zaplanowana jest 40 minut przed pierwszym gwizdkiem.

Godzinę zdaje się. Godzinę przed pierwszym gwizdkiem, długo nie poszaleją.

Maciej Szczęsny: - Długo nie poszaleją. Może wreszcie skończy się to zadęcie z jakim mamy do czynienia przy otwarciu wielkich imprez, igrzysk, mistrzostw świata i tak dalej, bo mnie to średnio bawi.

Ale igrzyska w Londynie były bardzo udane, jednak ta wizja jak tam Bond z królową z helikoptera...

Maciej Szczęsny: - Szczęśliwie nie widziałem, bo uświadomiłem sobie, że po pierwsze oglądanie tego typu ceremonii jest trochę stratą czasu, a po drugie pomyślałem o tym, które miasto jako organizator igrzysk lub mistrzostw świata pamiętam z ceremonii otwarcia. I uświadomiłem sobie że żadnego nie pamiętam. Pamiętam jakieś poszczególne elementy typu znicz olimpijski zapalany wystrzeloną strzałą z łuku, ale nie pamiętam gdzie to było.

Teraz nie będziesz znicza. Znicza Pruszków też nie będzie. Pytanie do Macieja Szczęsnego, pan grał w tym klubie, czy jest jakakolwiek szansa, czy możemy to jakoś załatwić, że Polonia Warszawa zostanie mistrzem świata?

Maciej Szczęsny: - Obawiam się, że nie, bo jednak nie bierze udziału w klubowych mistrzostwach świata.

Czytaj więcej na rmf24.pl

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Szczęsny | stefan majewski | MŚ Rosja 2018