Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Kownacki: Nie przytłacza mnie presja

- Po porażce z Senegalem powiedzieliśmy sobie, że ten turniej się dopiero zaczął. Przegraliśmy pierwszy mecz, ale są jeszcze kolejne dwa i wszystko jest w naszych rękach. To, co się wydarzyło dotychczas, trzeba zostawić z tyłu głowy – mówi Dawid Kownacki, najmłodszy zawodnik w polskiej kadrze na mundialu.

Reklama

Zawodnik Sampdorii Genua pojawił się na stadionie w Moskwie w meczu przeciwko Senegalowi na ostatnie kilkanaście minut i zostawił po sobie dobre wrażenie. Jeśli w ogóle można tak mówić po fatalnym spotkaniu całego zespołu. Młody Kownacki nie ugiął się jednak pod presją, wszedł na murawę i starał się wykonać zadanie postawione przez trenera. Mówiąc najkrócej - przez te kilkanaście minut nie zawiódł i teraz ma realne szanse na wskoczenie do pierwszego składu na arcyważne spotkanie z Kolumbią. Tym bardziej, że nie wiadomo, czy do pełni sprawności wróci Kuba Błaszczykowski, który nabawił się niegroźnego urazu łydki.

Reklama

Niezależnie od tego, czy 20-latek z Genui dostanie kolejną szansę, zapewnia, że jest w stanie udźwignąć presję i wziąć na barki niemałą odpowiedzialność. - A dlaczego nie? - pyta w swoim stylu.

- Mentalnie jestem gotowy, nie przytłacza mnie presja, ona jest pozytywna. A poza tym, dla takich meczów chce się grać w piłkę, bo występ na mundialu to spełnienie marzeń każdego dzieciaka. Moje też - mówi Dawid Kownacki.

Inny młody zawodnik polskiej drużyny Jan Bednarek, który przeżywał trudne chwile po spotkaniu z Senegalem - gdy był jednym z odpowiedzialnych za stratę drugiego gola - nie chce już do tego wracać. - Staram się o tym nie myśleć. Nie będę przecież siedział nie będę siedział i rozmyślał, co mogłem zrobić lepiej. Popełniliśmy zbyt wiele błędów, to prawda, i jesteśmy tego świadomi. Nasza gra nie powinna tak wyglądać. Ale teraz liczy się tylko co przed nami.

Jak podkreślił, nie da się odciąć od tego, co otacza reprezentację. - Ale siła mentalna naszej drużyna jest taka, że każdy ma świadomość, co nas czeka, każdy chce pokazać, że to był wypadek przy pracy. Najważniejsze to nie załamywać się i powiedzieć sobie: Ok, zawaliliśmy, ale teraz jest dla nas kolejny finał.

Na nasze pytanie, czy słyszał już jakieś rady od Kamila Glika, który gra w Monaco z najgroźniejszym napastnikiem kolumbijskim Radamelem Falcao, powiedział, że analizę przeciwnika przedstawi trener, ale starszy kolega też pewnie będzie starał się pomóc przed meczem.

Jeśli tylko Bednarek dostanie szansę na grę w pierwszym składzie. Dzisiaj jest to bardzo prawdopodobne, ale w dużej części zależy właśnie od Glika i jego postępów w przywracaniu barku do sprawności pozwalającej na grę.

Z Soczi Remigiusz Półtorak, Michał Białoński i Rafał Walerowski