Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Kamil Glik z Senegalem pomoże kadrze, nawet jeśli nie zagra!

Niezłomny stoper reprezentacji Polski Kamil Glik wsiądzie dziś z Orłami do samolotu, w podróż z Soczi do Moskwy. Jeśli nawet jutro o godz. 17 nie zagra z Senegalem, to i tak pomoże "Biało-Czerwonym" i to nie tylko poprzez mentalne wsparcie kolegów.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Senegal!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

- Kamil Glik to kluczowa postać dla naszej kadry nie tylko jako piłkarz, ale też ważna dla szatni postać - trafnie zauważył Bartosz Bosacki, bohater ostatniego mundialu z udziałem Polaków. Lechita był również defensorem, co nie przeszkodziło mu w strzeleniu dwóch goli i były to jedyne zdobycze strzeleckie Orłów w 2006 r. Bosacki wie co mówi, bo sam przez lata prowadził szatnię Lecha Poznań.

Gdy ogłosiliśmy światu wieść, że Kamil Glik przekracza kolejną granicę - najpierw zabliźnił rany i wsiadł do samolotu zmierzającego do Soczi, a teraz wchodzi na pokład tego kierującego się do Moskwy, wywołaliśmy niemałe poruszenie wśród kibiców.

"Kiedyś do Moskwy leciał ‘Łysy’ i to było złe, a teraz do Moskwy leci Glik i to jest dobre" - napisał nam krakowski fan polskiego sportu "Goomi", nawiązując do świetnego utworu Kazika Staszewskiego. Największy polski poeta rockowy wypunktował ślepy pęd do Rosji byłego premiera Polski, w okresie krwawego rozprawiania się Kremla z Czeczenami.

W istocie, najnowsza historia Glika nadaje się na dobry film, nie tylko sportowy. Jego droga z blokowiska w Jastrzębiu-Zdroju przez rezerwy Realu Madryt, Gliwice, Sycylię, Turyn aż po wielkie AS Monaco, a przede wszystkim do kadry Polski, gdzie odgrywa kluczową rolę, jest imponująca i inspirująca. Na dodatek murem za nim stoi napędzająca żona z charakterem - Marta, która jeszcze bardziej wzbogaciłaby potencjalny scenariusz produkcji o śląskiej rodzinie Glików.

Praca, niezłomność, walka i wytrwałość - wszystko to cechuje naszego bohatera. Chyba nawet wprowadzenie nowatorskiego leku na rynek nie wiąże się z tyloma testami, jakie przeszedł "Glikson". Najpierw były te u prof. Pascala Boileau, później u Jacka Jaroszewskiego, fizjologa Remigiusza Rzepki, a na końcu te wczorajsze, u grającego wiceprezesa PZPN-u Marka Koźmińskiego, tzw. Test Koźmińskiego (gra "jeden na jednego", bark w bark). Ktoś nawet zażartował, że ostatecznym etapem tego egzaminowania Kamila będzie odpalenie przez naszego bohatera samochodu na korbę. Takiego z lat 20. XX wieku. Oczywiście leczoną lewą ręką.

Po tych perypetiach Glik został zabrany do Moskwy (istniała alternatywa dalszych jego treningów w Soczi) i choć wszyscy naokoło opowiadają, że nie ma szans na grę z Senegalem, my, będąc pomnymi doświadczeń z ostatnich 14 dni, nie bylibyśmy tego pewni. Stuprocentowego przekonania w żadną stronę nie mogą mieć też Senegalczycy. I o to chodzi.

Reperkusje Kamila mają też innym pozytywny aspekt: uwaga jest skupiona w sporej części na jego heroicznej walce o powrót do gry, co w pewnym stopniu zdejmuje presję z zespołu. Ale co do presji, to kto ma sobie z nią poradzić jak nie tacy zawodowcy jak Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak, Wojciech Szczęsny, Łukasz Piszczek czy Kuba Błaszczykowski.

Niedzielny wieczór w hotelu kadry, w Soczi, różnił się od tego sobotniego. Trudno było spotkać naszych piłkarzy w hotelowym lobby czy na ulicy. Koncentrowali się już na meczu, włączyli tryb oszczędzania energii, której wybuch ma nastąpić we wtorkowy wieczór.

"Biało-Czerwoni" w Moskwie rezydować będą w hoteli Hyatt Piotrowski Park, 300 metrów od stadionu Dynama Moskwa i 800 m od areny CSKA. Do obiektu Spartaka - Odkrytje Areny, na którym zmierzą się z Senegalem, mają 10 km. Jeśli jedzie się z eskortą, to niewielka odległość jak na największą metropolię Europy.

Do moskiewskiego hotelu dotrą około godz. 14, a pięć i pół godziny później czeka ich oficjalny trening przedmeczowy. Wysłannicy serwisu eurosport.interia.pl przeprowadzą dla was relację z każdego z tych wydarzeń.

O ile w Soczi polskich kibiców nie widzieliśmy prawie wcale, o tyle w Moskwie to się powinno zmienić. Biletów na polskie sektory nie było już od dawna.

 

Z Soczi Michał Białoński, Remigiusz Półtorak

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik