Reklama

MŚ Rosja 2018

Mundial 2018. Dwa lata złudzeń, czyli krajobraz po klęsce reprezentacji Polski

Całkiem udane mistrzostwa Europy 2016, które miały być początkiem tłustych lat piłkarskiej reprezentacji Polski, okazały się jej zmierzchem. Przewidywalność, będąca wówczas największym atutem kadry narodowej, na mundialu w Rosji zamieniła się w chaos.

Wrzesień, 2017 rok, porażka w eliminacjach MŚ z Danią w Kopenhadze aż 0:4. Z pozoru niezbyt istotna (Polska wciąż prowadziła w grupie), ale kto wie, czy to nie był kluczowy moment ostatnich dwóch lat w reprezentacji Adama Nawałki. Trener Duńczyków Age Hareide przyznał wówczas, że wiedział, jak rozpracować polski zespół.

Reklama

Wkrótce potem Nawałka, aby nie być łatwym do rozszyfrowania, zaczął próbować nowe ustawienie – z trójką środkowych obrońców. Eksperymentował już w listopadowych meczach z Urugwajem i Meksykiem, kontynuował poligon doświadczalny przed mundialem, ale – jak pokazały mecze MŚ – nie zdążył. Na dodatek do realizacji swojego pomysłu zaczął wyznaczać, trochę z konieczności (kontuzja Kamila Glika), nowych ludzi, jak Jan Bednarek.

Na Euro 2016 we Francji, gdzie biało-czerwoni doszli do ćwierćfinału, ich największym atutem była przewidywalność. Wiadomo było, że Polska zagra w ustawieniu 4-4-2, a podstawową jedenastkę można było wytypować bez kłopotu przed każdym meczem. Jeżeli później kontuzję leczył Arkadiusz Milik, stosowano z reguły wariant 4-2-3-1.

Na mundialu w Rosji w dwóch dotychczasowy meczach – przegranych 1:2 z Senegalem i 0:3 z Kolumbią - rotacji było wiele, zmieniano również ustawienie w trakcie gry (z Senegalem). Selekcjoner próbował zareagować po pierwszej porażce, dokonał czterech zmian personalnych przed starciem z Kolumbią, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że polski zespół najbardziej zaskoczył sam siebie. Bo rywale z rozpracowaniem biało-czerwonych nie mieli żadnego problemu. Senegalczycy dokonali tego już przed meczem w Moskwie, a Kolumbijczykom wystarczyło dziesięć minut spotkania w Kazaniu.

„Przeciwko drużynie tej klasy nie graliśmy od pięciu lat. Nawet biorąc pod uwagę mistrzostwa Europy, kiedy mierzyliśmy się z Niemcami” – powiedział w niedzielny wieczór Robert Lewandowski.

Nawet jeżeli w tej wypowiedzi była chęć częściowego usprawiedliwienia wysokiej porażki, trudno nie odmówić mu racji.

Hiszpania, Brazylia, Francja, Belgia, Anglia czy Argentyna – z takimi zespołami kadra Nawałki (pracuje od jesieni 2013 roku) nie grała za jego kadencji ani razu. W kwalifikacjach Euro 2016, gdy bardzo ważny był drugi koszyk (bo co najmniej dwa zespoły uzyskiwały awans), wylosowano do „polskiej” grupy Irlandię, a w eliminacjach MŚ 2018 z pierwszego koszyka - najsłabszą w tym gronie Rumunię. Uśmiech losu, który nie mógł się jednak powtórzyć na tak elitarnej imprezie, jaką są mistrzostwa świata.

Piłkarze walczyli w eliminacjach również z Armenią, Czarnogórą, Gruzją, Kazachstanem czy Gibraltarem. Efektem była nieco zakłamywana rzeczywistość i rosnąca w błyskawicznym tempie pozycja w światowym rankingu FIFA, która – jak się okazało – nie była adekwatna do umiejętności zespołu. Zresztą od lipca zasady ustalania rankingu ulegną zmianie.

W powodzi zachwytów nad tą kadrą i w bezgranicznym zaufaniu do zmysłu selekcjonera trochę chyba zapomniano, że Grzegorz Krychowiak – po perturbacjach klubowych – nie przypomina w tej chwili piłkarza sprzed dwóch lat, Kamil Grosicki gra w zaledwie drugoligowym zespole (Hull City), Wojciech Szczęsny częściej siedział na ławce niż bronił w Juventusie, a Jakub Błaszczykowski większość zimy i wiosny spędził na leczeniu niż graniu w Wolfsburgu. Owszem, dwa lata temu też różnie było z jego grą w Fiorentinie, a później spisał się świetnie na Euro 2016, ale był wówczas dwa lata młodszy.

Na dodatek Krzysztof Mączyński, jeden z najbardziej zaufanych i sprawdzonych „żołnierzy” Nawałki, nie zdążył wrócić po kontuzji do formy, która zapewniłaby mu bilet na mistrzostwa.

W trakcie mundialu w Rosji polscy piłkarze trenują w pięknie położonym Soczi. Dwa lata wcześniej pobyt w nadmorskim La Baule sprzyjał kadrowiczom we Francji, ale tam był inny klimat, znacznie łagodniejszy. W Rosji trafili na ogromne upały, a przede wszystkim dotkliwą wilgotność. Zapewne nikt tego głośno nie powie, ale czy takie warunki na pewno pomagały w przygotowaniach do meczów? W spotkaniach z Senegalem i Kolumbią rywale byli nie tylko lepsi piłkarsko, ale również szybsi, bardziej wybiegani.

„Zakończył się pewien etap” – przyznał w niedzielny wieczór prezes PZPN Zbigniew Boniek. Dla kibiców to z pewnością ogromny cios, bo ledwie zaczęli robić sobie nadzieje na świetne lata polskiej reprezentacji, a już muszą przyzwyczajać się do myśli o budowie nowego zespołu.

A taką budowę na pewno trzeba zacząć. Niewykluczone, że urodzeni w 1985 roku Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski wkrótce podejmą decyzję o zakończeniu reprezentacyjnej kariery. Patrząc rocznikowo, Kamil Glik, Kamil Grosicki i Robert Lewandowski mają po 30 lat, Thiago Cionek 32, a Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk i Krzysztof Mączyński 31.

W jesiennych meczach Ligi Narodów kibice zobaczę nieco inną drużynę, ale ubiegłoroczne mistrzostwa Europy do lat 21 w Polsce pokazały, że przyszłość polskiego futbolu może nie być kolorowa. Ostatnie miejsce w grupie, zaledwie jeden punkt. To nie napawa optymizmem, zwłaszcza wobec nieuniknionej zmiany warty.

Lewandowski, obecny kapitan kadry, to najlepszy strzelec w historii reprezentacji (55 goli). Wyprzedził dawne sławy polskiego futbolu, ale nie jest i chyba już nie będzie lepszy od nich pod względem osiągnięć z kadrą narodową. Zbigniew Boniek, Kazimierz Deyna, Grzegorz Lato, Robert Gadocha, Henryk Kasperczak, Andrzej Szarmach czy Włodzimierz Smolarek – oni zajęli trzecie miejsce na mistrzostwach świata.

Lato i Szarmach (podobnie jak obrońca Władysław Żmuda) dokonali tego nawet dwa razy – w 1974 i 1982 roku, a podczas pierwszego z tych turniejów Lato został królem strzelców. Zdobył wówczas siedem bramek, tymczasem wszyscy piłkarze Nawałki w dwóch meczach MŚ 2018 – jedną. Lato w 1974 roku trafił do bramki m.in. broniących wtedy tytułu Brazylijczyków.

Kapitan kadry Nawałki? Jedna bramka na Euro 2012, jedna również na Euro 2016 i – na razie – żadnej w MŚ 2018. Bez względu na imponujące statystyki Lewandowskiego w meczach towarzyskich i eliminacyjnych (oraz ligowych w Bayernie Monachium), trudno nie zauważyć, że nie jest gwiazdą wielkich turniejów. Zresztą triumfu w Lidze Mistrzów też się jeszcze nie doczekał.

Podobnie jak wielkich sukcesów w Europie nie mogą doczekać się polscy trenerzy. Na razie to się nie zmieni, ponieważ liczące się zespoły na Starym Kontynencie – klubowe i reprezentacyjne – od wielu lat ich nie zatrudniają.

Jaka będzie przyszłość obecnego selekcjonera?

"Jeżeli chodzi o dalsze plany, nie ma żadnego problemu. Jesteśmy przyjaciółmi z Adamem. Wystarczy, że dzień po ostatnim meczu na mundialu spojrzymy sobie prosto w oczy. Ale teraz nie wiemy, co się wydarzy” – mówił prezes Boniek jesienią 2017 roku po eliminacjach MŚ.

Kontrakt Nawałki mija wraz z końcem mundialu. "Po nim oddam się do dyspozycji zarządu i prezesa PZPN. Dopiero wtedy zapadną decyzje” – powiedział selekcjoner dzień po meczu z Kolumbią.

PZPN dzięki poważnym kontraktom sponsorskim zarabia wielkie pieniądze, odbudował nadszarpnięty przez lata wizerunek, ma nowoczesny i sprawny portal internetowy, prezes Boniek zasiada w Komitecie Wykonawczym UEFA. Polska organizuje regularnie prestiżowe imprezy, z Euro do lat 21 i przyszłorocznymi MŚ do lat 20 włącznie, niektórzy piłkarze występują w znanych europejskich klubach i reklamach wielkich firm. W tym wszystkim zabrakło tylko (i aż) jednego – dobrej gry w piłkę akurat wówczas, gdy było to najbardziej potrzebne. Na mundialu, być może jedynym w życiu dla wielu z tych zawodników.

24 czerwca to m.in. dzień urodzin wybitnego piłkarza Lionela Messiego. W polskim futbolu ta data będzie kojarzyć się z końcem. Złudzeń, marzeń, a przede wszystkim końcem pewnej epoki. Szkoda tylko, że tak krótkiej...

Dowiedz się więcej na temat: MŚ Rosja 2018 | MŚ 2018 w Rosji