Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

MŚ Rosja 2018. Polska - Korea Południowa 3-2 w meczu towarzyskim

Trwającą od października niemoc strzelecką Orłów przerwał Robert Lewandowski, a później czarowali golami Kamil Grosicki i Piotr Zieliński - tak piłkarze Adama Nawałki uczcili reaktywację legendarnego Stadionu Śląskiego w Chorzowie, w obecności blisko 54 tys. fanów, pokonując groźną Koreę Południową 3-2.

Reklama

Zobacz zapis relacji na żywo z tego meczu

Reklama

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne

Z trójką obrońców w fazie ofensywnej, z piątką po stracie piłki, bez Grzegorza Krychowiaka w pomocy, za to z debiutantem Tarasem Romanczukiem zestawił jedenastkę na Koreańczyków Nawałka.

Orły początkowo rozgrywały piłkę w tempie kołysanki. Prawe skrzydło miały podcięte, gdyż grał na nim nominalny obrońca Artur Jędrzejczyk, który ostatnie spotkanie ligowe obserwował z ławki rezerwowych Legii. Nie świadczyło to najlepiej o formie "Jędzy", ale wiadomo, na kadrze wszystkie "fusy", jak sami się określili Jędrzejczyk, Krzysztof Mączyński, Michał Pazdan i kilku innych, nigdy nie zawodzą.

Zasada pełnej gotowości na każdy gwizdek z reprezentacji obowiązuje też Kamila Grosickiego. W Hull City "Grosik" nie zagrał w tym roku jeszcze pełnego meczu. W styczniu leczył kontuzję palca, a w lutym podnosił się z ławki na 20 kilka minut, z Millwall zagrał przez godzinę. Nie zdobył żadnej bramki. Tymczasem gdy wezwała kadra "Biało-Czerwonych", a jej szef Adam Nawałka właściwie nastroił instrumenty, "Grosik" dał koncert w "Kotle Czarownic" nie gorszy od tego, jaki zagrają tu w lipcu Guns’N’Roses. Jego przeboje nie nazywały się "Paradise City" "Night train", tylko piękna bramka na 2-0 i jeszcze ładniejsza asysta na głowę "Lewego", który otworzył listę strzelców.

307 minut Orły kazały czekać kibicom na bramkę, poprzednią strzelił także "Lewy" w 85. min październikowego potkania z Czarnogórą.

Leniwe rozgrywanie piłki i straty w środku pola powodowały, że defensywę Polaków przeszywały prostopadłe podania, po których na dobre pozycje wychodzili Jae-Sung Leei największa gwiazda Korei - Heung-Min Son z Tottenhamu. Obaj musieli uznać wyższość znakomicie czuwającego między słupkami Wojciecha Szczęsnego, który przy swoim wzroście wykazał się zwinnością pantery!

W rolę pantery wcielił się po przerwie Łukasz Skorupski. Najpierw zatrzymał Jae-Sung Lee, a w 63. min rzucił się pod nogi Young-Sun Yuna, blokując w ten sposób jego dobitkę. Koreańczyk trzymał się tylko z niedowierzaniem za głowę. Sposób na Skorupskiego znalazł w 85. min rezerwowy Chang-Min Lee, który z 25 m przymierzył po ziemi w dalszy róg. Za moment stadion uciszył kolejny zmiennik - Hee-Chan Hwang, który po wejściu skrzydłem Jae-Sunga Lee, strzelał do pustej bramki!

"Biało-Czerwoni" znaleźli jednak najlepszą odpowiedź. Mączyński popisał się drugą asystą (wcześniej wypuścił na pojedynek z bramkarzem Grosickiego), podając do Zielińskiego, a ten pięknym, technicznym strzałem skierował piłkę w lewy róg!

Po zmianach, jakich dokonał trener Nawałka, a zwłaszcza po zdjęciu kapitana "Lewego", w ramach włączenia dla niego trybu "oszczędzanie energii", Koreańczycy częściej dochodzili do głosu. Byli podrażnieni wynikiem.

Gdyby nie jedno złe przyjęcie piłki po podaniu Piotra Zielińskiego, dającym czystą pozycję, dla Roberta byłby to perfekcyjny występ, a tak był po prostu dobry.

Zmiany przyniosły też powiew optymizmu. Thiago Cionek był niczym żywe srebro, a w obronie jak ze stali. Przyjął na twarz mocny strzał Koreańczyka. Roztarł "placka", który powstał na jego policzku i pobiegł dalej.

Arkadiusz Milik rozgrywał, celnie podawał, a w 77. min miał pierwszą stuprocentową pozycję od powrotu po kontuzji, zabrakło mu jednak pół metra, by trafić do bramki. Później uderzał jeszcze niecelnie głową.

16 lat temu Korea dała nam lekcję szybkiego futbolu, pokonując nas na MŚ 2-0. Teraz Polacy byli górą i mimo momentów chaotycznej gry w defensywie, zwłaszcza w II połowie, zasłużenie wygrali.

W przeciwieństwie do tego, jak fatalnie reprezentacja Polski Stefana Majewskiego pożegnała się ze Stadionem Śląskim w 2009 r. (0-1 ze Słowacją), teraz zobaczyliśmy nowoczesny "Kocioł Czarownic" i przez większą część meczu nowocześnie grających Orłów Nawałki.

Niektórzy Ślązacy narzekają, że wlokąca się w nieskończoność, bez mała dziewięć lat, modernizacja "Kotła Czarownic" pochłonęła aż 650 mln zł, ale przecież za taką samą kwotę miasto Kraków zbudowało znacznie mniejszy stadion Wisły. Cena za krzesełko w chorzowskiej świątyni futbolu wyniosła tylko 13 tys. zł, znacznie taniej niż na stadionach we Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku i o 20 tys. zł taniej niż na PGE Narodowym

Mecz towarzyski na Stadionie Śląskim:

Polska - Korea Południowa 3-2 (2-0)

Bramki: 1-0 Lewandowski (32. Głową z podania Grosickiego), 2-0 Grosicki (45. z podania Mączyńskiego), 2-1 Chang-Min Lee (85.), 2-2 Hee-Chan Hwang (87. Z podania Parka), 3-2 Piotr Zieliński (90.+1 z podania Mączyńskiego).

Polska: Szczęsny (46. Skorupski) - Piszczek (46. Cionek), Glik (67. Kędziora), Pazdan - Jędrzejczyk, Romanczuk (60. Milik), Mączyński, Rybus (83. Kurzawa) - Zieliński, Lewandowski (46. Teodorczyk), Grosicki.

Korea Południowa: S. Kim - Hong (46. Yun), Jang, M. Kim (38. Hwang) - Y. Lee  Jung, Ki (80. Chang-Min Lee), J. Lee (63. Shin Woo Kim), Kwon  Park - Son.

Sędziował Tore Hansen z Norwegii. Żółte kartki: Rybus oraz Chul-Soon Choi. Widzów: 53 129 tys.

Ze Stadionu Śląskiego Michał Białoński i Remigiusz Półtorak

Zobacz wyniki meczów towarzyskich