Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Wybór Orła wszech czasów. Wojciech Kowalczyk. "Zmieniamy szyld i jedziemy dalej"

"Zmieniamy szyld i jedziemy dalej" - te słowa Wojciecha Kowalczyka znają pewnie wszyscy kibice piłki nożnej. Zawodnik wypowiedział je po igrzyskach olimpijskich w Barcelonie, gdzie Polacy zajęli drugie miejsce, przegrywając w finale z gospodarzami. "Kowal" dał się poznać nie tylko przez pryzmat futbolu, ale i kontrowersyjnymi opiniami. Jest kandydatem na polskiego piłkarza wszech czasów w plebiscycie eurosport.interia.pl i radia RMF FM.

Reklama

Początek lat 90. ubiegłego stulecia to był czas chłopaka z Bródna. Wtedy znalazł się u szczytu popularności. Kowalczyk urodził się w Warszawie, karierę piłkarską zaczynał w stołecznej Olimpii, potem był Polonez. Przełomem było przejście do Legii Warszawa w listopadzie 1990 roku. "Całe swoje życie związałem z Legią. Jako dzieciak jeździłem na mecze wesołym autobusem 162. Siadałem na 'Żylecie' i darłem mordę. A później z tymi samymi zawodnikami spotkałem się jako kolega z drużyny" - mówił Kowalczyk w wywiadzie dla natemat.pl.

O chłopaku z Bródna słyszy cała Polska

Reklama

Kilka miesięcy później usłyszała o nim cała piłkarska Polska.

Legia grała w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów z Sampdorią Genua. Włoska drużyna była wówczas mocnym klubem, który bronił tego trofeum, ten sezon zakończył jako mistrz kraju, a w składzie miał takie gwiazdy jak: Gianluca Vialli, Roberto Mancini, Gianluca Pagliuca, Attilio Lombardo, Pietro Vierchowod, Sreczko Katanec czy Ołeksij Michajłyczenko. I takiej drużynie dwa gole w Genui wbił 18-letni napastnik z Polski! Spotkanie zakończyło się remisem 2-2, a bramki Kowalczyka przyczyniły się do awansu "Wojskowych", ponieważ w pierwszym meczu Legia wygrała 1-0.

"Nikt nam, legionistom, nie dawał szans do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharu. Gdy działacze usłyszeli, że chcemy negocjować premie za awans, kpili z nas pod nosem. - Ile chcecie? - zapytali. Gdybyśmy krzyknęli, że po milionie dolarów byłoby w porządku, toby podpisali! Rzuciliśmy sumę równie abstrakcyjną. - Jeśli awansujemy, chcemy po dziesięć tysięcy dolarów na głowę - powiedział Krzysiek Budka, kapitan zespołu" - czytamy w biografii napastnika "Kowal. Prawdziwa historia" napisanej wraz z dziennikarzem Krzysztofem Stanowskim.

W półfinale legioniści nie sprostali już Manchesterowi United, przegrywając najpierw u siebie 1-3, ale w rewanżu zremisowali na słynnym Old Trafford 1-1, a bramkę zdobył właśnie bohater niniejszego tekstu. "Niesamowity jest ten Kowalczyk" - mówił o nim komentujący spotkanie z Anglii dla TVP Andrzej Zydorowicz. Półfinał był wyrównaniem najlepszego wyniku Legii w europejskich pucharach (w sezonie 1969/70 warszawianie doszli do tego etapu w Pucharze Europy).

Dobra postawa na boisku pozwoliła Kowalczykowi na debiut w reprezentacji Polski, który nastąpił 21 sierpnia 1991 roku w towarzyskim meczu ze Szwecją, wygranym 2-0, a "Kowal" zaliczył debiutanckie trafienie. Zanim jednak napastnik zadomowił się w dorosłej kadrze, to pojechał z ekipą olimpijską do Barcelony. Igrzyska z 1992 roku okazały się sukcesem. Piłkarze dowodzeni przez śp. Janusza Wójcika wygrali swoją grupę, a następne fazy przechodzili jak burza, prawdziwy popis dając w półfinale, kiedy rozgromili Australię 6-1. Finał odbył się na Camp Nou w Barcelonie. Kowalczyk tuż przed przerwą dał prowadzenie "Biało-Czerwonym", ale ostatecznie lepsi okazali się Hiszpanie, zwyciężając 3-2. Kowalczyk został wicekrólem strzelców imprezy, ustępując pola tylko Andrzejowi Juskowiakowi.

"Zmieniamy szyld i jedziemy dalej"

Po powrocie z Barcelony nastąpił znamienny moment. "Zmieniamy szyld i jedziemy dalej" - powiedział do zebranych na Okęciu dziennikarzy Kowalczyk. Tak się jednak nie stało. Wójcik został selekcjonerem reprezentacji Polski, ale dopiero w 1997 roku. Kariera "Kowala" w dorosłej kadrze natomiast nie wyglądała, jak sobie pewnie wymarzył. W 1993 roku, po odebraniu Legii mistrzostwa Polski, zrezygnował na pewien czas z występów w drużynie narodowej. Dwukrotnie - 1996 i 1997 - wchodził w ostry konflikt z Antonim Piechniczkiem, ówczesnym selekcjonerem. Kowalczyk reprezentacyjną karierę zakończył 31 marca 1999 roku meczem ze Szwecją. Niewiele wcześniej, bo w lutym, zdobył 1000. bramkę w historii reprezentacji Polski. Łącznie wystąpił w 39 meczach kadry i strzelił 11 goli.

Napastnik największe sukcesy odniósł z Legią, z którą zdobył trzy mistrzostwa Polski (1994, 1995 i 2002), Puchar Polski (1994) i Superpuchar Polski (1994). Znany z krnąbrnego charakteru piłkarz w swojej biografii odsłonił kulisy piłkarskiej szatni. "Często słyszę głosy, że pewnych rzeczy nie wynosi się z szatni. Że o pewnych rzeczach nie powinno się mówić publicznie. Ale wolałem napisać szczerą biografię" - tłumaczył "Kowal" w wywiadzie dla natemat.pl.

Picie było jednym z głównych tematów. "Siedzieliśmy kilka godzin po zajęciach, najczęściej w "Garażu", koło samej Legii. Alkohol, śmiechy, żarty. Każdy się lubił napić. Były takie czasy, że nikt tam na herbatkę nie chodził. Ale przed istotnym meczem już się nie piło" - dodał.

Kowalczyk grał także w Hiszpanii - Betis Sewilla (w pierwszym sezonie z nim w kadrze trzecie miejsce w Primera Division i wyprzedzona m.in. Barcelona, natomiast czwarte w rozgrywkach 1996/97) i Las Palmas oraz na Cyprze - Anorthosis Famagusta (puchar kraju i król strzelców 2002) oraz APOEL Nikozja (mistrzostwo 2004). Karierę zakończył w klubie AZS Absolwent UW Warszawa w 2006 roku, co jest o tyle ironiczne, że edukację zakończył na poziomie szkoły podstawowej.

Tak słabego trenera nie spotkał

Kowalczyk w swojej biografii w ten sposób opisał trenera drugoligowego Las Palmas, który wcześniej miał być kierownikiem drużyny. "Otóż chciałem powiedzieć, że tak słabego trenera nie spotkałem w całej swojej karierze - oświadczyłem w pierwszym zdaniu. Dziennikarze w szoku, ale notują, aby nie stracić żadnego słowa. - To przez niego straciliśmy szansę na bezpośredni awans - kontynuowałem. - Tylko i wyłącznie przez jego niedokształcenie i głupotę. On zniweczył cały nasz wysiłek. Cały czas nie mogę zrozumieć, jak prezes mógł dać komuś takiemu pracę. Nie można kazać profesjonalnym piłkarzom pracować z takim amatorem".

Piłkarz w biografii nie oszczędzał nikogo. Dostało się Piechniczkowi, Piotrowi Świerczewskiemu czy Markowi Jóźwiakowi, koledze z Legii, który swego czasu miał pod wpływem alkoholu rzucać telewizorem w hotelu.

"On, Piechniczek, jeszcze ktoś inny. Ale potem widywałem się z tymi ludźmi. Rozmawialiśmy i dziś już chyba nie chowają urazy" - mówił Kowalczyk w wywiadzie dla natemat.pl.

Tak "Kowal" opisał innego legionistę Macieja Murawskiego: "Wydawało mi się, że zawodnicy ligowi tak drewniani nie bywają. Murawski jest bardziej drewniany niż mój parkiet w domu. Gdyby urodził się w Grecji, pewnie nazywałby się Drewnopoulos, w Turcji - Drewnoroglou (...) No bo dla przykładu rozbierzmy go na czynniki pierwsze. Strzał? Podobno ma dwójkę dzieci i to by było na tyle".

Po zakończeniu kariery sportowej Kowalczyk został ekspertem Polsatu Sport. Stacja zakończyła z nim współpracę w 2017 roku. Poszło oczywiście o niewyparzony język - opinie, które zamieszczał na Twitterze...

Wojciech Kowalczyk

(urodzony 14 kwietnia 1972 roku w Warszawie)

Kariera:

1990-1994  Legia Warszawa (109 meczów - 37 goli)

1994-1999  Real Betis Sewilla (62 mecze - 14 goli)

1998-1999  Las Palmas (wyp.) (28 meczów - 6 goli)

2001  Legia Warszawa (15 meczów - 3 gole)

2001-2002  Anorthosis Famagusta (27 meczów - 24 gole)

2003-2004  APOEL Nikozja (16 meczów - 3 gole)

1991-99  reprezentacja Polski (39 meczów - 11 goli)

Sukcesy:

Wicemistrzostwo olimpijskie Barcelona (1992), mistrzostwo Polski (1994, 1995, 2002), Puchar Polski (1994), Superpuchar Polski (1994), Puchar Cypru (2002), król strzelców ligi cypryjskiej (2002), mistrzostwo Cypru (2004)

Paweł Pieprzyca