Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Wybór Orła wszech czasów - Kazimierz Deyna

Żaden inny piłkarz nie będzie tak mocno kojarzony z wielkością polskiego futbolu lat 70. - trzecim miejscem na mundialu i medalami turniejów olimpijskich. Kazimierz Deyna, bo nim mowa, to 97-krotny reprezentant Polski i jeden z kandydatów na najlepszego Orła wszech czasów. Nie ukrywajmy - jeden z głównych kandydatów w plebiscycie serwisu eurosport.interia.pl i radia RMF FM.

Nie jest łatwo opisać to, czym Deyna imponował kibicom. Bajeczna technika, lekkość zdobywania bramek, niesamowite "rogale", zdolności przywódcze - to sprawiało, że kibice chodzili kiedyś na stadiony w takim samym stopniu "dla Deyny", jak dla samej drużyny. Urodził się i wychował w Starogardzie Gdańskim - mieście na Pomorzu, które miało szczęście do wielkich sportowców. Spośród trzech działających klubów wybór Kazika padł na Włókniarza, a tam spotkał młodego trenera Henryka Piotrowskiego, który miał istotny wpływ na rozwój chłopaka w pierwszym etapie kariery.

Reklama

Postępy Deyny były szybkie, zaowocowały powołaniem do kadry województwa, później do juniorskiej reprezentacji Polski. Było oczywiste, że Deyna musi się rozwijać w większym klubie i mieście. Wszystko wskazywało, że wyjedzie do Trójmiasta, chciały go Arka i Lechia. A gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Trafił więc na kilka miesięcy do ŁKS-u, w którym po dyskwalifikacji musiał czekać kilka miesięcy na debiut. A gdy zadebiutował w końcu w pierwszej lidze, przeciwko Górnikowi Zabrze, to od razu... dostał powołanie do wojska. Tak działała Legia, biorąca "w kamasze" co zdolniejszych zawodników. A Deynę chciała - już półtora miesiąca później grał w jej barwach przeciwko Ruchowi Chorzów.

W stolicy Deyna spędził 12 lat - był to najlepszy czas w jego sportowym życiu. Dwa mistrzowskie tytuły, dwa wicemistrzostwa Polski, jeden Puchar Polski - to osiągnięcia Legii z tamtego okresu. Dziś może niezbyt oszałamiające, ale wtedy mocniejsze podstawy miały kluby ze Śląska, a coraz odważniej poczynały sobie: mielecka Stal, Śląsk Wrocław czy Wisła Kraków. Deyna stawał się liderem Legii, trener Jaroslav Vejvoda uznał, że to nie napastnik, a urodzony pomocnik. "Kaka", bo tak wołali kibice, stał się generałem, od którego zależały wyniki drużyny.

Podobnie zresztą było w reprezentacji Polski, w której zadebiutował jako 20-latek. Tu sukcesy też nadeszły - mistrzostwo olimpijskie w Monachium, awans do mundialu w RFN kosztem Anglii, a później trzecie miejsce wywalczone na niemieckich boiskach. Z wielkim udziałem Deyny, który został ogłoszony trzecim najlepszym graczem roku, zaraz po Franzu Backenbauerze i Johannie Cruyffie. Z Legią grał w półfinale Pucharu Mistrzów - dzisiaj o niego walczyłyby najlepsze kluby świata. Wtedy też próbowały - AC Milan, AS Saint-Etienne, Inter, Bayern, Real Madryt, a do przejścia do AS Monaco namawiał nawet osobiście książę Rainier. Tyle że w komunistycznej Polsce na transfery pozwalano dopiero po skończeniu 30 lat, a i tak nie wszystkim. Deyna musiał więc czekać do kolejnego mundialu, zresztą swojego ostatniego. Awans do mistrzostw świata Polacy wywalczyli po remisie 1-1 z Portugalią na Stadionie Śląskim, a gola dla "Biało-Czerwonych" zdobył bezpośrednio z rzutu rożnego właśnie Deyna, którego wygwizdano w trakcie meczu.

W Argentynie Polacy byli jednymi z faworytów, ale tym razem medalu nie zdobyli. W kluczowym starciu z Argentyną, przy stanie 0-1, Deyna nie wykorzystał karnego - jego strzał obronił bramkarz Fillol. Był to setny mecz "Kaki" w kadrze, wliczając te nieoficjalne. Siedem dni później, przegranym pojedynkiem z Brazylią, zakończył reprezentacyjną przygodę. Jesienią odszedł też z Legii - dostał zgodę na przenosiny do Anglii, konkretnie do Manchesteru City. Kwota transferu, patrząc dzisiaj, była śmieszna - zaledwie sto tysięcy funtów. Deyna Wysp nie podbił, przez trzy sezony rozegrał dla City 43 mecze, nie czuł takiego zaufania, jak w początkowym etapie w Legii, a i sam nie poświęcał się już tak bardzo. W 1981 r. przeniósł się za ocean, do San Diego Sockers. Tam zakończył karierę, a w 1989 r. zginął w wypadku samochodowym. Na długie lata pozostał jednak w pamięci kibiców, dla których był idolem.

Kazimierz Deyna

(urodzony 23 października 1947 r. w Starogardzie Gdańskim, zginął 1 września 1989 r. w San Diego)

Kariera:

1958-1966 Włókniarz Starogard Gdański

1966 ŁKS Łódź (1 mecz - 0 goli)

1966-1978 Legia Warszawa (304 mecze - 94 gole)

1978-1981 Manchester City (38 meczów - 12 goli)

1981-1987 San Diego Sockers (105 meczów - 49 goli)

1988-1989 Legends San Diego/Tijuana

1968-1978 reprezentacja Polski (97 meczów - 41 goli)

Sukcesy:

Mistrz olimpijski, a zarazem król strzelców turnieju finałowego z Monachium (1972 r.), wicemistrz olimpijski z Montrealu (1976 r.), a także zdobywca trzeciego miejsca na mundialu w RFN w 1974 r. Dwukrotny mistrz Polski z Legią (1969 i 1970 r.), zdobywca Pucharu Polski z Legią (1973 r.), a także trzykrotny mistrz USA w piłce halowej. Trzykrotnie wybrany przez magazyn "France Football" do dziesiątki najlepszych piłkarzy Europy, w 1974 r. zajął w tym plebiscycie trzecie miejsce.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Kazimierz Deyna | reprezentacja Polski