Reklama

Reklama

MŚ Rosja 2018

Wybór Orła wszech czasów. Antoni Szymanowski - sylwetka

Gdyby nie jego refleks i intuicja, nie byłoby legendy Wembley, wielkiego remisu i medalu na mistrzostwach świata. Antoni Szymanowski to jeden z nominowanych w plebiscycie eurosport.interia.pl i RMF FM na najlepszego polskiego piłkarza w historii.

Cała Polska chciała wtedy nosić na rękach Jana Tomaszewskiego, który w bramce wyprawiał cuda. Każdy liczył na autograf lub uścisk dłoni Jana Domarskiego, strzelca jedynej bramki. Kto jednak wtedy pamiętał, że gdyby nie Szymanowski, to mecz na Wembley w 1973 r. byłby nie polską legendą, ale kolejną polską porażką?

Reklama

Dziś wydaje się to nieprawdopodobne, ale warto przypomnieć historię naszego rodaka, który w latach 70. był gwiazdą światowego futbolu. Wielu ekspertów, w tym legendarny piłkarz i trener Ernst Happel, uważało go za najlepszego prawego obrońcę na kuli ziemskiej!
Czytaj również: Antoni Szymanowski - legenda polskiego futbolu

Instynkt defensora

Była końcówka spotkania. Trener Kazimierz Górski już nie patrzył na murawę. Miał dość - dłonie spocone, serce wali jak młot, a Anglicy ciągle w natarciu. Ich kibice już wstawali z miejsc, bo piłka w końcu minęła Tomaszewskiego i leciała do bramki. I wleciałaby, gdyby nie refleks stojącego na linii Szymanowskiego. Instynktownie zdążył złączyć nogi i wybił piłkę z linii. Koniec, Anglicy zostają w domu, Polacy jadą do RFN pisać piękną historię polskiej piłki, zakończoną zdobyciem brązowego medalu.

Wszystko dzięki kociej zwinności Tomaszewskiego, szczęściu Domarskiego, ale też genialnej interwencji Szymanowskiego.

Na podium w gipsie

To nie był jednak jednorazowy wyskok, czy szczęśliwa interwencja, bo już wtedy Szymanowski należał do najlepszych prawych obrońców w Europie. Na piłkarskie salony trafił jednak z...turnieju dzikich drużyn.

Zespół jego kolegów do najmocniejszych nie należał, ale Szymanowski miał szczęście, że trafił na fachowca, który patrzył nie na wyniki, ale umiejętności. Adam Grabka, legendarny trener wiślackiej młodzieży wypatrzył go podczas kopania na Błoniach i zaprosił na treningi Wisły.

Później kariera rozwijała się błyskawicznie. Gra w młodzieżowych reprezentacjach Polski, debiut w seniorach Wisły w wieku 17 lat, a niespełna dwa lat później pierwszy z 82 meczów w seniorskiej reprezentacji Polski.

Przy Reymonta występował przez dziewięć lat, zaliczył ponad 200 spotkań, a w 1978 roku zdobył mistrzostwo Polski. Grał też w Gwardii Warszawa, a karierę kończył w belgijskim Club Brugge.

Bardziej pokaźna jest jednak jego gablota z trofeami reprezentacyjnymi. W 1972 r. został mistrzem olimpijskim z Monachium, choć złoty medal odbierał z nogą... w gipsie. Wszystko przez kontuzję, którą odniósł w półfinale z Haiti i w meczu o złoto z Węgrami nie wystąpił. Dwa lata później zdobył brązowy medal mistrzostw świata, a w 1976 r. wicemistrzostwo olimpijskie w Montrealu.

"Absolutnie nie do przejścia"

Uznawany był za czołowego prawego obrońcę w Europie. Gdy kilka lat temu Interia spytała Szymanowskiego, do którego z dzisiejszych defensorów by się porównał, to bez zastanowienia wymienił nazwisko Daniela Alvesa.

Szymanowski w ofensywie może nie był wirtuozem (w karierze zdobył jedną bramkę), ale w defensywie wcześniej pogryzłby rywala, niż pozwolił się minąć.

- Gdy byłem młody, chodziłem na mecze Wisły, by oglądać, jak Antek gra w obronie. On był jak mur! Absolutnie nie do przejścia. Oprócz tego dysponował znakomitą techniką, no i miał końskie zdrowie! - opowiadał Interii Andrzej Iwan.

Nagrody nie odebrał



Być może kariera Szymanowskiego potoczyłaby się inaczej, gdyby nie jego charakter. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet w swojej Wiśle Kraków nie jest piłkarzem, o którym rozprawia się godzinami. Gdy został wybrany sportowcem 100-lecia Wisły Kraków, to nie zjawił się na gali. Podobnie jak podczas przyjmowania go do Galerii Sław Wisły Kraków.

Z kadrą też pożegnał się po konflikcie z trenerem Antonim Piechniczkiem, który chciał przesunąć Szymanowskiego na lewą stronę defensywy, na co zawodnik zdecydowanie się nie zgodził.

Po zakończeniu kariery Szymanowski uczył wychowania fizycznego, był również trenerem. Największy jego sukces to wprowadzenie do II ligi Przeboju Wolbrom.

Piotr Jawor

Antoni Szymanowski

(ur. 13 stycznia 1951 w Tomaszowie Mazowieckim)

Kariera:

1968 - 1970 Wisła Kraków (41 meczów, 0 goli)

1971 - 1972 Gwardia Warszawa (24 m, 0 g)

1972 - 1978 Wisła Kraków (177 m, 1 g)

1978 - 1981 Gwardia Warszawa

1981 - 1984 Club Brugge (51 m, 0 g)

Sukcesy:

Mistrzostwo olimpijskie (1972), 3. miejsce na mistrzostwach świata (1974), wicemistrzostwo olimpijskiej (1976).